Co dalej z bazą Wisły Kraków w Myślenicach?

Miasto 8 stycznia 2019 Wydanie 01/2019
Co dalej z bazą Wisły Kraków w Myślenicach?
Piłkarze Wisły Kraków trenują w Myślenicach nieprzerwanie od stycznia 2014 roku, a wiślacka baza wrosła w krajobraz Zarabia. Fot. Bartek Ziółkowski

Umowę dotyczącą powstania i działalności bazy treningowej Wisły Kraków na Zarabiu podpisano w czerwcu 2013 roku. Wisła przeprowadziła się do Myślenic w 2014 roku i miała tutaj trenować przez 20 lat. Czy trudna sytuacja finansowa klubu i utrata licencji może wpędzić miasto i gminę w tarapaty? Co jeśli klub upadnie?

Zamieszanie wokół krakowskiego klubu narastało z końcem roku, ale swoje apogeum osiągnęło w pierwszych dniach stycznia. W pewnym momencie nie tylko kibice, piłkarze, czy pracownicy administracji, ale również osoby prowadzące dotąd klub nie były w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, kto jest jego właścicielem, a co dopiero sprecyzować sytuację dotyczącą bazy treningowej w Myślenicach. To natomiast temat, który w całej historii związanej z Wisłą dotyczy nas bezpośrednio.

Zacznijmy jednak od początku. W lipcu borykająca się z poważnymi problemami finansowymi Wisła Kraków przystąpiła do ekstraklasowych rozgrywek sezonu 2018/19. Mimo, że z każdym miesiącem rosły jej zaległości, piłkarze konsekwentnie i na przeciw trudnościom wychodzili na boisko kończąc rundę na 8 miejscu. Światełkiem w tunelu miało być zapowiadane przejęcie klubu przez inwestorów – jak informowano – związanych z „funduszami inwestycyjnymi” Alelega i Noble Capital Partners. Reprezentujący wspomniane konsorcjum panowie Ly Vanna i Mats Hartling mieli przejąć Wisłę za symboliczną złotówkę oraz spłacić jej najpilniejsze długi opiewające na 12,2 mln zł. Termin wpłaty mijał 28 grudnia, ale pieniądze na konto klubu nie wpłynęły również w pierwszych dniach nowego roku.

W środę 2 stycznia Towarzystwo Sportowe Wisła oznajmiło, że znów jest właścicielem piłkarskiej spółki, jednak eksperci mają co do tego zastrzeżenia, a opinie, kto w tej sytuacji pozostaje formalnym właścicielem klubu są podzielone (w dniu oddania tego wydania Gazety do druku w tej kwestii nadal nie było stuprocentowej pewności).

Następnie zamieszanie prawno-organizacyjne poskutkowało zawieszeniem klubowi licencji na grę w Ekstraklasie. Taką decyzję podjęła w czwartek 3 stycznia Komisja Licencyjna Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jak czytamy w jej uzasadnieniu „(…)ze względu na niejasną sytuację prawną klubu oraz w związku z licznymi naruszeniami postanowień Podręcznika Licencyjnego”. Wisła ma czas na złożenie wyjaśnień, ale bez licencji nie będzie mogła grać w Ekstraklasie, w której pierwszy mecz rundy wiosennej zaplanowano dla niej na 11 lutego. Po trzech walkowerach czeka ją degradacja do II ligi.

Kłopoty Wisły a sprawa Myślenic

Aby analizować związek Myślenic z sytuacją krakowskiego klubu, należy cofnąć się do roku 2013, a dokładnie do 24 czerwca. Tego dnia w hali widowiskowo-sportowej na Zarabiu podpisano umowę pomiędzy właścicielem krakowskiego klubu; Tele-Foniką reprezentowaną przez Ryszarda Pilcha a Spółką Sport Myślenice i jej ówczesnym prezesem Józefem Moskalem.

Na jej mocy w sąsiedztwie strzelnicy na Zarabiu przy ul. Zdrojowej powstały dwa oświetlone boiska z nawierzchnią naturalną, w tym jedno z podgrzewaną płytą oraz zaplecze o powierzchni 1000 m. kw. w którym znalazły się m.in. szatnie, natryski i siłownia. Jak informował wówczas burmistrz Maciej Ostrowski; - Umowa najmu obiektów zostaje zawarta na okres 20 lat, a jako kluczowe zabezpieczenie interesów spółki Sport Myślenice wskazano gwarantowany okres 10 lat najmu obiektów.

