Bezradni jak dzieci

15 maja 2008 Wydanie 17/2008
Bezradni jak dzieci
Dalin Myślenice-Garbarnia Kraków 0:2, fot. Piotr Jagniewski

Dalin Myślenice – Garbarnia Kraków 0:2, 0:1 Rożek 72, 0:2 Zięba 79 min.

O tym meczu myśleniczanie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Najstarsi kibice – o góralach nie wspominając! – nie pamiętają, kiedy ostatnio tak słabo zagrali biało-zieloni!

żółte kartki: Rapacz 28 – Pluta 26
Dalin: Szuba – Myśków, Rapacz, Pilch, Cygal – Stelmach (56 Moryc), Muniak, Dyrcz, Rączka – Kałat (77 J. Górecki), Kęsek (56 M. Górecki)

Postawę Dalinu w tym meczu najlepiej odzwierciedla sytuacja z 90 minuty, kiedy to poirytowany bezradnością kolegów, Szuba wyszedł z bramki i na ostatnie 4 minuty zamienił się w napastnika. Chcąc wesprzeć kolegów przeniósł się pod pole karne rywali, próbował wymanewrować obrońców, a nawet ładnie zacentrował. Przyjezdni zdezorientowani całym zajściem nawet nie zdążyli zaatakować pustej bramki Dalinu…

W tym meczu nie wychodziło nic. Gra była chaotyczna, bez pomysłu, zawodnicy sprawiali wrażenia ociężałych i przemęczonych, a czasami wręcz wyglądali jakby na boisku znaleźli się za karę. Dość powiedzieć, że w pierwszej odsłonie bramce Żylskiego zagroził tylko dwukrotnie Rączka, próbując swoich sił w rzutach wolnych, które jednak minimalnie chybiały celu. Przyjezdni natomiast byli bardziej aktywni poukładani i przez całe dziewięćdziesiąt minut grali po prostu swoje. W 8 min. Szubę z wolnego rozgrzał Kalemba, a w 21 min. najdogodniejszą sytuację zmarnował Szymanowski. Dostał piłkę z boku, wszedł bez większego problemu w pole karne, ale przegrał pojedynek z Szubą, który zdołał wybić na rzut różny. Dośrodkowanie z rogu na ładną główkę zamienił Pluta, piłka jeszcze otarła się od obrońcy i przeleciała centymetry obok słupka. W 37 min. kibice byli świadkami „Szymczyk show”, który zrobił co chciał po kolei z czteroma obrońcami Dalinu, uderzył kąśliwie, Szuba jednak zrobił co do niego należało. Chwilę później golkiper myśleniczan już się nie popisał, niepotrzebnie wychodząc z bramki i bliski szczęścia był Kwater.

W drugiej połowie gra nie uległa zmianie. Już na jej otwarcie w 46 min garbarze w zamieszaniu podbramkowym mieli dwie dogodne sytuacje, jednak zawiodła skuteczność. Chwilę później swoją kolejną sytuację zmarnował Szymczyk, który ponownie w pojedynku jeden na jeden okazał się słabszy od Szuby. Garbarnia nie spuszczała z tonu i przy biernej postawie gospodarzy stwarzała sytuację za sytuacją. W 58 min główka Kwatera znów minimalnie przeszła obok słupka. W 62 min Dalin w końcu zdołał oddać strzał na bramkę Żylskiego. Najbardziej ambitny na boisku Rączka przedarł się bokiem, ładnie uderzył, ale trafił w boczną siatkę. Szybko jednak sytuacja wróciła do normy i już 3 min później Myśków ładnie zagrał do Szymczyka, który sam był tak zdziwiony całym zajściem, że nie wiedział co ma zrobić ze sprezentowaną piłką.

W 67 min Szubę ponownie sprawdził Kwater dobrym uderzeniem z daleka. Już wtedy wydawało się, że bramka dla Garbarni to tylko kwestia czasu i długa nie trzeba było na nią czekać. W 72 min garbarze wykonywali rzut rożny, piłka po główce z wolna toczyła się do linii końcowej boiska i gdy już wszyscy myśleli, że przekroczyła linię końcową boiska, w ostatniej chwili dopadł do niej Zięba, zagrał do środka, a Rożek z najbliższej odległości zaskoczył Szubę. O spalonym nie było mowy, bowiem dwie „śpiące królewny” obstawiające podczas rzutu rożnego słupki Szuby zaspały w bramce. Po zdobyciu gola Garbarnia ani myślała cofnąć się do obrony, co w 79 min zostało im wynagrodzone drugą bramką. Z okolicy narożnika boiska rzut wolny wykonywał Zięba i ku własnemu zdziwieniu trafił za kołnierz Szuby! Z kronikarskiego obowiązku nadmieniam, iż pierwszy i jedyny celny strzał Dalin oddał w 87 min, a do historii zapisał się M. Górecki, przy znaczącej pomocy sędziego, który nie zauważył ewidentnej ręki.

Piotr Ślusarczyk

fot. Piotr Jagniewski