Bierzemy pod lupę lokalny rynek pracy

3 lipca 2008 Wydanie 23/2008
Bierzemy pod lupę lokalny rynek pracy
Od jak dawna jesteś osobą bezrobotną?

Myślenicka Agencja Rozwoju Gospodarczego wraz z firmą szkoleniowo-badawczą Nowe Motywacje sporządziła raport „Diagnoza popytu i podaży zasobów pracy w powiecie myślenickim” na temat lokalnego rynku pracy. Dzisiaj prezentujemy OBRAZ MYŚLENICKIEGO BEZROBOTNEGO

- Do tej pory prezentowaliśmy wycinki raportu oraz rozmowę z prezesem MARG – Danielem Piskorskim.

- Od dziś rozpoczynamy charakterystykę głównych uczestników lokalnego rynku pracy: bezrobotnego, pracownika i pracodawcy

Myślenicki bezrobotny jest bardziej przedsiębiorczy niż można by przypuszczać. Będąc zarejestrowanym w Powiatowym Urzędzie Pracy incydentalnie podejmuje pracę zawodową, a nawet jeśli, to robi to nielegalnie. Niechęć do podjęcia legalnego zatrudnienia wynika z tego, że w „szarej strefie” czekają na niego kilkakrotnie wyższe zarobki. Dorywcza praca jest wygodna dla bezrobotnych i najczęściej nie podejmują oni żadnych czynności, aby znaleźć stałe zatrudnienie.

Co piąty bezrobotny przyznaje się do tego, że regularnie podejmuje się pracy lub zajęć dorywczych, które są dla niego dodatkowym źródłem utrzymania. Do tego samego, lecz rzadziej przyznaje się 42% bezrobotnych, mówiąc że pracują od czasu do czasu, kiedy wpadnie tzw. fucha, natomiast 39% będąc na bezrobociu wcale nie podejmuje pracy. No bo po co, skoro dostają zasiłek? W przypadku, gdy możliwe jest podjęcie pracy za pensję porównywalną z jego równowartością, mężczyźni częściej decydują się zostać przy zasiłku. Honor bezrobotnych ratują kobiety, które w takich przypadkach wybierają pracę. Staż, bo o nim tu głównie mowa, to propozycja atrakcyjna dla połowy bezrobotnych. Co trzeci ma problem z odpowiedzią na pytanie, czy podjąłby się takiej pracy, a co dziesiąty w ogóle nie jest zainteresowany taką formą aktywizacji, wychodząc z założenia, że i tak wypłacana jest mu stała kwota.

Myślenicki bezrobotny pracę w charakterze wolontariusza traktuje jako szansę zdobycia dodatkowego doświadczenia i wzmocnienia swojej karty przetargowej na rynku pracy. Mimo to, jak się okazuje 46% (a więc prawie połowa) nie byłaby skłonna do podjęcia pracy jako wolontariusz. Na pracę za którą jedyną płacą jest doświadczenie zgodziłby się zaledwie co piąty bezrobotny.

Blisko 2/3 bezrobotnych (60%) zgłasza gotowość do podjęcia pracy na przestrzeni najbliższych tygodni.

Z czego żyje bezrobotny

Wśród osób bezrobotnych prawie jedna piąta przyznaje, że regularnie podejmuje się pracy lub zajęć dorywczych, które stanowią dodatkowe źródło utrzymania. Do tego samego, lecz z mniejszą częstotliwością przyznaje się już 42% spośród przebadanych. Co drugi bezrobotny utrzymuje się dzięki zgromadzonym oszczędnościom oraz dochodom płynącym z podejmowanych prac dorywczych (31%). Okres bez pracy bezrobotnym kojarzy się głównie z brakiem pieniędzy (tak twierdzi 27% z nich) i bycia zmuszonym do pozostawania na czyimś utrzymaniu (23%).

Wśród przebadanych osób 47% w ogóle nie zależy na utrzymaniu statusu osoby bezrobotnej, formalnie zarejestrowanej w PUP. To utrata możliwości ubezpieczenia zdrowotnego (36%) decyduje o chęci utrzymania statusu osoby bezrobotnej.

Aż 46% osób pozostających bez pracy nie byłaby skłonna do podjęcia pracy na zasadach wolontariatu. Z opcji nabywania dodatkowych umiejętności praktycznych w drodze odbywania stażu, skorzystałaby połowa bezrobotnych poddanych badaniu.

