Akcja

Antyfestiwal

Antyfestiwal
Hip Hop Highway festiwal, fot. Piotr Jagniewski

Hip Hop Highway Festiwal, który odbył się 16 sierpnia na Zarabiu miał promować kulturę hip hop i pokazywać dobre strony życia ulicy. Niestety organizator pozwolił na to, aby na scenie wystąpił zespół, którego repertuar opiera się głównie na przemocy, obrażaniu policji i wulgaryzmach

Chodzi o raperów z nowohuckiego zespołu Yez Yez Yo, którzy po godzinie 19 ze sceny rozstawionej na Starym Jazie krzyczeli między innymi, aby „j… frajerstwo i policję”, „Nie dać się złapać policyjnym dziwkom”, ”Tym stylem rymów r… s…”, a na dokładkę trzykrotnie wykonali utwór „Bogini seksu” pełen wulgarnych określeń opisujących stosunek seksualny. W innym utworze pytali kjest w gangu, aby odpowiedzieć, że antypolicjanci, a kiedy na scenie pojawili się znajomi raperów (bez których - jak mówili wokaliści nie byłoby by ich tutaj) jeden z nich dopadając do mikrofonu krzyczał: „Powiem tylko jedno: policji wiadomo co i wiadomo gdzie”.

- Jesteśmy normalną parą, seks nie jest dla nas tematem tabu, ale to co tutaj słyszę to jest odrażające. Jak można krzyczeć takie rzeczy w miejscu publicznym? - zastanawiała się Katarzyna i Ernest z Krakowa. - Takie teksty to raczej… nie to żenada – brak słów starał się zatuszować jakoś Ernest. - Nie mamy nic do hip hopu, nie mamy nic przeciwko takim imprezom, ale tego typu teksty najzwyczajniej w świecie nas drażnią. Też przeklinamy, lubimy seks, lubimy o tym rozmawiać, no ale bez przesady – ratowała go żona.

W podobnym tonie wyrażała się pani Małgorzata spacerująca z mężem - To odrażające, co tutaj się dzieje, przechodzę tędy w każdy weekend i nie spodziewałam się, że ktoś zezwolił na takie coś – komentowała. Nie chce podawać nazwiska, jednak, kiedy pytam o teksty piosenek wyraźnie się krzywi. - Dla mnie to skandal, przecież jest niedziela, czas kiedy zazwyczaj o tej porze przychodzi się na Zarabie z dziećmi, a te są zmuszone, aby słuchać wulgaryzmów. Mój syn przed chwilą pytał mnie co to znaczy sterczący twardziel. I co ja mam mu powiedzieć? – podczas rozmowy pytała mnie mama sześciolatka.

Używanie nieprzyzwoitych wyrażeń w miejscu publicznym jest karalne. O odpowiedzialność za padające ze sceny słowa zapytaliśmy obecnego na imprezie wydawcę zespołu - Witolda Donatana, założyciela krakowskiej wytwórni Pokazz. - Moja rola polegała na tym, aby zorganizować zespół. Swoje zadanie spełniłem, na scenie pojawiło się Yez Yez Yo, reszta to sprawa organizatora – odciął się. Nie chciał rozmawiać o odpowiedzialności, jednak jak czytamy na stronie internetowej Pokazz: „(…) zakres działalności wydawnictwa m.in. obejmuje tworzenie wizerunku artysty w zakresie podstawowym i medialnym”. - Powiem tak, chłopaki grają to od kilku lat, mają swoją grupę odbiorców i naprawdę są warci wydania – argumentował chwilę później.

O odpowiedzialności za padające ze sceny słowa, doborze artystów, repertuaru i celowości takiego działania chcieliśmy porozmawiać z Marcelim Stochem, organizatorem imprezy. Niestety nie odbierał telefonu, a kiedy udało się do niego dodzwonić przekładał rozmowę na kolejny dzień. Pytania wysłaliśmy mu droga mailową i podobnie jak telefony zostały bez oddzewu.

Pozostała nam jedynie lektura strony internetowej Organizacji Hip Hop Highway, na której czytamy m.in., że „festiwal ma pokazać jaki hip hop jest naprawdę”, że „(…) to ponadczasowa ideologia społeczna, skupiająca ludzi ulicy, nie w celu czynienia zła” i że „pokaz będzie miał na celu przedstawienie magii kultury hiphopowej”. Szkoda tylko, że jako reprezentanta kultury wybrano taki zespół, a magia ich twórczości opiera się na agresji i wznoszeniu niecenzuralnych okrzyków.

Oprócz Yez Yez Yo podczas festiwalu można było kibicować sportowcom podczas turnieju koszykówki ulicznej, oglądać tunning samochodów wykonanych przez firmę Desire Team, a także trzy hummery radia Eska. Na scenie stanęli reprezentanci Bitbas Składu, którzy prezentowali swoje umiejętności naśladując wyłącznie za pomocą ust dźwięk gramofonu, pętli perkusyjnej i wokalu. Przed koncertami jak i podczas imprezy nocnej odbywającej się w hotelu Black&White grali DJ’e Lobo i DJ S-Master.

 

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Z gazetą związany w latach 2006-2018. W latach 2014-2018 pełnił funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)