Był taki papież… i jeszcze żyje!

Był taki papież… i jeszcze żyje!

Do Rzymu przybył w marcu 1982 roku, aby objąć prefekturę Kongregacji Nauki Wiary. Przyjechał ze swoją siostrą Marią. Przywiózł biurko z orzechowego drewna i ukochany fortepian oraz około dwóch tysięcy książek, stanowiących jego osobistą bibliotekę

Zamieszkuje przy Piazza della Citta Leonina, w około trzystumetrowym mieszkaniu w kamienicy stojącej naprzeciwko koszar gwardii szwajcarskiej, dwa kroki od placu św. Piotra.

Chociaż rezydencja jest okazała, jej lokator robi wszystko, by zachować swój surowy, nieomal ascetyczny styl życia. Ten lokator nazywa się Joseph Ratzinger. Rano wstawał bardzo wcześnie. Odmawia osobiste modlitwy, odprawia mszę, następnie je śniadanie przygotowane przez Marię. Także jego garderoba jest niezwykle skromna. W zimowe miesiące na czarną sutannę zakłada płaszcz w tym samym kolorze, na głowie nosi nieodłączny beret, a pod pachą trzyma sfatygowaną aktówkę, zawierającą materiały dotyczące niejednokrotnie bardzo wrażliwych kwestii. Patrząc na niego, można by pomyśleć o księdzu Brownie Chestertona, prostym proboszczu z wiejskiej parafii, zawsze gotowym do pozdrowień albo krótkiej pogawędki. Sam pamiętam, jak spotkałem go przy bramie św. Anny prowadzącej do Watykanu.

Zatrzymał mnie gwardzista, któremu okazywałem dowód osobisty. Starałem się przyspieszyć kontrolę, by podejść do niego, ale gwardzista miał na ten temat odrębne zdanie. Wówczas kardynał podszedł do nas, aby się przywitać, wprawiając w zakłopotanie mnie, jak i gwardzistę, który stanął na baczność. W czwartki rano Ratzinger chodzi odprawiać mszę do Kolegium Teutońskiego przy kościele Santa Maria in Camposanto, w którym mieszkają niemieckojęzyczni księża studiujący w Rzymie. Około 8:30 niczym porządny urzędnik, wychodzi do pracy. Nie ma daleko, więc idzie pieszo. Mija Piazza della Citta Leonina pod kolumną Berminiego a plac św. Piotra przechodzi przez środek. Tą samą drogą wraca do domu o trzynastej, z tą samą aktówką pod pachą, w której ma nowe materiały do przestudiowania w domu.

Ulubionym napojem Josepha jest oranżada. Wina unika, by zachować przenikliwość umysłu. Często spaceruje po Borgo Fio, dzielnicy przylegającej bezpośrednio do Watykanu i można go zobaczyć było, jak wdawał się w pogawędki z miejscowymi sklepikarzami. Wypada jeszcze wspomnieć o tym, co opowiada jego brat, że czwartkowe poranki, kiedy kardynał szedł odprawiać mszę do Kolegium Teutońskiego zawsze przed wejściem czekał na niego kot, domagający się pieszczoty. W domu ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu jest gra na fortepianie, zwłaszcza utworów jego ukochanego Mozarta.

11 lutego 2013 roku papież Benedykt XVI czyli Joseph Ratzinger ogłosił: „Rozważywszy po wielokroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające, abym w sposób należyty sprawował posługę Piotrową.”

Zachował papieskie imię i białą sutannę, pozbawianą jednak wszelkich oznak władzy.

Warto pamiętać dwa zdania, które swego czasu wypowiedział papież Benedykt XVI: „Nie można wyrzec się Boga. Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość.”

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.