Do zapomnienia

Do zapomnienia
Tym razem Michał Wojtan próbuje skruszyć mur Trzebini Fot. R. Podmokły

Tak po prawdzie, to nawet nie było wiele do zapomnienia, bo z tego meczu niewiele dało się zapamiętać. Zadziwiające są te metamorfozy Dalinu, następujące na przestrzeni zaledwie kilku dni.

Dwa tygodnie temu Dalin w meczu z Wisłą Kraków II wyglądał jak główny kandydat do wygrania ligi, a tydzień później z trudem remisuje z dosyć przeciętną Węgrzcanką. W ubiegłą środę roznosi w wyjazdowym meczu Słomniczankę 6:1 by zaledwie po trzech dniach zremisować u siebie z Trzebinią w arcynudnym meczu na swoim boisku.

Mecz z szóstą w tabeli Trzebinią odbywał się w samo południe, przy wysokiej temperaturze i niskiej frekwencji na trybunach. Żadna z tych rzeczy nie wpływa pozytywnie na poziom meczu, ale trudno tym wytłumaczyć wszystko, co się działo, czy raczej nie działo na boisku. Nie było składnych akcji w wykonaniu Dalinu, nie było również wielu sytuacji bramkowych. Podobnie w wykonaniu Trzebini, ale gościom akurat zupełnie nie o to chodziło, bo stworzyli przed swoim polem karnym taki mur, że Dalin zupełnie nie był w stanie go sforsować. Typowa akcja w tym meczu wyglądała tak: gdy któremuś zawodnikowi Dalinu udało się przejść obrońcę Trzebini, to zaraz jak spod ziemi wyrastał następny i wybijał piłkę do swojego kolegi w rejonie środka boiska, a ten z kolei próbował piłkę jak najdłużej przytrzymać. Ten niezwykle prosty sposób gry okazał się zaskakująco skuteczny na Dalin, bo pod bramką Trzebini wcale tak często się nie kotłowało. W pierwszej połowie myśleniczanie mieli dwie okazje do zdobycia gola. Pierwszą, po błędzie bramkarza Tomasza Wróbla, miał Michał Górecki, który spudłował do pustej bramki w taki sposób ,że nie byłby w stanie tego powtórzyć, nawet gdyby próbował milion razy, a potem Szymon Burkat próbował z kilku metrów lobować bramkarza, mimo że jakikolwiek inny sposób strzału oznaczałby bramkę. I na tym w zasadzie koniec. W drugiej połowie takich okazji już nie było, Trzebinia jak „sypała piasek w szprychy” Dalinowi, tak sypała, a ten ochoczo przystał na tę szarpaninę, zamiast wykorzystać swoją przewagę w kulturze gry. Dwoił się i troił Mateusz Kawula, duże ożywienie wniósł w drugiej połowie Mariusz Łyduch, ale to wszystko za mało. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, ale mógł się zakończyć jeszcze gorzej, bo goście z Trzebini w ostatniej minucie stworzyli znakomitą okazję i tylko przytomności umysłu Przemka Senderskiego Dalin zawdzięcz,a że uratował jeden punkt.

Dalin Myślenice – MKS Trzebinia 0:0

Dalin: Szymala – Biel, Senderski, Kowalski, Tokarz – Kawula, Wojtan(Łyduch 62’), Kałat – J.Górecki(Moskal 89’), M.Górecki, Burkat(Rak 76’)

Trzebinia: Wróbel – Mrożek, Górka, Kwiecień, Marszałek (Jarosz 68) - Wierzba (Gałka 68), Zybiński, Horawa, Szczurek(Sochacki 81), Pająk (Kiczyński 60)- Kowalik(Martyniak 90,)

Sędziował: Bartosz Zabrzewski

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).