Zaledwie pół roku później, bo od stycznia 2014 roku, piłkarze Wisły Kraków sprowadzili się do Myślenic. Sytuacja nie budziłaby wątpliwości, gdyby nie fakt, że w 2016 roku klub zmienił właściciela. To, kto dzisiaj pokrywa koszty użytkowania obiektu to jedno z pytań dotyczących aktualnej sytuacji Wisły z którymi zwróciliśmy się do nowego prezesa spółki Sport Myślenice.

- Mogę wszystkich uspokoić, że interesy spółki Sport Myślenice są zabezpieczone, a obecne zawirowania w Wiśle Kraków nie mają wpływu na sytuację w naszym mieście. Umowa podpisana w 2013 roku przez spółkę skonstruowana jest w sposób, który gwarantuje nam na chwilę obecną ciągłość przelewów. Najemca kompleksu sportowego na terenie którego swoją siedzibę ma Wisła Kraków na bieżąco reguluje zobowiązania wynikające z zapisów umowy. Nie ma mowy o opóźnieniach lub zaległościach - jeszcze przed cofnięciem Wiśle Kraków licencji powiedział nam Michał Funek, prezes spółki Sport Myślenice.

Kolejnego dnia podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Wisłę (piątek, 4 stycznia) odniesiono się do sytuacji klubu i przedstawiono nowego prezesa Zarządu Wisły Kraków SA, którym został Rafał Wisłocki. Następnie członek zarządu Łukasz Kwaśniewski ogłosił, że zadłużenie Wisła SA to 40,5 mln zł, z czego 9,5 mln zł to „dwie cesje na rzecz Tele-Foniki (pierwsza – 6,5 mln zł dotyczy bazy treningowej w Myślenicach, natomiast druga – 3,5 mln zł związana jest z nabyciem akcji przez TS Wisła).

Do tej wypowiedzi w komunikacie prasowym odniosła się Tele-Fonika, która wyjaśnia, że: „Wspomniane 6 mln zł. za bazę treningową Wisły Kraków SA w Myślenicach to pieniądze, które w całości trafiają do spółki Sport Myślenice Sp. z o.o., której stuprocentowym właścicielem jest Gmina Myślenice. TFKable sama pokrywa płatność za bazę, a następnie otrzymuje zwrot w takiej samej kwocie z (cesji) pieniędzy z Ekstraklasy. (…) Koszt dzierżawy bazy w Myślenicach do lipca 2024 roku to jeszcze około 6 mln zł, czyli średnio 1 mln złotych rocznie i co najważniejsze nie jest to dług wymagalny, a TFKable nie czerpie żadnych dochodów z tego tytułu” – informuje Witold Nieć, doradca zarządu Tele-Foniki ds. relacji publicznych.

Największe konsekwencje zamieszania panującego obecnie w Wiśle nie będą dotyczyły Myślenic, a najprawdopodobniej pracowników klubu oraz piłkarzy, którzy od kilku miesięcy grają bez pensji. Do tej pory 15 z nich złożyło wezwania do zapłaty zaległych wynagrodzeń i lada dzień będą mogli odejść z klubu za darmo. Jako pierwszy „Białą Gwiazdę” opuścił obrońca Zoran Arsenić. To może prowadzić do poważnych problemów kadrowych w klubie, o ile Wiśle uda się odzyskać licencję, a bez niej grozi jej wycofanie z rozgrywek. Czy w takim wypadku podstawne są obawy o przyszłość bazy treningowej na Zarabiu?

- Sytuacja związana z Wisłą Kraków bardzo mnie martwi, bo to klub z bogatą tradycją związany także z naszą gminą. Mimo jego olbrzymich kłopotów mam nadzieję, że znajdą się w TS Wisła osoby, które przeprowadzą klub przez jeden z najtrudniejszych okresów w jego historii i jeszcze nie raz w przyszłości będziemy cieszyć się z jego sukcesów w Ekstraklasie. Muszę jeszcze raz podkreślić, iż TS Wisła Kraków nie jest stroną umowy zawartej pomiędzy spółką Sport Myślenice, a jedynie użytkownikiem obiektów. W związku z czym sytuacja klubu nie wpływa na terminowość regulowania należności przypadających Spółce Sport Myślenice. Ewentualne opóźnienia zdarzały się wyłącznie w przypadku dodatkowych wynajmów boiska ze sztuczną nawierzchnią na rzecz Wisły Kraków - wyjaśnia burmistrz Jarosław Szlachetka.

Jak zapewnia prezes spółki Sport Myślenice; - Nawet jeśli dojdzie do utraty licencji lub jeśli klub zawiesi swoją działalność, płatności powinny nadal wpływać. Terenem bazy treningowej Wisły zarządza najemca i to on w przypadku hipotetycznego upadku klubu, może wynająć go innej drużynie.

Piotr Jagniewski