Antoni Giełgud – postać symbol

Antoni Giełgud – postać symbol
Andrzej Małysa podczas wykładu Fot. R. Podmokły

„Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora” mówił książę Konstanty w „Nocy Listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego. Muzeum Niepodległości z okazji 189 rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego zaprezentowało wykład doktora Andrzeja Małysy poświęcony temu wydarzeniu.

Wykład ten był próbą spojrzenia na powstanie przez pryzmat losów generała Antoniego Giełguda. Nim jednak o samym wykładzie, to nie można nie wspomnieć o występie chóru „Apasjonata”, który tworzą słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Istniejący już niemal trzy lata chór wykonał na inaugurację trzy pieśni nawiązujące tematycznie do rocznicy– „Bywaj dziewczę zdrowe”, „Marsz, marsz Polonia” oraz „Warszawiankę”. „Apasjonatę” mogliśmy już usłyszeć kilkukrotnie na inauguracje roku akademickiego UTW, ale występ w Muzeum Niepodległości dodatkowo chyba zmotywował jego członków, bo ich głosy brzmiały jeszcze piękniej i donośniej niż wtedy.

Dr Andrzej Małysa jest absolwentem Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, historykiem i muzealnikiem, a od września 2019 roku pracownikiem Muzeum Niepodległości w Myślenicach. Specjalizuje się w historii Polski XIX i XX wieku zaś bohaterowi wykładu Antoniemu Giełgudowi poświęcił swoją pracę doktorską.

Antoni Giełgud(1792-1831) był polskim generałem, dowódcą brygady Królestwa Kongresowego, brał udział w kampanii napoleońskiej 1812 roku oraz w Powstaniu Listopadowym. Był synem Michała Giełguda oraz Eleonory z Tyszkiewiczów i w tym miejscu mała ciekawostka - jeśli komuś nazwisko Giełgud wydaje się podobne do jakiegoś słynnego, angielskiego aktora filmowego i teatralnego - to ma rację. Tak, Sir John Gielgud pochodzi z „tych” Giełgudów. Antoni Giełgud natomiast zapisał się w historii jako ten, który w czasie kampanii napoleońskiej własnym kosztem wystawił 21 Pułk Piechoty Królestwa Warszawskiego i dowodził nim w stopniu pułkownika. Po przegranej Napoleona natomiast, już w czasach Królestwa Kongresowego, był dowódcą 1 Dywizji Piechoty Królestwa, co przyniosło mu między innymi wyróżnienie w postaci Znaku Honorowego, czyli orderu ustanowionego przez cara Mikołaja I, który Antoni Giełgud otrzymał w uznaniu za 15 lat służby. W Powstaniu Listopadowym natomiast początkowo pełnił służbę generała 1 Brygady 1 Dywizji piechoty generała Jana Krukowieckiego. W tej roli odznaczył się szczególnie w bitwach pod Wawrem i Białołęką, po których mianowany został generałem 2 Dywizji Piechoty. Następnie jego szlak bojowy wiódł przez Ostrołękę, gdzie jednak ponieśliśmy porażkę. Anotni Giełgud został skierowany, aby podtrzymać powstanie w tym rejonie. Zwycięstwo pod Rajgrodem otworzyło mu drogę na Wilno, ale dotkliwa porażka w bitwie pod Ponarami, w której stracił aż 2 tysiące żołnierzy spowodowała, że musiał przebijać się przez Kowno na Żmudź do portu w Połądze, gdzie miało przyjść brytyjskie zaopatrzenie. O niepowodzeniu tych planów zadecydowała bitwa pod Siauliai (Szawle) 8 lipca 1831 roku, po której Antoni Gielgud podzielił swoje oddziały na trzy korpusy - Chłapowskiego, Rohlanda i Dembińskiego, z których dwa pierwsze zostały zmuszone przez Rosjan w połowie lipca do przekroczenia granicy z Prusami. Oznaczało to utratę aż 15 tysięcy żołnierzy regularnej polskiej armii z pełnym uzbrojeniem i wyposażeniem. Taki obrót sprawy spowodował że gen. Giełgud został zastrzelony przez swojego podwładnego, kapitana Stefana Skulskiego, który był wyrazicielem uczuć kadry oficerskiej przekonanej, że ich dowódca oraz jego nieudolność to główną przyczyna wojennych niepowodzeń. Pogmatwane losy generała Antoniego Giełguda to poniekąd symbol całego Powstania Listopadowego. Powstania, które skończyło się dla Polaków niepowodzeniem nie tylko dlatego, że rzucili wyzwanie Rosji, czyli przeciwnikowi posiadającemu miażdżącą przewagę militarną, ale i dlatego, że z naszej strony, jak to często bywało nie wszyscy chcieli ciągnąć „wózek w tę samą stronę”. Powstanie, którego zaczynem był bunt „młodych” przeciwko „starym”. Wystarczy powiedzieć, że spośród 14 generałów polskich królestwa kongresowego aż 10 poniosło śmierć z rąk własnych podchorążych, bo nie chcieli wziąć w swoje ręce przywództwa nad powstaniem. Jednym z tych generałów był Antoni Giełgud choć okoliczności jego śmierci były zgoła odmienne od pozostałych, bo Giełgud od narodowego zrywu się nie uchylił.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).