Życzenia Wielkanocne

Bo u nas, u seniorów wesoło żyje się

Bo u nas, u seniorów wesoło żyje się

Klub Seniora w Myślenicach zrzesza 50 osób i wciąż przybywa tych, którzy zainteresowani są przystąpieniem do grupy. Takie miejsce często jest dla nich jedyną okazją, by wyjść z domu i spotkać się z ludźmi. - Siedząc samemu w czterech ścianach narażamy się na różne choroby, można wpaść np. w depresję. Pamiętajmy o tym i wyjdźmy do innych - mówi Barbara Piwowarska, prezes myślenickiego klubu

Klub Seniora działa przy Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu od 2000 roku. Finansowany jest ze składek członkowskich. Założyli go ówczesna instruktorka ośrodka Feliksa Uchacz i pełniący wtedy rolę dyrektora MOK Jan Koczwara. Prezesem klubu był najpierw myślenicki działacz społeczny Adam Gazda, później funkcję tę przejęła Feliksa Uchacz, a od 2007 roku seniorom przewodzi Barbara Piwowarska.

- Po przejściu na wcześniejszą emeryturę przeprowadziłam się z Lubelszczyzny do Zakliczyna, czyli w rodzinne strony mojego męża. Szukałam kontaktu z ludźmi, nie znałam środowiska, czułam się zagubiona i odczuwałam brak pracy. Dowiedziałam się, że w Ośrodku Kultury działa klub senioralny i postanowiłam zobaczyć jak wyglądają takie zajęcia. Bardzo mi się spodobały. Poznałam wiele nowych osób. Z czasem zostałam prezesem grupy. Co prawda mam męża, ale wciąż przebywa on na delegacjach, więc w domu jestem sama, dzięki klubowi mam się czym zająć - mówi pani Barbara.

Początkowo grupa składała się z 20 członków, szybko jednak zaczęła się powiększać. Obecnie zrzesza 50 seniorów z całego powiatu myślenickiego w wieku od 65 do 84 lat. Jak podkreśla pani Barbara, chętnych do uczestnictwa w zajęciach wciąż przybywa. - Takie miejsce jest świetnym rozwiązaniem dla osób samotnych, które nie mają z kim porozmawiać czy wyjść. W naszym klubie mogą nawiązać nowe znajomości oraz ciekawie i aktywnie spędzić czas - mówi pani prezes.

Zajęcia odbywają się w Galerii Sztuki Współczesnej MOKiS raz w tygodniu - w czwartki. Trwają około dwóch godzin. Zapraszani są na nie m.in. pracownicy służby zdrowia, weterynarze, prawnicy, leśnicy, strażacy miejscy czy policjanci, którzy prowadzą dla seniorów wykłady. Na spotkaniach poruszane są ważne dla każdej starszej osoby kwestie. Mogą one dowiedzieć się np. jak uniknąć oszukania metodą „na wnuczka”, jak się obronić podczas ataku, jak radzić sobie z dolegliwościami bólowymi czy jak załatwić sprawy w urzędach. Dużą gratką, szczególnie dla pań są wizyty kosmetyczek, które pokazują im jak o siebie zadbać.

Gdy byłem mały …

Celem Klubu Seniora jest aktywizacja jego członków, więc osoby starsze nie tylko słuchają tego, co mówią inni, ale też same mają do wykonania pewne zadania. Przygotowują np. prace pisemne dotyczące wspomnień z dzieciństwa, wykonują andrzejkowe kotyliony oraz wianki z okazji czerwcowego dnia świętego Jana, które rzucają później do Raby.

Seniorzy potrafią się bawić. Każdego roku organizują ostatki i andrzejki. Mają nawet własną piosenkę, którą stworzył należący do klubu nieżyjący już Tadeusz Billik.

„Nasza śpiewka”
Już dawno w Myślenicach działa Seniorów Klub.
Nie tylko emeryci szukają szczęścia tu.

Ref. Bo u nas, u seniorów wesoło żyje się.
Nie trzeba nam doktorów, jak żyć to każdy wie.

My się nie damy starości, choć czas ucieka nam,
bo w klubie same radości, każdy znajduje sam.

Ref. Bo u nas, u seniorów wesoło żyje się.
Nie trzeba nam doktorów, jak żyć to każdy wie.

Jeździmy na wycieczki, bo piękny jest nasz kraj.
Szukamy złotej rzeczki i kwadratowych jaj.