Zjawisko bezrobocia pociąga za sobą negatywne konsekwencje społeczne i ekonomiczne.

Prawie połowa bezrobotnych (47%) chce zmienić swoją sytuację. Przyznają, że nie zależy im na statusie bezrobotnego. Mimo to 36% z nich trafia do PUP ze względu na możliwość ubezpieczenia zdrowotnego, 8% zapisuje się dla zasiłku, 6% ceni sobie możliwość korzystania z opieki społecznej, natomiast 3% wymieniło inne powody.

Nieświadomy bezrobotny – sfrustrowany bezrobotny

Prawie połowa bezrobotnych nie ma świadomości gdzie, poza Powiatowym Urzędem Pracy może szukać pomocy w znalezieniu pracy. Osoby te nie wiedzą nawet jakiego rodzaju pomocy mogą oczekiwać ze strony PUP. Co ciekawe poziom ich frustracji rośnie, ponieważ są przekonane, że praca należy im się „z urzędu”. Często przychodzą do PUP domagając się natychmiastowego zatrudnienia.

Najbardziej doceniają zasiłki dla bezrobotnych, ale pracownicy PUP zauważają, że bezrobotni chętnie korzystają ze szkoleń zawodowych, w trakcie których uzyskują nie tylko cenione na rynku pracy specjalistyczne uprawnienia, ale również odzyskują pewność siebie i wreszcie wyrabiają sobie kontakty i znajomości. Często takie osoby po ukończeniu danego cyklu szkolenia, dopytują o możliwość uczestnictwa w innych tego typu działaniach szkoleniowych.

Z raportu „Diagnoza popytu i podaży zasobów pracy w powiecie Myślenickim” wynika, że oferta edukacyjna na terenie powiatu jest niedostosowana do realnego zapotrzebowania na pracę w wyuczonych zawodach. Szkoły nie uczą umiejętności praktycznych, co jest bardzo szybko weryfikowane po wejściu absolwentów na rynek pracy. Młodzi ludzie kończąc nauke posiadają formalne dokumenty poświadczające wykształcenie, jednak nie potrafią wykonywać wyuczonych zawodów.

Wszędzie lepiej gdzie nas nie ma…

Ale nie chce nam się tam ruszyć – tak można podsumować przekonanie bezrobotnych o niskim poziomie atrakcyjności ofert pracy dostępnych w powiecie myślenickim. Zestawiając sytuację z rynkami o podobnym charakterze i dużymi miastami, w oczach bezrobotnych Myślenice wypadają słabo. Jako najbliższe miasta w których można rozwijać się zawodowo najczęściej wymieniają Kraków lub Katowice. Nazwy tych miejscowości padają najczęściej w trakcie rozmowy o zmianie miejsca zamieszkania związanej z otrzymaniem satysfakcjonującej posady. Co ciekawe, żadna z osób uczestniczących w badaniu nie myśli poważnie o emigracji zarobkowej do jakiegokolwiek powiatu ościennego. Czyżby wygrało lenistwo?

Do czego zdolny jest bezrobotny

Podczas badań zapytano bezrobotnych do jakich poświęceń jest skłonny, aby uzyskać pracę. Na zupełną zmianę swoich preferencji zawodowych była gotowa jedna trzecia badanych (30%). Mniej, bo już 19% byłaby skłonna dojeżdżać do pracy znajdującej się poza miejscem zamieszkania. Blisko jedna ósma bezrobotnych jest gotowa podjąć każdą pracę, nawet nisko płatną lub nie związaną z wyuczonym zawodem. Pozostała część byłaby w stanie podjąć pracę za granicą, skorzystać z przyznawanych przez urząd pracy dotacji bezzwrotnych na uruchomienie pierwszej działalności gospodarczej, bądź zmienić aktualne miejsca zamieszkania.

Statystycznie rzecz biorąc, co drugi bezrobotny na dojazd do miejsca pracy jest skłonny poświęcić do godziny czasu. Kolejne 36% nie prezentuje już tak elastycznej postawy godząc się na dojazd dwukrotnie krótszy. Co dziesiąty badany poświęciłby na dotarcie do pracy minimum 90 minut, a tylko 2% osób zdecydowałoby się na prace w jednostce, do której dojazd zabiera przeciętnie do 2 godzin czasu.

p.jag