Festiwal lata

Cardmaking, czyli co można zrobić, by ktoś się uśmiechnął

Cardmaking, czyli co można zrobić, by ktoś się uśmiechnął

Mimo że współcześnie w wielu miejscach i na wielu płaszczyznach człowieka zastąpiły maszyny, modne są rzeczy wykonywane ręcznie – od pudełek przez biżuterię, po ubrania i galanterię.

Ręcznie robione kartki nie są tutaj żadnym wyjątkiem. Zresztą, trudno się dziwić, skoro jest to prezent spersonalizowany, wykonany z najwyższą starannością i dbałością o każdy detal. Dla Pauliny Pociask robienie kartek to pasja, której poświęca niemal każdą wolną chwilę i cały regał. Tyle bowiem miejsca zajmują jej rzeczy do cardmakingu.

Pierwszą kartkę zrobiła w 2016 roku, wykorzystała do niej papiery kolorowe i elementy wydrukowane na domowej drukarce. Choć ta pierwsza praca różniła się zasadniczo od wykonywanych dziś, Paulinę przekonało w niej to, że jest zupełnie inna od tego, co można było dostać w sklepie. Od początku chciała móc robić coś, co będzie mogła dawać innym ludziom. Cieszy ją to, że ktoś się uśmiechnie, patrząc na efekt jej pracy. Robieniu kartek zaczęła poświęcać więcej chwil po ustabilizowaniu godzin pracy i, jak sama mówi:

- Obsesja rosła stopniowo od pierwszego bloczku papieru kolorowego po mały regał. Zastanawiałam się kiedyś, czy byłabym w stanie wydać swoją całą wypłatę na rzeczy do kartek – ot, tak, bez żadnych problemów. Myślę, że jedna moja wypłata to byłoby za mało… – mówi. Nie robi więc tego dla pieniędzy, zresztą trudno tu mówić o zyskach, skoro na jedną kartkę potrzebuje od 3 do 5 godzin.

Paulina zaczęła robić kartki, gdyż spodobała jej się bardzo duża możliwość personalizacji, a później wkręciła ją społeczność, przede wszystkim internetowa. Zadziwiające w dzisiejszych czasach jest to, że wśród ludzi z tej grupy nie ma rywalizacji; wręcz przeciwnie – dzielą się realizacjami, pomysłami, często też wysyłają do siebie nawzajem pocztą tradycyjną wykonane przez siebie kartki. Widać w tej społeczności ogromną życzliwość, wsparcie między ludźmi. Jeśli z czymś sobie nie radzisz, dostajesz dużą ilość podpowiedzi, co możesz zrobić inaczej. Im więcej osób tworzy, tym rynek jest większy. Możliwość wymienienia się pomysłami i otrzymania wsparcia jest cenna, toteż wiele osób próbuje zarazić innych w swoim najbliższym otoczeniu tą pasją. Paulina wybrała grupy głównie zagraniczne, z racji większej różnorodności, możliwości wybrania własnego stylu, który znacząco odbiegał od tego, co pojawiało się w polskich grupach. Do tej pory polski rynek jest ograniczony, choć szybko się rozwija.

Wykonanie kartki zaczyna się od okazji, z jakiej ma zostać wręczona. A Paula wykonuje ponad 20 kartek z okazji świąt; robi kartki jako element prezentu ślubnego, na bierzmowanie czy po prostu jako podziękowanie. Sama lubi mieć na podorędziu kartkę, którą podziękuje komuś za świetnie wykonaną pracę czy robienie czegoś ważnego. Po określeniu okazji trzeba wybrać, jaki będzie układ na stronie. Później należy przygotować podstawę kartki dociętą z arkusza. Kolejne kroki są już uzależnione od wybranej techniki. Można wykonać kropki czy inne wzory, wyciąć napis wykrojnikiem z papieru i pianki, użyć pieczątek z napisami bądź laminatora. Paulina najczęściej wykorzystuje embossing na zimno i na gorąco, złocenie, maszynę tłocząco-wykrawającą i pieczątki.

Moja rozmówczyni jest autorką bloga paulamakescards.pl, który działa od 20 maja br. Wcześniej (28 kwietnia) założyła fanpage’a. Te kroki wynikały zarówno z chęci dzielenia się swoją pasją, jak z potrzeby stworzenia własnego portfolio oraz miejsca, do którego może odesłać osoby zamawiające u niej kartki. Chciałaby kiedyś rozszerzyć swoją pasję o współpracę z konkretną firmą czy sklepem. W tej dziedzinie działają raczej rodzinne, małe biznesy, np. Piątek Trzynastego.

Dla mnie najważniejsze jest to, że nie trzeba mieć szczególnych zdolności manualnych, by móc samemu wykonać kartkę. Toteż zaproszona przez Paulinę na robienie kartek, nie mogę się doczekać, kiedy z tego zaproszenia skorzystam. Czytelników zaś zapraszam na bloga i fanpage Pauliny Pociask.

Anna Czudecka-Wrona