Ach, ci nieznośni kosmici…

Mam złą wiadomość. Bardzo złą. Błękitnej planecie znów zagrażają kosmici. Przybyli tu - to oczywiste - znienacka i bez zaproszenia. Jak zwykle! Ale jest i wiadomość dobra. Znalazła się grupa ludzi, którzy ryzykując życie, odeprą atak. Ba, być może nawet, jeszcze raz, uratują świat!

 

Scenariusz klasy „B”? Tak, to ważne pytanie… Zwłaszcza dla czytelnika. Czytelnika zastanawiającego się czy „zainwestować” letnie, wolne chwile w lekturę „Poza granicą lodu” Douglasa Prestona i Lincolna Child. A będzie potrzebował ich sporo, bo i spora to książka.

Pomysł na fabułę oczywiście jest trywialny. W przeszłości nawet nadużywany. W roli głównej - całkiem banalnie - obsadzono przybysza z kosmosu. Ale… uwaga. Absolutna niespodzianka: nie jest to zielony ludzik! Intencje jego są nieznane. Przynajmniej na początku. Nietrudno jednak domyślić się, że nie wyglądają dobrze. Na wszelki wypadek wydarzenie trzymane jest więc w tajemnicy. Nie wolno przecież niepotrzebnie straszyć inwestorów, prawda? Na wieść o końcu świata zwykle strasznie panikują (znamy to z filmów SF) i akcje na giełdach równie strasznie lecą w dół. A tego nie lubi nikt…

Szybko (i jak zwykle w takich sytuacjach - w tajemnicy) utworzony zostaje oddział, którego zadaniem jest… Tego nie ujawnię. Zdradzę tylko, że z grupą tworzących go ekspertów – inżynierów nie ma żartów. Mają bombę! Atomową! I nie zawahają się jej użyć!

Razi banalność pomysłu? No, nie… proszę nie marudzić. Atutem jest niezły pomysł na wartką akcję. Efektowną. Obfitującą w niespodzianki. Są tu nawet romanse, tajne organizacje, najnowsze technologie. I – nomen omen - mrożące krew w żyłach podmorskie głębiny. Reszty dopełniają zręcznie wymyślone dialogi. Tak, tak: z takich składników powinna powstać niezła książka.

Najważniejsze. To lektura na lato. Na podróż autobusem. Lub pociągiem. Statkiem – niekoniecznie… Ale to osobna historia i bonus dla tych, którzy rzecz przeczytają. Książka leży na bibliotecznej półce. Zapraszamy!

 Tomasz Dziki

Tomasz Dziki Tomasz Dziki Autor artykułu

Niegdyś był dziennikarzem, nieustannie jest bibliotekarzem (najpierw była to Biblioteka Główna PAT, a teraz Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach), a „od zawsze” nauczyciel akademicki (Uniwersytet Jagielloński). Lubi podróżować: zauroczyła go Azja i Orient. Bliższe i dalsze okolice dawnego Jedwabnego Szlaku. Wędrował po Chinach, Syrii, Jordanii, Maroku, Iranie... z aparatem fotograficznym w ręku.