Dlaczego rosną ceny za śmieci?

Dlaczego rosną ceny za śmieci?

Od nowego roku m.in. w gminie Myślenice wzrosły ceny za odbiór śmieci. Segregując je zapłacimy 9,90 zł od osoby za miesiąc, natomiast ci którzy tego nie robią - 19,80 zł. - To efekt drastycznej podwyżki opłat za korzystanie ze środowiska – tłumaczy burmistrz Maciej Ostrowski. - To samorząd podnosi ceny, a nie rząd - grzmi opozycja

Skąd to całe zamieszanie? W sierpniu pisaliśmy o mającym wejść w życie 1 stycznia rozporządzeniu Rady Ministrów dotyczącym opłat za korzystanie ze środowiska, które zakłada m.in., wzrost stawek za składowanie odpadów komunalnych. Zgodnie z nowymi przepisami, będą one stopniowo rosnąć aż do 2020 r.

- Nowe rozporządzenie zdecydowanie wpłynie na wzrost kosztów działalności spółki. Zakład będzie musiał odprowadzać dużo wyższą opłatę za korzystanie ze środowiska. Obecnie wynosi ona 24,15 zł za każdą składowaną tonę. W świetle nowych przepisów kwota ta w 2018 roku wzrośnie do 140 zł, w 2019 do 170 zł, a w 2020 roku będzie to 270 zł – jeszcze w sierpniu wyjaśniał Jerzy Podmokły, prezes Zakładu Utylizacji Odpadów w Myślenicach.

Jak podkreślał; statystyczny mieszkaniec gminy Myślenice produkuje ok. 300 kg odpadów rocznie. Część z nich (ok. 30%) jest składowanych w tradycyjny sposób – czyli trafiają do niecki. Prezes przekonywał, że wzrost opłat za korzystanie ze środowiska przekładać się będzie na wyższe koszty działalności zakładu, co musi skutkować wyższymi cenami przyjęcia odpadów. - Dodatkowo należy uwzględnić również wzrost innych kosztów działalności np. kosztów pracy, materiałów, paliwa itp., co również ma wpływ na cenę przetworzenia odpadów – mówił.

Dwa miesiące później podczas 40. sesji Rady Miejskiej - 30 października radni uchwalili m.in. stawki za odbiór śmieci. Te wzrosły z 8,20 zł do 9,90 zł (od osoby na miesiąc) za śmieci posegregowane oraz z 16,40 zł do 19,80 zł (od osoby), jeśli śmieci nie są zbierane w sposób selektywny. Gmina Myślenice nie jest jedyną, w której zmieniły się stawki. Od tego roku nowe obowiązują m.in. Sułkowicach, Lubniu, Pcimiu, Sieprawiu i Wiśniowej.

- Cały system gospodarki odpadami opiera się na samofinansowaniu. Oznacza to, że samorząd nie ma możliwości dopłacania do zbiórki odpadów. Koszty związane z odbiorem śmieci w całości muszą być dzielone na ich wytwórców, czyli mieszkańców. W związku ze wzrostem wydatków na ten cel w górę pójść muszą i opłaty. W Gminie Myślenice wzrost tej opłaty powoduje wzrost stawki za odbiór i zagospodarowanie odpadów z 8,20 do 9,90 w roku 2018. Podniesienie opłaty środowiskowej do kwoty 270 zł spowoduje dalszy wzrost kosztów odbioru odpadów od mieszkańców - wyjaśnia burmistrz Maciej Ostrowski.

Aby temu zapobiec, w trakcie kolejnej sesji Rady Miejskiej, która odbyła się w listopadzie radni KW Macieja Ostrowskiego - Bogusław Podmokły, Adam Styczeń, Eleonora Lejda-Kuklewicz, Tomasz Wójtowicz, Jerzy Cachel, Agnieszka Węgrzyn, Kazimierz Dąbrowski, Czesław Bisztyga, Józef Błachut, Maciej Górka, Aleksander Kowal, Izabela Kutrzeba, Jacek Dąbrowski, Stanisław Szczepan Cichoń i Kamil Ostrowski wystąpili z propozycją podjęcia rezolucji sprzeciwiającej się wzrostowi opłaty środowiskowej i zaapelowali o ograniczenie kolejnych podwyżek. Rezolucja skierowana została do Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, Sejmu i Senatu. Nie poparli jej radni klubu PiS.

W odpowiedzi na te działania radni miejscy Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Suder, Robert Pitala i Mirosław Fita w piątek 5 stycznia zwołali konferencję prasową podczas której zarzucali radnym KW Macieja Ostrowskiego m.in. to, że próbują obarczyć za wprowadzone podwyżki rząd. - To radni miejscy nie przedstawiciele rządu głosowali nad zmianą stawek - podkreślali przed kamerami. - Burmistrz i radni jego klubu powinni dążyć do przetwarzania odpadów innymi metodami niż składowanie, to bowiem wysoce kosztowana ostateczność. To, że burmistrz i radni z jego klubu podnoszą nam stawki, świadczy o tym, że nie mają pomysłu, chęci i zamiaru na lepsze zarządzanie gminną spółką jaką jest ZUO. Przecież tak kosztowna budowa Zakładu Utylizacji Odpadów miała na celu obniżkę opłat za śmieci, a tymczasem przez parę lat funkcjonowania zakładu mamy ciągłe podwyżki - mówili.

Zwracali również uwagę na to, że rezolucja radnych KW Macieja Ostrowskiego była bezprawna i wykraczała poza kompetencje gminy oraz, że została uchylona przez Wojewodę Małopolskiego.

- Ta rezolucja była jedynym instrumentem, którym radni mogli wyrazić swoją dezaprobatę w stosunku do rosnących opłat za korzystanie ze środowiska. System śmieciowy musi się bilansować - Rada nie może wprowadzać dopłat do odpadów. Jeżeli rząd polski podnosi opłatę za składowanie odpadów my jako gmina chcąc - nie chcąc musimy się do nowego prawa dostosować. Swój sprzeciw radni wyrazili w formie rezolucji przeciwko rosnącym drastycznie opłatom za tzw. korzystanie ze środowiska, a swój apel i rezolucję skierowali do Sejmu i Senatu - komentuje burmistrz Maciej Ostrowski.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)