Dziadek był magikiem nieba - ja też chcę nim być

Dziadek był magikiem nieba - ja też chcę nim być

Łowca burz, to specyficzne hobby: widząc nadchodzące niebezpieczeństwo, ciemne, groźne zasnuwają niebo chmury, zrywający się wiatr, nie zostaje w bezpiecznym miejscu, ale chwyta telefon, aparat, kamerę, co ma pod ręką i rusza na polowanie. I nie ma znaczenia czy będzie to w ciągu dnia czy środek nocy

 - o umiejętności przewidywania groźnych zjawisk pogodowych i pasji, jaką zaszczepił w nim dziadek rozmawiamy z Szymonem Jaworem z Polanki.

Kim jest łowca burz i skąd u ciebie taka specyficzna pasja?

Jestem zwykłym chłopakiem z Polanki - jak większość spędzam czas ze znajomymi, oglądam filmy w telewizji, uprawiam sport, a w chwili obecnej pracuję za granicą. Jedyne co mnie odróżnia od moich znajomych, to jak sami mówią moją zwariowaną pasją czyli łowieniem burz.

Obserwowanie tego zjawiska daje mi ogromną satysfakcję i sporą dawkę adrenaliny. Ludzie o słabych nerwach nie mogą tego robić, chodź muszę się przyznać, że mi również zdążyło się kilka razy wystraszyć.

Zaraził mnie tym wszystkim już nie żyjący dziadek Jan. Siedzieliśmy zawsze w kuchni i obserwowaliśmy niebo, czy to w czasie burzy, czy też pięknego słonecznego dnia. Piękna pogoda, niebo bez żadnej chmury a dziadek mówił: - Będzie burza! A gdy już przyszła wiedział nawet kiedy przestanie padać! Był dla mnie istnym magikiem pogodowym nieba, który zawsze miał rację. Jarosław Kret - znany meteorolog, który korzysta z najnowszych radarów pogodowych i informacji może się przy nim schować. Dziadek nie potrzebował internetu, ani zdjęć satelitarnych. On po prostu spojrzał w niebo i wiedział co będzie.

Zafascynowany dziadkiem, jeszcze jako małolat próbowałem przewidzieć pogodę, ale często myliłem fakty i rzadko miałem rację. Dlatego zacząłem szukać informacji jak można przewidzieć i przepowiedzieć pogodę. W domu patrzą na mnie jak na wariata, tylko dziadek, który wie jakie to niebezpieczne, widząc mnie biegnącego „na łowy” nic nie mówił… na jego twarzy zawsze pojawiał się delikatny uśmiech.

Czyli to wszystko „wina” dziadka?

Tak, ale jest też inny aspekt. Drugim ważnym czynnikiem jest adrenalina, której ilość produkowana w moim ciele w czasie burzy jest ogromna. Nie jestem w stanie opisać, co dzieje się ze mną w momencie, kiedy widzę przed sobą shelf cloud (czoło burzy - przyp. red.) który dosłownie w niektórych przypadkach wyglądał tak, jakby sunął po ziemi na mnie. Kilka razy udało mi się przeżyć bliskie wyładowanie atmosferyczne, które musiało uderzyć za moimi plecami w odległości 50 do 150 metrów. To dziwne i zarazem fascynujące uczycie.

Włosy na połowie mojego ciała dosłownie podniosły się do samej góry, po czym nastąpiło wylądowanie atmosferyczne tuż za mną. Podobna historia o której można przeczytać w internecie zdarzyła się dwóm chłopcom, którym zrobiono zdjęcie w górach w momencie kiedy włosy stały im dęba, a chwilę później obydwaj zostali rażeni piorunem, a jeden bardzo poważnie.

Czy Polska to dobre miejsce do łowów?