Ref. Bo u nas, u seniorów wesoło żyje się.
Nie trzeba nam doktorów, jak żyć to każdy wie.

Dodatkowo, osoby starsze spotykają się z dziećmi oraz z chorymi. Myślenicki Klub Seniora współpracuje z Przedszkolem nr 6 i Zakładem Opiekuńczo-Leczniczym. Podczas prelekcji w przedszkolu, seniorzy przekazują najmłodszym swoją wiedzę. Opowiadali już m.in. o harcerstwie i zabawach ze swojej młodości. - Na jedno ze spotkań przynieśliśmy lampę naftową, by pokazać dzieciom jak dawniej, gdy nie było elektryczności ludzie oświetlali swoje domy - mówi Barbara Piwowarska.

Przedszkolaki odwdzięczają się seniorom. Przychodzą do nich z występami z okazji Dnia Babci i Dziadka oraz Dnia Matki, a w tym roku też, by uczcić stulecie odzyskania niepodległości. Natomiast w ZOL seniorzy starają się umilić czas podopiecznym placówki. Chodzą do nich m.in. w okresie świątecznym, by wspólnie pokolędować. W ubiegłych latach w czasie świąt śpiewy myślenickich seniorów można było usłyszeć nie tylko w zakładzie, ale też na rynku naszego miasta.

Oprócz Przedszkola nr 6 i Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Klub Seniora z Myślenic współpracuje też z głogoczowskim Domem Seniora „Na Wzgórzu”. - Jeździmy tam przez cały rok na różne okazje. Śpiewamy, recytujemy wiersze. To bardzo wzruszające spotkania. Gdy odjeżdżamy, podopieczni domu łapią nas za ręce, płaczą. Bardzo potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem - mówi pani Barbara i dodaje, że nie chce ona, by działalność klubu ograniczała się jedynie do stacjonarnych zajęć. - Chcemy wyjść do ludzi, pomagać, stąd pomysł na współpracę z tymi placówkami.

W „Bartniku” o miodzie

W programie zajęć są też wycieczki. W tym roku seniorzy byli m.in. w gospodarstwie pasiecznym „Sądecki Bartnik” w okolicach Nowego Sącza. Słuchali tam prelekcji o miodzie. Dwa razy, w 2011 roku i cztery lata temu pojechali na Węgry w ramach polsko - węgierskiej wymiany senioralnej. Zobaczyli jezioro Balaton, płynęli łódkami w jaskini, zwiedzili winnice i miejsce, w którym produkuje się kosmetyki z lawendy.

W lipcu ubiegłego roku Klub Seniora z Myślenic został zarejestrowany jako stowarzyszenie. - W związku z tym udało nam się pozyskać mały grant. Z funduszy tych we wrześniu zorganizowaliśmy w Czasławiu spotkanie z paniami z tamtejszego koła gospodyń wiejskich. Zaprosiliśmy też gospodynie z Myślenic z Górnego Przedmieścia i z Raciechowic. Jeździliśmy konno, braliśmy udział w różnych konkursach. Jednym z nich było namalowanie obrazu za pomocą pędzli przywiązanych do plastikowych butelek na sznurku. Poza tym, z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości śpiewaliśmy patriotyczne utwory, wysłuchaliśmy historycznego wykładu, a na koniec zapaliliśmy ognisko - wspomina pani prezes. Również we wrześniu, Klub Seniora wziął udział w pikniku na Zarabiu. Podczas tego wydarzenia seniorzy prezentowali swoje prace wykonane na zajęciach.

Co roku, członkowie myślenickiego klubu wyjeżdżają do Krakowa na Ogólnopolskie Senioralia. Spotykają się tam z innymi starszymi osobami zrzeszonymi w klubach, rozmawiają, wymieniają doświadczenia.

Seniorzy zgodnie podkreślają, że zajęcia wniosły w ich życie wiele radości, nawiązali przyjaźnie, zdobyli wszechstronną wiedzę, zwiedzili piękne miejsca. - Mamy jeszcze szansę przeżyć coś, zobaczyć, poczuć się wartościowi - mówią.

