Awans, który przyszedł rok przed terminem. 20 lat temu siatkarki Dalinu Myślenice po raz drugi weszły do drugiej ligi.

Sport 7 kwietnia 2020 Wydanie 14/2020
Awans, który przyszedł rok przed terminem.
20 lat temu siatkarki Dalinu Myślenice po raz drugi weszły do drugiej ligi.
Fot. R.Podmokły

Ryszard Szurkowski w filmie „Niedokończona historia” poświęconym historii kolarstwa mówi takie znamienne słowa: „Każda wielka rzecz zaczyna się od czegoś małego, a każda wielka historia od jakiejś anegdoty”.

Podobnie wypada zacząć chyba opowieść o awansie do drugiej ligi siatkarek myślenickiego Dalinu, który wywalczyły w roku 2000. Zaczęło się od rozmowy, a może kilku rozmów, które trener myślenickiego zespołu Jerzy Bicz przeprowadził z byłą zawodniczką tego zespołu Anną Kosek. Jerzy Bicz namawiał ją do powrotu do sportu i do swego macierzystego zespołu, a Anna Kosek - była zawodniczka Wisły Kraków i Dick Black Andrychów konsekwentnie odmawiała. Aż do czasu… Co ją ostatecznie przekonało? -

Może wsparcie jakiego Dalinowi wówczas udzielił sponsorski triumwirat – Jerzy Kasperczyk (Maspex), Krzysztof Murzyn (Wigropol) i mąż pani Anny Jarosław Kosek (Optimum). Może chciała również z bliska pokierować świetnie zapowiadającą się 15-letnią córką Karoliną? Sama zainteresowana mówiła wówczas – „Dalin przez ostatnie lata dostarczał ciągle innym klubom dobrych zawodniczek, ale sam nie mógł wydobyć się z trzeciej ligi. Skoro teraz udało się pozyskać sponsorów, a przecież o to tak trudno w dzisiejszym sporcie, to rzeczywiście można awansować wyżej. Dla Myślenic drugoligowa drużyna to byłaby spora promocja… Może chodzi o sentyment do tego klubu, w każdym razie byłabym zadowolona, gdyby udało mi się pomóc Dalinowi w uzyskaniu awansu…”

Sponsorskie wsparcie Dalinu przełożyło się na to, że zespół do sezonu przygotowywał się na obozie w słowackiej Żilinie, a wkrótce do zespołu oprócz Anny Kosek dołączyły również była zawodniczka Dick Blacka Dorota Włodarczyk, była reprezentantka Polski juniorów Małgorzata Szumilas (Sandecja) oraz Iwona Piechota (Wisła Kraków i również Sandecja). Tak wzmocniona drużyna plus myślenicki młody trzon zespołu z Karoliną Kosek, Małgorzatą Węgrzyn i Pauliną Mastalską przeszedł jak burza przez pierwszą fazę rozgrywek.

W 22 meczach (łącznie z rundą finałową) Myśleniczanki przegrały tylko raz na inaugurację we własnej hali z Sandecją Nowy Sącz. Potem wygrywały już wszystko i tylko raz potrzebowały do tego aż 5 setów. Jerzy Bicz słusznie podejrzewał, że najgroźniejszym rywalem w tej rundzie będzie AZS AWF Kraków, ale Dalin wygrał z wiceliderem wszystkie cztery spotkania. To zaowocowało awansem do turnieju ćwierćfinałowego, którego gospodarzem z racji wygrania rundy zasadniczej był Dalin Myślenice. Tylko dwa zespoły spośród, czterech które wzięły udział w turnieju mogły awansować dalej, a zajęcie pierwszego miejsca skutkowałoby tym, że Dalin mógłby być gospodarzem również w półfinale. W turnieju oprócz Dalinu wzięły udział zespoły Mitex Kielce, Skra Bełchatów i Zelmer Rzeszów. I właśnie z zespołem Zelmeru Dalin zagrał mecz o zwycięstwo w całym turnieju, mecz dramatyczny pięciosetowy i niestety bez happy endu. Na półfinałową batalię, zatem Myśleniczanki musiały pojechać aż do Białej Podlaskiej by tam o premiowane awansem jedno miejsce powalczyć z Gaudią Trzebnica i AZS Białą Podlaską. Z Białej Podlaski Dalin wrócił z tarczą wygrywając oba spotkania i cały turniej, a mecz z Gaudią Trzebnica to być może najlepsze spotkanie, jakie Myśleniczanki rozegrały w całym sezonie.