Oczywiście. Najlepszym tego przykładem jest ubiegły rok, który zapisał się jako ten, w którym gwałtowne zjawiska atmosferyczne występowały w wielu regionach kraju, a gdzieniegdzie nawet prowadziły do wystąpienia szkód o rozmiarach klęski żywiołowej. Szczególnie dały się we znaki MCS-y czyli rozległe burze wielokomórkowe, które trwają przez kilka godzin lub dłużej, generujące porywy wiatru o niszczącej sile. Potężne superkomórki burzowe przeszły w województwach: warmińsko-mazurskim i lubelskim, gdzie oprócz bardzo dużego gradu, wygenerowały trąby powietrzne. W Polsce przyjęło się, że sezon burzowy trwa od 1 kwietnia do 30 września, chociaż nie oznacza to, że w innych miesiącach burze nie występują. Występują jednak statystycznie zdecydowanie rzadziej, niż podczas sezonu. Najwięcej dni burzowych wystąpiło w czerwcu [27], potem w maj [25] i lipcu [24], a najmniej we wrześniu [9] i w kwietniu [19].

Mekką dla wszystkich łowców są Stany Zjednoczone. To tam wielu śmiałków nie tylko je goni, ale stara się zrozumieć i udokumentować. Po co narażać swoje życie dla czegoś takiego?

Tak, choć w USA najczęściej goni się tornada - a nie same burze. Tych jest tak dużo, że i łowców również jest ogromna ilość. Najpopularniejszym jest Reed Timmer, który wydal książkę „Łowca burz”. Prowadzi również kanał na którym można oglądać jego łowy na żywo. Warto pamiętać, że tutaj nie chodzi tylko o robienie świetnych zdjęć, czy filmów. Burze w USA charakteryzują się jednak większą intensywnością, rozmiarami jak i zjawiskami które generują, gdyż tam rocznie powstaje średnio 1200 tornad, a w Polsce raptem 4. Wielu europejskich łowców marzy, aby tam wyjechać w czasie sezonu burzowego. To również moje największe marzenie. Tutaj chodzi o to aby jak najlepiej poznać tornada: dlaczego się tworzą, jakie warunki są im potrzebne, gdzie akurat się pojawią. Po to, aby móc w przyszłości przewidzieć ich występowanie i ocalić ludzkie życia. USA to kraj który posiada najlepszy sprzęt do przewidywania wystąpienia tornada. Jednak burz jest tam jak na lekarstwo, dosłownie kilka procent ostrzeżeń się sprawdza. Dlatego specyfika burz nie jest do końca znana i pewnie jeszcze minie wiele lat za nim poznamy je w 100%. Chodź nie jestem pewien, czy do tego kiedykolwiek w ogóle dojdzie. To fakt, że są ludzie którzy poświęcają własne życie dla tych informacji. Jedni robią to dla sławy, pieniędzy, ale większości przyświecają cale bardziej naukowe, które mają na celu ochronę życia i mienia.

Co tak cię fascynuje w tym zjawisku atmosferycznym?

Przede wszystkim jak wspominałem ogromna ilość adrenaliny i to uczucie, podczas burzy, którego nie zaznałem jeszcze nigdy nigdzie indziej. Fakt, że tak naprawdę nigdy nie wiesz gdzie uderzy piorun, nie wiesz gdzie się pojawi - jest fascynujące. Do tego dochodzą jeszcze fakty, które są naprawdę abstrakcyjne np. uwierzysz, że temperatura powietrza, które rozgrzewa piorun obok siebie wynosi 27 tys. stopni Celsjusza a tak dla porównania, temperatura na powierzchni słońca wynosi „zaledwie” 5,5 tysiąca stopni? Można także przeżyć uderzenie pioruna, nie zawsze jest ono śmiertelne, bo pewien mężczyzna został trafiony piorunem aż 7 razy i przeżył. W każdej sekundzie w Ziemie uderza około 100 piorunów. Właśnie takie fakty są dla mnie fascynujące, a jest ich dużo więcej. Wiele z nich opisuje również na stronie.

A propos strony: stworzyłeś portal pogodanaburze.pl. Co tam można znaleźć?

