Dwa żądła Kałata

28 sierpnia 2008 Wydanie 31/2008

Bruk Bet Nieciecza – Dalin Myślenice 2:2 (2:1)

1:0 – Kurzawski 13, 1:1 – Kałat 15, 2:1 – Senderski (samobójcza) 18, 2:2 – Kałat 64
żółte kartki: Kot, Wójcik - J. Górecki
Dalin: Szuba – Myśków, Banaszkiewicz, Senderski (M. Górecki 57), Pilch, J. Górecki (Rojek 82), Kęsek, Kałat (Stelmach 84), Muniak,  M. Drobny (Kański 69), Antas.

Biało-zieloni wywieźli cenny remis z trudnego boiska w Niecieczy, choć szczęście było blisko i z większej ilości stworzonych sytuacji bramkowych od gospodarzy nasi mogli coś ustrzelić i być lepsi o jedno oczko.

Niedosytu dopełniła w pechowych okolicznościach strzelona samobójcza bramka. Bohaterem spotkania był niewątpliwie Kałat, który nie dość, że strzelił dwie filmowe bramki, to jeszcze huknął w 22 min. z rzutu wolnego w poprzeczkę i cały czas siał spustoszenie w szeregach obronnych Niecieczy.  To miał być pierwszy trudny egzamin stojący przed naszą drużyną w konfrontacji z groźnym rywalem i  Dalin wyszedł z niej obronną ręką.

Pojedynek komentuje dla nas trener Robert Orłowski: - Remis na wyjeździe jest dobry, choć pozostaje niedosyt bo prowadziliśmy cały czas otwartą grę, stwarzając wiele sytuacj. Oddaliśmy dużo strzałów na bramkę, ale jeszcze brakowało zimnej krwi i po prostu snajperskich umiejętności. Przez cały pojedynek mieliśmy zdecydowaną przewagę, przeciwnik próbował nas straszyć atakując z kontry. Pierwszą bramkę straciliśmy po błędzie w ustawieniu, 4 obrońców było w polu karnym, ale nie upilnowali napastnika gospodarzy.

Drugiego gola straciliśmy po rzucie rożnym i był to wielki przypadek, bowiem piłka niespodziewanie odbiła się od naszego obrońcy. Dalin zagrał z charakterem i walczył, za co całej drużynie należą się duże słowa uznania, bowiem za każdym razem doprowadzali do remisu. Cały czas grali do przodu i to jest duży pozytyw w kontekście kolejnych pojedynków. Szczególnie należy wyróżnić Kałata, który zdobywając dwie bramki za każdym razem zachował się jak rasowy snajper. Przy pierwszej bramce otrzymał podanie od Drobnego i po samotnym rajdzie przez pół boiska, gdzie gonili go zaciekle obrońcy minął jeszcze bramkarza i strzelił do pustej bramki. Drugi gol też był wyjątkowej urody, bowiem przejął piłkę w polu karnym minął krótkim zwodem obrońcę i strzelił nie do obrony po długim słupku.