Brexit początkiem końca emigrantów?

Brexit początkiem końca emigrantów?

Wielka Brytania jest o krok od wyjścia z Unii Europejskiej. To jaki los spotka Polaków mieszkających tam na co dzień oraz o to dlaczego wyjechali - myśleniczan na emigracji pytał Adrian Burtan

Według psychologów człowiek może w czasie swojego życia doświadczyć trzech największych strat, które wyraźnie odcisną piętno na jego psychice – są to utrata pracy, śmierć bliskiej osoby oraz rozwód. Swoisty rozwód szykuje się wyraźnie także w Unii Europejskiej za sprawą procedury wychodzenia z unijnych szeregów jednego z czołowych graczy, Wielkiej Brytanii. Jak ten rozwód ze zjednoczoną Europą wpłynie na Unię i poszczególne państwa? Co stanie się z emigrantami, także z Polakami, których na Wyspach jest cała masa? Oto specjalny raport z Anglii.

Brexit – czyli co?

Brexitem określa się umownie proces opuszczania przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej. Zjawisko to swój początek miało podczas referendum zorganizowanego w czerwcu ubiegłego roku na Wyspach, podczas którego pytano obywateli, czy chcą, aby Wielka Brytania wyszła z Unii. Wynik głosowania – prawie 52% za wyjściem (przy frekwencji 72%) – nie dał jednak tak jednoznacznej odpowiedzi, na jaką sugerował rezultat referendum. Połowa Brytyjczyków okazała się eurosceptykami, ale z drugiej strony podobna liczba obywateli za opuszczeniem UE się nie opowiedziała.

Zaczęto więc zadawać pytania – czego tak naprawdę chcą Brytyjczycy? Wynik głosowania nie był wiążący dla parlamentu brytyjskiego, a według spekulacji prawdziwy rozbrat Brytyjczyków z Europą miał nastąpić po upływie od dwóch do nawet osiemnastu lat. Mimo zwycięstwa eurosceptycyzmu chyba nawet europejscy dygnitarzy nie wierzyli, że jeden z ich najbogatszych członków, który wnosił niebagatelne sumy pieniężne do unijnego skarbca, tę Unię opuści. Dzisiaj na dobrą sprawę kwestia ta nie została rozwiązana. Na jesieni ma dojść do kolejnych negocjacji na linii Londyn-Bruksela. Wygląda na to, że na jakieś konkrety przyjdzie poczekać do czerwca 2019 roku, kiedy w Wielkiej Brytanii odbędą się wybory do Europarlamentu.

Pytanie jednak, jakie od początku brexitu pojawia się w dyskusji publicznej, brzmi, co w przypadku wyjścia Brytyjczyków z Unii stanie się w emigrantami na Wyspach i jak wyglądać będzie od tego momentu polityka emigracyjna prowadzona przez brytyjski rząd. Dotychczas emigranci czy to z Polski, Bułgarii czy Rumunii mieli praktycznie nieograniczone możliwości, jeśli chodzi o zamieszkanie czy podjęcie pracy w Wielkiej Brytanii. Po finalizacji brexitu będzie to co najmniej niepewne. Co w takim razie z ponad milionem Polaków na Wyspach, a także kolejnymi tysiącami chcącymi związać swoją przyszłość z tym krajem?

Myślenice w Wielkiej Brytanii

Nie inaczej jest w powiecie myślenickim, którego mieszkańcy również chętnie wybierają kierunek brytyjski jako swój kolejny etap życiowy. Wbrew pozorom nie wszyscy jednak opuszczają Polskę z powodów finansowych. Widać to szczególnie u młodych ludzi. -  Zdecydowałam się pojechać do Anglii przede wszystkim żeby rozwinąć to co mnie interesuje, czyli język angielski. Chciałam pracować, zobaczyć, jak faktycznie jest na Wyspach – mówi Ines Nosal z Pcimia. - Wyjechałam, żeby troszeczkę się usamodzielnić, zobaczyć czy sprostam "dorosłemu życiu" – dodaje Joanna Makselan z Myślenic. Obie dziewczyny niedawno skończyły naukę w myślenickim ogólniaku i niemal od razu po maturze chciały spróbować swoich sił w Wielkiej Brytanii.