Stronę stworzyłem z myślą o ostrzeganiu ludzi przed groźnymi zjawiskami atmosferycznymi. Umieściłem tam najważniejsze informacje, aby można było śledzić ją na żywo. Ludzie nie są w pełni świadomi, co tak na prawdę może się im stać, bardzo często podchodzą do tych zjawisk z lekkomyślnością, a później słychać fatalne wiadomości w których wiele ludzi ginie, często tak naprawdę przez nie zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa.

W jednym z polskich miast para: chłopak z dziewczyną biegli - prawdopodobnie do domu - trzymając się za ręce, piorun uderzył i niestety zginęli na miejscu. Dlaczego? Właśnie dlatego, że trzymali się za ręce. Mało mówi się o tym, aby stawiać małe kroki gdy już jesteśmy zmuszeni iść w czasie burzy i zachowywać się jak „wolny” elektron: nie trzymać nic w dłoniach, szczególnie metalowych rzeczy oraz czegoś, co przewodzi prąd, jak w tym przypadku ludzkie ciało.

Na mojej stronie można znaleźć więcej informacji na temat bezpieczeństwa, które według mnie są najważniejsze. Zamieszczam tam również materiały z burz. Wszelakie ciekawostki na temat piorunów, chmur, tornada i wiele, wiele innych. Strona jest ciągle rozwijana i potrzebuje czasu, aby była w pełni ukończona. Zapraszam również do dyskusji na Facebooku - Pogoda Na Burze.

Portal to nie jedyny twój pomysł. Co przyniesie przyszłość?

Chcę stworzyć aplikacje na telefon, aby ostrzeżenia trafiały do każdego kto posiada smartfona. Byłaby to najłatwiejsza i najlepsza droga do ostrzeżeń przed zjawiskami atmosferycznymi. Oczywiście ostrzeżenia nie będą dotyczyły tylko lata i tylko burz. Chcę działać i ostrzegać cały rok. Czy to właśnie przed burzami w lecie, orkanami w jesieni czy śnieżycami w zimie.

Chciałbym, aby każdy był poinformowany o tym jakich warunków może się spodziewać każdego dnia. Nikt nie może zagwarantować 100% pewności, że prognozy się zawsze sprawdzają, ale można ostrzec przed takowymi zjawiskami, aby człowiek był świadomy zagrożenia jakie niesie za sobą pogoda.

Chciałbym stworzyć małe stacje meteorologiczne, które na pewno pomogłyby w trafniejszym prognozowaniu pogody. Planuje również zakup detektorów wyładowań atmosferycznych - będąc np. w sklepie jesteśmy informowani, że np. 25 km od nas właśnie padło wyładowanie atmosferyczne. Myślę również, aby stworzyć podgląd z kamer online, w każdej gminie, aby nie wychodząc z domu można było obserwować warunki pogodowe na żywo w danej gminie.

Na chwilę obecną działam sam, choć liczę, że inni łowcy którzy kryją gdzieś swoją pasję z boku odezwą się do mnie i będziemy w stanie stworzyć coś razem, coś co pomoże ludziom z naszego powiatu. Marzy mi się, aby za rok lub dwa zebrać grupę osób i wyruszyć na łowy do USA, gdzie moglibyśmy wraz z łowcami z tamtego kraju gonić za fantastycznymi burzami, a może nawet tornadami!

Plany są ambitne. Co potrzebujesz aby je zrealizować i rozwijać swoją pasję?

Na razie koszty utrzymania strony nie są ogromne, gorzej już z innymi planami jakie mam w zanadrzu. Najdroższą inwestycją jak dotąd był aparat. Koszt wysyłania samych smsów do 1000 osób można łatwo wyliczyć, a w momencie kiedy trzeba to zrobić dwa albo więcej razy w ciągu dnia, to robi się z tego nie mała suma. Mała stacja meteo to wydatek rzędu 2 tys. zł, a już nie mówię o detektorach i reszcie. Bezpieczeństwo dotyczy każdego z nas: czy jest się młodym czy starszym; czy jest się rolnikiem czy managerem. Każdego z nas może zaskoczyć burza. Pamiętajmy, że piorun nie wybiera w kogo trafi i nikt nie może czuć się bezpiecznie w czasie burzy.