Straciły mężów

Dlaczego seniorzy decydują się na przystąpienie do Klubu Seniora i co dają im zajęcia? Zapytaliśmy o to kilku klubowiczów. Rozalia Ajchler pochodząca z Kobielnika, a mieszkająca obecnie w Myślenicach należy do myślenickiej grupy seniorów już ponad 10 lat. - Poczułam się bardzo samotna po śmierci mojego męża. Szukałam jakiejś odskoczni. Najpierw zaczęłam brać udział w spotkaniach przykościelnego Studium Apostolstwa Świeckich. Tam, panie należące do Klubu Seniora zaczęły opowiadać mi o tym miejscu. Postanowiłam wybrać się z nimi na zajęcia i uczęszczam na nie do tej pory - opowiada pani Rozalia. Jej koleżanka z klubu, Helena Bujas z Jawornika do grupy seniorów dołączyła 8 lat temu. Przeszła na emeryturę i szukała dla siebie jakiegoś zajęcia. O klubie słyszała już wcześniej, mówiono o nim w jej pracy. - Chciałam poczuć, że wciąż jestem komuś potrzebna. Mieszkam sama, mój mąż zmarł - mówi pani Helena. Z kolei panią Janinę Mirek pochodzącą z Lipnika, a mieszkającą teraz w Myślenicach do senioralnej grupy zachęciła koleżanka, która była jej członkiem i bardzo chwaliła sobie tę inicjatywę. Pani Janina, podobnie jak nasze wcześniejsze rozmówczynie też jest wdową i mieszka sama.

W myślenickim klubie przeważają panie, ale jest też pięciu panów - wśród nich Józef Chmiel z Chełmu. Mieszka sam, jego rodzina wyjechała za granicę. - Przez lata pracowałem i żyłem w Krakowie. Po przejściu na emeryturę postanowiłem wrócić do swojej rodzinnej miejscowości. Wybrałem się do znajomych, którzy mieli też innych gości i właśnie oni opowiedzieli mi o Klubie Seniora, do którego uczęszczają. Zabrali mnie na zajęcia i tak chodzę na nie już cztery lata - wspomina pan Józef i dodaje, że początkowo w otoczeniu tylu pań czuł się nieswojo. Szybko jednak odnalazł się w klubie. Teraz wiele wydarzeń urozmaica swoją grą na akordeonie.

Seniorzy zgodnie podkreślają, że zajęcia wniosły w ich życie wiele radości, nawiązali przyjaźnie, zdobyli wszechstronną wiedzę, zwiedzili piękne miejsca. Wychodzą z domu, przygotowują się na spotkania, mobilizują. - Mamy jeszcze szansę przeżyć coś, zobaczyć, poczuć się wartościowi - mówią.

Teraz czas na Wiśniową!

Oprócz Myślenic, kluby seniora funkcjonują jeszcze w innych gminach naszego powiatu m.in. w Sieprawiu i Sułkowicach. Takie zajęcia już niebawem mają rozpocząć się też w Wiśniowej. Przed świętami dokonano tam uroczystego otwarcia Klubu „Senior +”. Mieści się on w budynku dawnej kuźni między Gminnym Ośrodkiem Kultury i Sportu a remizą OSP. - Od 2016 r. realizujemy zajęcia dla seniorów i młodych ludzi w ramach wymiany międzypokoleniowej. Niestety, gmina nie miała możliwości pozyskania funduszy na dalszą realizację tego pomysłu, więc pojawiła się propozycja, by politykę senioralną kontynuować poprzez utworzenie Klubu „Senior +” współfinansowanego ze środków pozyskanych w ramach rządowego programu wieloletniego „Senior +”. Ogłoszony został konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na prowadzenie tego miejsca. Po jego rozstrzygnięciu wygrana organizacja będzie prowadziła rekrutację do klubu. Nastąpi to jeszcze w styczniu - informuje Urszula Topa, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wiśniowej.

Jaki będzie program zajęć? - Chciałabym, żeby kontynuowane było to, czym wcześniej zajmowali się uczestnicy wymiany międzypokoleniowej, czyli zajęcia z malarstwa, rękodzieła, wycieczki, spotkania kulturalne, wspólne śpiewanie np. kolęd w okresie świątecznym czy aktywność sportowa jak np. marsze nordic walking - odpowiada pani Urszula.

Do klubu będą mogli należeć mieszkańcy gminy Wiśniowa powyżej 60. roku życia. Przewidzianych jest 20 miejsc członkowskich. Zajęcia mają odbywać się przez trzy dni w tygodniu.

- Zmiany demograficzne istotnie wskazują na potrzebę tworzenia miejsc dla osób starszych. Długość ludzkiego życia wydłuża się, a co za tym idzie seniorom trzeba jakoś zorganizować czas, poprawić ich jakość życia, sprawić, by nikt nie czuł się samotny - podsumowuje nasza rozmówczyni.

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).