Polaków na Wyspach jest z roku na rok coraz więcej, jak podaje Brytyjski Urząd Statystyczny, w 2016 roku po raz pierwszy w historii liczba rodaków na emigracji przekroczyła milion osób. Wzrasta jednak nie tylko procent Polonii, ale także innych narodowości, przede wszystkim z Bałkanów – tutaj na listach królują Rumuni i Bułgarzy.

- W Bułgarii nie ma warunków do normalnej pracy. Politycy nie robią nic w kierunku, by było lepiej. Większość młodych ludzi wyjeżdża za granicę. Od czasu wyboru nowego prezydenta, który wywodzi się z armii, jest tylko gorzej – na miejscu wyjaśnia mi Dean Ivanov, bułgarski emigrant, który od ponad siedmiu lat pracuje w Wielkiej Brytanii. U Rumunów problem wygląda bardzo podobnie.

Jak, szczególnie w dobie brexitu, Brytyjczycy patrzą na emigrantów? W zeszłym roku bezpośrednio po wspomnianym referendum w mediach słyszało się często o atakach dokonywanych przez Anglików na Polakach. W debacie publicznej urodził się symptom nienawiści brytyjskiej do Polaków. Jednak emigranci przebywający na Wyspach nie podzielają tych opinii: - Ludzie tutaj mają kompletnie inne myślenie, są bardziej otwarci i szczerzy. Często słyszę komentarze z ust Brytyjczyków o pracowitości Polaków. Duża część z nich szanuje nas i naszą odwagę, za to co uczyniliśmy dla nich podczas II wojny światowej. – twierdzi Justyna Łabuz z Lubnia, absolwenta Małopolskiej Szkoły w Myślenicach, która podobnie jak wspomniane Joanna i Ines, wyjechała, żeby się usamodzielnić i rozwijać. - Niestety pewien procent ludzi ma nas za złodziei oraz alkoholików, jednak jest to mniejszość. Nie mniej jednak, nie spotkałam się tutaj jeszcze z nieuprzejmością z ich strony - dodaje.

- Ludzie tutaj mają kompletnie inne myślenie, są bardziej otwarci i szczerzy. Często słyszę komentarze z ust Brytyjczyków o pracowitości Polaków. Duża część z nich szanuje nas i naszą odwagę, za to co uczyniliśmy dla nich podczas II wojny światowej. – twierdzi Justyna Łabuz z Lubnia, absolwenta Małopolskiej Szkoły w Myślenicach

- Nigdy nie spotkałam się z negatywnym nastawieniem Brytyjczyków do Polaków. Nie doświadczyłam, ani nie byłam nigdy świadkiem jakiegokolwiek aktu dyskryminacji lub choćby tzw. docinek. Jedyną rzeczą, którą można powiedzieć w jakiś sposób irytowała Anglików to brak komunikacji z niektórymi obcokrajowcami - odpowiada Joanna Makselan.

Również z własnej perspektywy mogę podkreślić, że większość Brytyjczyków, których spotkałem i z którymi miałem okazję porozmawiać, nie traktuje Polaków z góry, źle czy ksenofobicznie. Wręcz przeciwnie, są przyjaźni, chętni do rozmowy, dowcipni. Nasilająca i podtrzymywana przez media nienawiść po zeszłorocznym referendum, uwidaczniająca się atakami na Polaków na Wyspach, mogła być wynikiem skrajnych emocji i radykalnych nacjonalizmów, obecnych w każdym kraju: - Mając okazje spotykać setki klientów dziennie, którzy w większości są Brytyjczykami, nie czuje się inaczej traktowana. Czasami można spotkać wyjątki, ale w ciągu pierwszych kilku minut konwersacji możesz się zorientować, ze powtarzają tylko zasłyszane polityczne slogany nie mając własnego zdania – mówi Ines Nosal.