Wiadomo, z burzą nie można igrać, ale czy zdarzyło się kiedyś coś zabawnego związanego z twoimi łowami?

Nie było tego wiele, ale pewnego pięknego wakacyjnego dnia modele numeryczne jak i wszelakie prognozy sugerowały rozwój niszczycielskich burz na terenie całej Małopolski. Od samego rana przygotowywałem się do łowów, ze 100 razy sprawdzałem ustawienia aparatu, odświeżałem zdjęcia satelitarne co 5 minut - przeżywałem totalna burzową gorączkę. Wybrałem się w niedalekie pola obok domu, jakieś 500 metrów może, a że było bardzo gorąco zabrałem ze sobą dwa „napoje chłodzące” i paluszki. I tak siedziałem, siedziałem, siedziałem… jak się okazało cały układ burzowy dosłownie rozpadł się w Tatrach, a ja obudziłem się bardzo późno w nocy na środku pola z aparatem w ręku.

Kilka lat wcześniej, gdy zaczynałem już robić zdjęcia lustrzanką trafiłem burzę, która dawała bardzo dużo wyładowań, ale prawie nie padało. Stałem przed domem jak wryty i robiłem zdjęcia, kiedy usłyszałem głośne wołanie mojej mamy, która jakby to delikatnie ująć, nie była zadowolona z tego, co robię i… zaprowadziła mnie za rękę do domu jak małego chłopca! Wtedy wydawało mi się to śmieszne, ale z biegiem lat dowiedziałem się, że ta sytuacja w której się znajdowałem była bardzo niebezpieczna, gdyż często ludzie uznają, że jak nie pada to albo nie ma burzy bądź jest już po, a tak naprawdę wszystko trwa i rozgrywa się właśnie nad naszymi głowami.

Z tego wynika, że mama raczej nie jest szczęśliwa, że ma syna łowcę burz? Czy wszyscy akceptują to co robisz?

Jeśli chodzi o najbliższych rozumieją moją pasję, to co robię, chodź praktycznie za każdym razem mówią żebym nigdzie nie szedł. Ale to silniejsze ode mnie. To nie jest łatwe hobby - można stracić życie, więc rozumiem ich obawy. Ludzie są podzieleni na ten temat, jedni podziękują ci za ostrzeżenie, inni gratulują ładnych zdjęć, a jeszcze inni wyśmieją, że nie trafiłeś z pogodą, patrzą na ciebie jak na wariata i dziwią się, co jest w tym pięknego? Chmura jak chmura. Ale gdy widzą podobne obrazki w telewizorze np. łowców tornad w USA są zafascynowani, mówią, że to coś pięknego. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że często się zdarza, że tym malkontentom takie czy inne chmury przechodzą nad ich głowami niezauważone, gdy siedzą np. na ławce w parku. Jest też kwestia zdjęć - jakaś niezdrowa rywalizacja kto zrobił ładniejsze. Ale przecież nie o to chodzi, fotografowanie wyładowań atmosferycznych to czysta loteria, a opowiadanie, że dziś ze mną wygrałeś zdjęciami, ale ja wygram kolejnym razem jest dla mnie chore. Robię to co lubię i cieszę się, gdy ktoś też trafi świetne pioruny.

Piotr Ślusarczyk Piotr Ślusarczyk Autor artykułu

Sekretarz redakcji. Niezbędny w funkcjonowaniu tygodnika. Od lat związany z tytułem równie mocno jak z samymi Myślenicami. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczynał od poezji publikując w ramach Grupy Literackiej "Tilia" (HISTORIA, KULTURA, SPORT)