Dwa oblicza pojedynku i zabójcze kontry

23 września 2010 Wydanie 36/2010
Dwa oblicza pojedynku i zabójcze kontry
Dalin - Janina

W zaległym meczu 7. kolejki III ligi Janina Libiąż pokonała biało-zielonych i została liderem tabeli. Za to biało-zieloni zrehabilitowali się  w kolejnym pojedynku

Dalin: Obłaza – Tokarz, Cygal, Pilch, Biel (63 Mizia) – Bała (86 Wojtal), Kałat, J. Górecki, Kęsek (70 Płonka), M. Górecki – Marchiński (81 Senderski).

W zaległym meczu 7. kolejki III ligi Janina Libiąż pokonała biało-zielonych i została liderem tabeli. Wyraźnie lepszy do przerwy Dalin paradoksalnie właśnie w tej fazie meczu zaprzepaścił swą szansę. Wprawdzie w 13. minucie Kałat wykorzystał karnego (Nahle zagrał piłkę ręką), ale w 25. minucie Myśleniczanie zmarnowali kolejną jedenastkę. Księżarczyk popełnił faul na Bielu, lecz za moment sparował strzał Kęska. Sekundy później Kałat trafił w słupek, zaś dobitka Kęska przeszła ponad celem. Z kolei M. Górecki nie wykorzystał za chwilę stuprocentowej okazji. Libiążanie byli najgroźniejsi za sprawą Ficka. Raz przestrzelił, w innej sytuacji skutecznie interweniował Obłaza.

W drugiej połowie mieliśmy już zupełnie inną bajkę. Dalin nie ustrzegł się błędów, wynikających czasem z nonszalancji. Zapłacił za to słoną cenę. W 49. minucie nie popisał się Marchiński i Niewiedział skorzystał z asysty Ortmana. Natomiast 10 minut później miejscowi defensorzy pozwolili Szlęzakowi na oddanie skutecznego strzału z linii pola karnego. I mimo ambitnej postawy w dalszej fazie meczu Dalinowi, w którym wyraźnie brakowało Muniaka, już nie udało się uratować choćby remisu.

Niestety potwierdziła się stara piłkarska prawda, że niewykorzystane sytuację się mszczą. Odczuli to boleśnie podopieczni Roberta Nowaka. Trener stwierdził dobitnie: - Szwankowała skuteczność, dużo było nonszalancji, zwłaszcza w grze obronnej, brakowało ostatniego podania otwierającego drogę do bramki przeciwników, zwłaszcza w drugiej połowie.

Zabójcze kontry

Dalin: Obłaza - Tokarz, Cygal, Pilch, Senderski - Biel (77 Wojtan), Bała (65 Marchiński), Kałat, J. Górecki - Kęsek (46 Mizia), M. Górecki (46 Płonka).

Biało-zieloni zrehabilitowali się i odkuli za feralną ostatnią porażkę. Oba zespoły grały otwarty futbol, sporo było bramek i sytuacji podbramkowych, mecz mógł się podobać. Natomiast smuci fakt, że kontuzji doznali M. Górecki (naciągnięty mięsień dwugłowy uda) i Kęsek (skręcony staw skokowy), które eliminują ich z gry w najbliższych meczach.

Pojedynek komentuje trener Robert Nowak:

 - Otwarcie wyniku było efektem szybkiej kontrakcji. Michał Górecki zagrał na linię pola karnego, Kęsek celowo przepuścił piłkę, którą ładnie Kałat splasował w siatce. Okoliczności strzelenia drugiego gola były podobne, znów była to kontra. Tym razem jednak Bała zagrał do Michała Góreckiego, ten po minięciu obrońcy trafił po ziemi w krótki róg bramki gospodarzy. Kontra to jednak broń obosieczna, o czym Dalin przekonał się kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy.

Po przerwie szybko doszło do remisu. Gospodarze przewyższali nas warunkami fizycznymi, co ujawniło się przy kornerze i celnym uderzeniu głową przez Rechowicza. Na szczęście szybko odzyskaliśmy właściwy rytm. Po bardzo ładnej akcji przeprowadzonej przez Kałata, Biela i Płonkę, Kuba Górecki w stylu Frankowskiego strzelił filmowego gola i wpisał się na listę strzelców. Nasze zwycięstwo przypieczętował Kałat, który sprytnie wykonał rzut wolny, podyktowany za sfaulowanie Mizi. Cała drużyna zagrała z sercem, a charakter pokazała zwłaszcza po utracie drugiej bramki ruszając do zdecydowanego szturmu. Mogliśmy strzelić jeszcze dwie bramki, m.in. w 70 min Mizia uderzył z 11 metrów, ale jakimś cudem bramkarz miejscowych wybił końcem buta piłkę na poprzeczkę. Zmiany w przerwie wymusiły kontuzje, ale zmiennicy stanęli na wysokości zadania. W najbliższych meczach będą mogli w dłuższym wymiarze czasu pograć i zademonstrować swoje umiejętności.

Stanisław Cichoń