5 września 1939 roku. Wojska okupanta hitlerowskiego wkraczają do Myślenic

5 września 1939 roku. Wojska okupanta hitlerowskiego wkraczają do Myślenic
Zdjęcie, wykonane przez żołnierza niemieckiego jest publikowany w Polsce po raz pierwszy i pochodzi z prywatnego zbioru kolekcjonerskiego myśleniczanina Józefa Stanisław Błachuta.

W tamtych dniach „ wsparcie obrony miasta stanowił III Dywizjon 6. Pułku Artylerii Lekkiej majora Maksymiliana Chojeckiego oraz II batalionu Korpusu Obrony Pogranicza „Wilejka”, dowodzony przez mjra Wacława Kuferskiego

Batalion ten dotarł do Myślenic 4 września o godzinie 9 rano, po forsownym nocnym marszu z kierunku Wadowic. Jego żołnierze minęli w mieście kolumnę sanitarną. Wóz za wozem, jechały furmanki wypełnione lżej rannymi żołnierzami. Kursowały też autobusy i ambulanse PCK, oznaczone znakami Czerwonego Krzyża. Pojazdy nosiły na sobie ślady ludzkiej krwi, która kapiąc z nich znaczyła trasy dróg ewakuacyjnych.

Przez cały okres walki od 1 do 5 września maszerujący przez Myślenice polscy żołnierze mogli liczyć na żywność, napoje i nocleg bezinteresownie ofiarowywany przez mieszkańców. Dni walki połączone z nocnymi przemarszami odcisnęły piętno na wyglądzie żołnierzy wycofujących się przez miasto. Wysiłek oraz brak żywności i snu spowodował, że mieli oni zapadnięte oczy i policzki, wielu było nieogolonych.

Permanentny brak odpoczynku sprawiał, że żołnierze usypiali w trakcie marszu. Wielu przewracało się przy drogach i usypiało w rowach. Ci, którzy chcieli tego uniknąć, szli po kilku, trzymając się pod ręce. Część z tych żołnierzy zmobilizowana została zaledwie kilka dni przed wybuchem wojny lub w trakcie jej trwania. Zaopatrzono ich w nowe buty wojskowe i zmuszono do długich, forsownych marszów. Skutkowało to otarciem stóp, co w wielu przypadkach eliminowało żołnierza z dalszego udziału w walce. Niektórzy pozbywali się butów i maszerowali boso.

Nastroje panujące w polskich oddziałach nie były najlepsze. Dominowało poczucie bezradności wobec potęgi przeciwnika i świadomość nadchodzącej nieuchronnie klęski. Do tego dochodził jeszcze stres i obciążenie psychiczne związane z udziałem w walce, pozostawieniem bez opieki swoich rodzin oraz oglądaniem na co dzień cierpienia ludności cywilnej”. 

Józef Stanisław Błachut Józef Stanisław Błachut Autor artykułu

Rodowity myśleniczanin, fotograf dokumentalista, pasjonat historii miasta oraz ludzi z nim związanych. Kolekcjoner starych pocztówek i fotografii Myślenic.