Dalin liderem IV ligi!

17 kwietnia 2008 Wydanie 14/2008
Dalin liderem IV ligi!
Strzelec jedynej bramki w spotkaniu Wojciech Rączka, fot. Piotr Jagniewski

Piłkarskie apetyty przed tym derbowym pojedynkiem były spore. Nikt jednak nie spodziewał się takiego obrotu sprawy: Dalin dosyć łatwo pokonał rywala zza miedzy i po remisie Unii Tarnów został liderem IV ligi!

Gościbia Sułkowice – Dalin Myślenice 0:1, Rączka - 13 min

Gościbia: Blak – Szablowski (Wyrwała), Stokłosa, Kawecki – Zaremba  (Połomski), Kozieł, Potańczyk, Judasz, Duda (Moskal) – Wąs, Klimas.
Dalin: Szuba – Mysków, Rapacz, Pilch, Sz. Cygal – Stelmach (M. Górecki), Dyrcz, Muniak (Moryc), Rączka – Kęsek (J. Górecki), M. Drobny (Hejmo).

Sędziował Marcin Frączek (Tarnów). Żółte kartki: Klimas, Wąs, G. Stokłosa – Stelmach, M. Drobny.

Oba zespoły mają po 53 pkt. jednak Dalin ma lepszy stosunek w meczu bezpośrednim. Głównych powodów słabej gry sułkowiczan należy chyba upatrywać w fakcie, iż zaraz po meczu udawali się… na wesele! Stan cywilny zmieniał bowiem kolega z zespołu Witold Stokłosa, na którego nowa żona ma chyba już zbawienny wpływ, ponieważ po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją zapowiedział rychły powrót do gry. Gratulujemy!

Gospodarzom nie pomógł również najwyraźniej nowy trener. Na trenerskiej „ławie” próżno już szukać Marka Holochera, który w miniony czwartek rozstał się z zespołem, a jego miejsce zajął w przeszłości piłkarz Gościbi, której jest wychowankiem, a ostatnio pracujący z trampkarzami Kalwarianki Jacek Moskal.

W maszynie biało-zielonych już chyba wszystko zatrybiło. Dalin rozegrał naprawdę dobre spotkanie i gdyby nie rażąca wręcz nieskuteczność i rewelacyjna forma golkipera sułkowiczan (na marginesie trzeba dodać ex-daliniarza) Krystiana Blaka zwycięstwo powinno być o wiele okazalsze. Do tego doszła jeszcze nie najlepsza forma arbitra, którego niektóre decyzje naprawdę trudno było racjonalnie wytłumaczyć.

Dalin pokazał szybki, ciekawy i ofensywny futbol. Stwarzał dużo okazji podbramkowych, z których raptem wykorzystał jedną! Wynik mógł otworzyć w 9 min. rewelacyjnie spisujący się na wiosnę Stelmach, jednak mimo, iż wszyscy widzieli piłkę w bramce, na jej przeszkodzie stanął słupek. Ojcem zwycięstwa i katem Gościbii okazał się – podobnie jak jesienią – Wojciech Rączka, który miejmy nadzieję przebudził się na dobre, po nijakim początku rundy. W 13 min. dobrą piłkę do boku zagrał Rapacz, Rączka ruszył do przodu, ograł Stokłosę, wpadł w pole karne i uderzył nie do obrony. Potem już na przemian albo zawodziła skuteczność myśleniczan, albo Blak z każdą interwencją wyrastał na gwiazdę w zespole z Sułkowic.

Popularny „Krystek” najpierw obronną ręką wychodził z kolejnych szturmów na bramkę Stelmacha i Kęska, a chwilę później wybronił dobry strzał tego ostatniego. W 23 min. było już 2:0 po trafieniu Stelmacha, jednak ku zdziwieniu wszystkich sędzia odgwizdał rzut wolny twierdząc, że „Bin Laden” niebezpiecznie zaatakował wyprostowaną nogą w pobliżu Blaka! Pokaz wyjątkowej bezradności Dalin zaprezentował tuż przed zejściem do szatni, kiedy to nie wykorzystał sytuacji 3 na 1!

Druga odsłona meczu mogła stać się festiwalem rzutów karnych, których kibice doliczali się nawet trzech, jednak na wysokości zadania stanął arbiter. Najpierw nie podyktował „jedenastki” w klarownej sytuacji, kiedy G. Stokłosa ewidentnie zahaczył M. Drobnego, a później dopatrzył się jej w pojedynku Szablowskiego z Rączką, gdzie już niewielu ją widziało. Rapacz jednak strzelił lekko i czytelnie i wynik się nie zmienił. Defensor Dalinu próbował się zrehabilitować już 5 minut później pięknym uderzeniem z daleka, jednak tuż nad bramką.

Kolejne minuty meczu to już pokaz umiejętności Blaka, który wręcz zamurował dostęp do swojej bramki, na potwierdzenie czego w sobie tylko znany sposób wybronił świetną główkę Stelmacha i wygrał pojedynek sam na sam z Muniakiem. Kiedy kibice powoli zaczynali opuszczać obiekt z myślą, że już nic ciekawego się nie wydarzy, w 92 min. Klimas mógł skarcić Dalin za jego nieskuteczność i uratować remis dla Gościbi. Uprzedził bowiem wychodzącego z bramki Szubę i kiedy już miał podawać do środka któremuś z partnerów, w ostatniej chwili interweniowali obrońcy.

Piotr Ślusarczyk