Biblioteka Inspiracji i MBP w Myślenicach polecają

Kultura 5 listopada 2019 Wydanie 41/2019
Biblioteka Inspiracji i MBP w Myślenicach polecają

Eliza Piotrowska,

„Dokta. Opowieść o Wandzie Błeńskiej”

Poznań 2019, s. 120.

Zrobiła to. Znowu! Stworzyła książkę, w której serce i rozum nie walczą ze sobą o prymat, lecz tworzą wspólny – frapujący i fascynujący – splot. Po raz kolejny zasłużyła też na gratulacje. A jeszcze bardziej – podziękowania. Nie będę ukrywać, że stosunek moich domowników do autorki nie jest obiektywny. A już na pewno nieobojętny. Zarówno ona sama, jak i jej twórczość budzą w nas skojarzenia z ciepłem, kolorami, radością! Oczywistym jest więc, że także najnowsza książka została powitana z entuzjazmem – zarówno czytającej, jak i słuchających. Ale tym razem Eliza Piotrowska wyjątkowo nas zaskoczyła. I zauroczyła.

„Dokta. Opowieść o Wandzie Błeńskiej” - to książka wyśmienita. Napisana z pomysłem i rozmysłem. Wczuciem i wyczuciem. Opowiada o niezwykłej, a przecież nie tak powszechnie znanej postaci, jaką była poznanianka, która w wieku czterdziestu lat wyjechała do Ugandy, by leczyć trędowatych i dawać świadectwo wiary. Trzeba jednak podkreślić, że „Dokta” nie stanowi próby zaprezentowania dzieciom chronologicznie uporządkowanej biografii wielkiej postaci. Dzięki przyjętej formie – zapisków w dziennikach Mukisy oraz tych, pochodzących z dzieciństwa jego mamy – obraz pani Wandy ukazuje się stopniowo. Dziecięca świeżość i szczerość narracji pozostawiają zaś przestrzeń na czytanie sercem i między wierszami – zwłaszcza tam, gdzie poruszane są wątki trudne, często bolesne. Trzeba dużo taktu i wrażliwości, by o ciężkich chorobach, śmierci czy wojnie pisać – nie umniejszając ich znaczeniu – z delikatnością i (równocześnie!) niezłomnym przekonaniem o dobru, tkwiącym w ludziach.

Dlaczego tak bardzo cenię tę książkę? Nie tylko dlatego, że jest „ciekawie napisana”, „dobrze skomponowana”, „dopracowana pod względem literackim i graficznym”. Przede wszystkim – jest ziarnem, które kiełkuje. Pobudza do refleksji i marzeń.

Poniżej konkrety.

Najmłodszego słuchacza (zaprawionego w długich opowieściach) tak fascynowała, że do każdej ilustracji miał przynajmniej piętnaście pytań (od dziewiątego miałam zwykle ochotę zadzwonić do autorki z prośbą o wyjaśnienia). Jego starsza siostra dała się porwać lekturze i uwielbiała (podobnie jak ja) magię wieczorów spędzanych na czytaniu „Dokty”. Najstarsza – po prostu słuchała. A nie jest to oczywiste, ponieważ zwykle spędza wieczory na własnych lekturach (czyta znacznie szybciej niż my). Później były rozmowy, przemyślenia, dalsze poszukiwania (w tym oglądane nocami filmy o pani Wandzie). Krótko mówiąc, tym razem bardziej niż kiedykolwiek, chcieliśmy wydłużać i wydłużać wieczory. Bo spędzaliśmy je w towarzystwie dwóch niezwykłych kobiet – zmieniającej świat, godnej podziwu, inspirującej Wandy Błeńskiej oraz – pomysłowej, mądrej, wrażliwej, wychwytującej dobro i pracującej sercem autorki.

Żałujemy, że tej pierwszej nie uda się nam już spotkać.

Za drugą – tęsknimy.

Karolina Mucha