Jak brexit oddziałuje na Wyspiarzy?

W momencie ogłoszenia wyniku referendum, w którym nieco ponad połowa głosujących Brytyjczyków opowiedziała się za wyjściem ze struktur Unii Europejskiej, na emigrantów przebywających w Wielkiej Brytanii natychmiast spadł cień niepewności. Politycy zapowiadają, że emigrantom pracującym obecnie na Wyspach nic nie zagraża i nie zostaną zmuszeni do powrotu, jednak zapewnienia te nie przynoszą wcale ulgi. Mimo ponad 70-procentowej frekwencji w referendum często podkreśla się, że Brytyjczycy nie mają wysoko rozwiniętej świadomości politycznej; także ci, których spotkałem i miałem na celu porozmawiać o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii, nie ma zdania. Chciałem porozmawiać z kilkoma Anglikami na temat brexitu, jednak mówili mi, że nie mają poglądu na tę sprawę. Jeśli jednak już dzielili się spostrzeżeniami, to wypowiadali się o brexicie w kontekście odpływu cudzoziemców, a co za tym idzie, wynikającymi z niego trudnościami dla gospodarki angielskiej oraz rynku pracy.

- Jedyne, co wiem, to fakt, że plantatorzy ogrodów jagodowych walczą o znalezienie pracowników do zbierania owoców – mówi Stephen Kelleher, menadżer produkcji jednej z brytyjskich firm zajmującej się eksportem owoców. - Przez fakt, że wielu obcokrajowców obawia się brexitu i wraca, pracodawcy desperacko poszukują rąk do pracy – dodaje Justyna Łabuz. Teraz, kiedy nad Wielką Brytanią wisi chmura brexitu, obcokrajowcy mogą wyczuwać zagrożenie. Przyczyny trzeba szukać także w ekonomii, a konkretnie mówiąc, w obniżającej się wartości funta, którego spadek także spowodowany jest brexitem. - Praca i życie za jakiś czas przestaną być w Wielkiej Brytanii opłacalne. Emigrantów nie trzeba będzie wypraszać z Wysp, oni sami wyjadą – komentuje jedna Rumunka żyjąca obecnie w Anglii.

Nie ma wątpliwości, że spadający funt w mniejszy lub większy sposób wpłynie na decyzje polskich emigrantów, jednak nie tych, którzy zamierzają na stałe osiąść na Wyspach: - Raczej nie interesuje mnie kurs funta. Nie wysyłam żadnych pieniędzy do Polski, tylko żyję tutaj – przekonuje Justyna Łabuz .

Moi rozmówcy z powiatu myślenickiego, przebywający w Anglii, nie wydają się jednak bezpośrednio odczuwać gotowości Brytyjczyków do opuszczenia Unii, zjawisko to wydaje się wpływać zdecydowanie bardziej na cudzoziemców: - Przez pierwsze parę tygodni po referendum można było zauważyć u ludzi panikę; że się muszą przenieść, wyprowadzić, zaplanować wszystko. Aktualnie nieco się uspokoiło. Rozmawiając z wieloma Brytyjczykami na ten temat nie można stwierdzić, że oni wcale nie są zadowoleni z brexitu. Doceniają Polaków, wielu z nich ma przyjaciół z Polski czy z innych państw – opowiada Ines Nosal.

- Nigdy nie czułam się zagrożona, dyskryminowana czy też traktowana inaczej przez bycie Polką – przekonuje Joanna Makselan.

Adrian Burtan Adrian Burtan Autor artykułu

Pasjonat mediów, bloger, wielbiciel historii i sportu, który inspiracji szuka podczas rozmów i obserwacji ludzi (WYDARZENIA).