Ten triumf oznaczał, że finałowy turniej ponownie odbędzie się w Myślenicach. Takiej oprawy, takiego dopingu i takich emocji, jakie towarzyszyły tej trzydniowej imprezie nie zapomni chyba nikt, kto w niej uczestniczył. Nabita do niemożliwości sala Szkoły Podstawowej nr 3, tłumy kibiców, a także obecność nawet krakowskich mediów sportowych dawały do zrozumienia, że na naszych oczach dzieje się niezwykła historia. Po 17 latach siatkarki Dalinu Myślenice miały szansę powrócić do drugiej ligi. Finałowymi rywalkami Dalinu były drużyny OPP Kołobrzeg, AZS UMCS Lublin oraz Orzeł Kozy.

Jak się później okazało najważniejszym spotkaniem turnieju było piątkowe starcie z zespołem Orła wygrane po pięciosetowej walce, 16:14 w piątym secie. W pozostałych dwóch spotkaniach Dalin wygrał dosyć łatwo i można było odtrąbić historyczny sukces. Sukces, który przyszedł wcześniej niż się spodziewano, bo jak powiedział trener Dalinu Jerzy Bicz – „Tak naprawdę planowaliśmy awansować do II ligi za rok albo dwa i z ta myślą pracowałem z drużyną”. Kierownik drużyny Krzysztof Murzyn podkreślał przed sezonem – „Chcemy nawiązać do bogatej tradycji siatkarskiej w Myślenicach” i to się udało a historia dopisała również dalsze rozdziały. Anna Kosek natomiast po końcowym sukcesie stwierdziła – „ Ligowe doświadczenie pomaga, ale nie jest tak jak wyobrażałam sobie na początku, że tylko stojąc gdzieś przepchnę piłkę, podskoczę czasem do bloczku, poślę jakąś zagrywkę i będzie po robocie. Fizycznie ta gra jest tak samo obciążająca jak w I lidze”.

Tak natomiast scharakteryzował swoje podopieczne trener Jerzy Bicz:

Anna Kosek: Perfekcjonistka, wielkie doświadczenie i taka sama osobowość. Czasem nasze rozmowy były trudne, ale bez nich, tak jak bez Anki, nie osiągnęlibyśmy sukcesu.

Małgorzata Szumilas: Doświadczona, niezwykle ambitna zawodniczka. Obowiązki zawodowe i dalekie dojazdy utrudniły jej przygotowanie do sezonu.

Katarzyna Tondera: 16 lat, jeszcze juniorka, a talent dużego kalibru, bardzo zdolna, wszechstronna, robi szybkie postępy.

Dorota Włodarczyk: Zdyscyplinowana, grała na wszystkich pozycjach, potrafi wykorzystać swoją rutynę do przyjęcia zagrywki i gry w bloku. „Koło ratunkowe” zespołu.

Teresa Sikora: Dobry duch zespołu, waleczna, pracowita, nie poddała się kontuzji, oddana zespołowi i pozycji libero.

Ewa Pardyak: Łączy studia ze sportem. Wytrwałości zawdzięcza, że nie porzuciła siatkówki.

Iwona Piechota: Ogromne serce do gry i sportowa złość, dzięki której osiąga sukcesy. Szybko wyciąga wnioski z błędów i je poprawia. Niepokorny duch, zawsze mówi, co myśli.

Karolina Kosek: 15 lat, jest w kadrze Polski młodziczek, przy boku mamy robi błyskawiczne postępy. Już potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik, ma bardzo trudną zagrywkę.

Małgorzata Węgrzyn i Renata Łatas: Nie miały zbyt wiele okazji do gry w pierwszym zespole. Małgosia objęta jest centralnym szkoleniem grup młodzieżowych, bardziej zaangażowania w juniorskie rozgrywki. Renata po dłuższej przerwie wróciła na parkiet, niesamowicie ambitna zawodniczka.

Na koniec dla porządku dodajmy jeszcze, że z drużyny w trakcie rozgrywek odeszły: Izabela Wojtas, Dorota Firek, Monika Matejczyk, a swój udział w awansie miała również Paulina Mastalska.

Rafał Podmokły