Dom Dobrych Serc

7 października 2010 Wydanie 38/2010
Dom Dobrych Serc
Dom Dobrych Serc

Muzeum Regionalne „Dom Grecki” stało się tego popołudnia domem aukcyjnym, nad którym fruwały Anioły. W piątkowe, wrześniowe popołudnie zgromadził w swoich progach ludzi kultury, sztuki, świata medycznego, polityki. Połączyła ich wspólna idea i radość w dziecięcych oczach. Za zebrane fundusze do szpitala dziecięcego w Prokocimiu zostaną zakupione meble ogrodowe.

Małe, kolorowe domki, równoważnie, samochodziki na pedały, kwiaty i ziemia do Ogrodu Dobrych serc. Ludzie z całego powiatu myślenickiego stworzą miasteczko z marzeń, w którym każde z dzieci będzie mogło zapomnieć o bólu, upokorzeniu i strachu. To efekt akcji Teatru w Stodole oraz Rady Sołeckiej Głogoczowa. Ale zarówno zespół Teatru jak i sołectwo nie pozostają sami w pozyskiwaniu funduszy. Pomysł aukcji podsunął Czesław Bisztyga -człowiek o ogromnym sercu. Wtórowała mu w tym również przedsiębiorcza kobieta dyrektor Bożena Kobiałka, której udało się pozyskać dużą ilość dzieł od twórców, którzy swoje prace prezentowali w Domu Greckim. Stanisław Filipek za darmo przygotował dla wszystkich biorących udział w aukcji poczęstunek.

Aukcje poprowadzili ludzie związani z Teatrem w Stodole: Maria Tabor-Pręcikowska, Renata Piekarz, Dorota Ruśkowska, Zdzisław Uchacz - aktor teatru im. Karola Wojtyły oraz przyjaciele Teatru: Robert Murzyn i Stanisław Cichoń, którego „niedosłuch” rozbawiał publiczność. Łącznie udało się zebrać 5.000 złotych. Ta kwota nie zamyka jeszcze bilansu ponieważ ludzie biznesu obiecali poczynić wpłaty na ten zacny cel.

Warto dożyć chwili kiedy pomimo panującego marazmu i stagnacji w gospodarce potrafimy się zebrać i wspólnie uczynić coś dobrego dla innego człowieka. Ludzie biorący udział w aukcji z wielkim oddaniem i entuzjazmem podbijali kolejne ceny. Im wyższa kwota była licytowana tym większa radość malowała się na twarzach. Tego wrześniowego wieczoru na nowo w naszym powiecie odżyła wiara w drugiego człowieka. Dobrego człowieka, który nie szuka poklasku.

- Tyle jest tych pięknych imion i nazwisk, które powinnam wymienić. Ale boję się, że kogoś pominę. Dlatego powiem krótko. Dziękuję Wam wszyscy, którzy tu przyszliście. Dziękuję gospodarzom dzisiejszego wieczoru: Bożenie Kobiałce, staroście Józefowi Tomalowi, mediom: Dziennikowi Polskiemu, Gazecie Myślenickiej, miesięcznikowi Sedno, portalowi miasto-info. Dziękuję za to, że dostrzegacie tego małego człowieka i jego potrzeby, że mi tak pomagacie - powiedziała Dorota Ruśkowska dyrektor Teatru w Stodole. - To wielka radość przyłączyć się do akcji „nie każde łóżeczko musi być białe”. Następne wznowienie aukcji już wiosną 2011roku – dodała.

Pośród prac oddanych na ten szczytny cel mogliśmy oglądać rzeźbę Jana Bajerowicza, obrazy Jana Koczwary, który kolejny raz wspomaga akcje charytatywne, piękny album z fotografiami Stanisława Jawora, postaci aniołów przekazali Eugeniusz Molski, Ewa i Jacek Budzowscy oraz Magdalena Szybowska. Były perły od Agnieszki Turskiej oraz Marity Benke-Gajdy. Kolejny raz dwa krakowskie kluby piłkarskie były razem dla dobra jednego. Do licytacji wystawiono koszulki czołowych piłkarzy zarówno Wisły jak i Cracovii. Po raz pierwszy dzięki zaangażowaniu Bogusława Jarosia z Krakowa dołączyli do naszego powiatu hokeiści Cracovii. Myślenicka aukcja udowodniła, że wiele nas może poróżnić, ale kiedy trzeba potrafimy się jednoczyć.

Red