„Dzięki tej konferencji w końcu opadły maski”- burmistrz Szlachetka o planach myślenickiego PO

Wywiady 18 lutego 2020 Wydanie 7/2020
„Dzięki tej konferencji w końcu opadły maski”- burmistrz Szlachetka o planach myślenickiego PO

W ubiegłym tygodniu na myślenickim Rynku odbyła się konferencja posła PO Marka Sowy oraz starosty myślenickiego Józefa Tomala, wicestarosty Rafała Kudasa, która dotyczyła poprawek złożonych przez posła do budżetu państwa. Co pan sądzi o tej akcji?

Chciałoby się zapytać, gdzie ci panowie byli przez ostatnie kilkanaście lat? Bardzo żałuję, że panowie pełniąc od dawna funkcje publiczne – przypomnę, że Józef Tomal jest starostą już od dłuższego czasu, a poseł Sowa pełnił funkcję Marszałka Województwa Małopolskiego - nie potrafili na swoim środowisku politycznym, czyli głównie Platformie Obywatelskiej wymóc żadnych działań w tematach, które dzisiaj tak ochoczo podejmują. Całą tę konferencję odbieram jako działania pozorowane i chęć zaistnienia politycznego na siłę.

Jedna ze złożonych poprawek dotyczy przeznaczenia kwoty 40 milionów na węzeł w Krzyszkowicach. Jak ją pan ocenia?

We wspomnianym już czasie, gdy rządziło PO z PSL na sprawy związane z poprawą bezpieczeństwa na zakopiance ciągle brakowało pieniędzy. Dopiero od 2016 roku, gdy władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość wiele spraw ruszyło do przodu. Powstały m.in. 3 nowe bezpieczne przejścia przez DK7. Wyremontowano wiadukt w kierunku Polanki i rozpoczęto procesy inwestycyjne, związane z budową bezkolizyjnych węzłów w Myślenicach, Jaworniku i Krzyszkowicach. Dzisiaj pan Sowa składa poprawkę o zabezpieczenie środków na zadanie, które GDDKiA ma już w swoich planach i które będzie realizowane. To dla mnie jest czystym populizmem.

Innym tematem poruszonym na konferencji była sprawa Beskidzkiej Drogi Integracyjnej. Jak wyglądają postępy w tej sprawie?

To kolejna sprawa, która zgłaszana jest teraz pod publikę. Budowa Beskidzkiej Drogi Integracyjnej (BDI) jest przez rząd nie tylko zaplanowana, ale także zabezpieczona finansowo. Rozpoczęcie prac wstrzymywały protesty byłych samorządowców związanych z totalną opozycją jak np. osoba byłego burmistrza Wadowic Mateusza Klinowskiego.

Prawdziwym problemem, związanym z BDI, którego do tej pory nikt nie rozwiązał, jest fakt, że projekt dzisiaj kończy się na węźle w Głogoczowie. Proszę wyobrazić sobie sytuację, gdy droga już powstanie. Dwupasmowa nowa droga ze Śląska połączy się z zakopianką w Głogoczowie. Już dzisiaj zakopianka codziennie korkuje się na wysokości Gaju, gdy dodamy wzmożony ruch z nowej trasy na Bielsko-Białą, zakopianka może całkowicie stracić swoją przepustowość.

Były marszałek, a dzisiaj poseł wiedział o tych konsekwencjach, bo sam już wtedy zlecił opracowanie koncepcji ciągu dalszego tej trasy - od Głogoczowa przez gminę Mogilany i Siepraw w kierunku węzła w Bieżanowie. Powstało nawet kilka wariantów, które były konsultowane z samorządami i niestety zostały one odłożone „do szafy”. O tym problemie trzeba dzisiaj pamiętać i działać, aby przyspieszyć konieczne działania projektowe. W tym temacie w grudniu ubiegłego roku złożyłem propozycję do Banku Projektów Ponadlokalnych, który przygotowuje Województwo Małopolskie w ramach prac nad strategią 2030+. Liczę, że władze wojewódzkie oraz GDDKiA już wkrótce wspólnie rozpoczną prace nad tym ważnym tematem. To są kwestie, którymi dzisiaj trzeba się zająć, a nie tworzyć wymyślone problemy związane z rzekomym brakiem środków na sfinansowanie BDI.

A co pan powie o poprawce związanej z koleją Kraków – Myślenice?

Od wielu lat powtarzam to, co na konferencji padło z ust posła Sowy: „Projekt ten jest niezwykle istotny z punktu widzenia mieszkańców dojeżdżających do pracy”. Nie tylko to mówię, ale intensywnie pracuję nad tym, by udało się go zrealizować. Poprawka na kwotę 60 mln zł po to, aby cytuję: „przejść z fazy planów i mrzonek” tak naprawdę obnażyła brak elementarnej wiedzy posła Sowy i towarzyszących mu osób, jak duży będzie to projekt infrastrukturalny. Same koszty dokumentacji projektowej szacowane są dzisiaj na około 200 milionów złotych! W budżecie państwa rząd już przeznaczył na program Kolej+ ponad 6 miliardów złotych.

Chciałbym przypomnieć, że w 2012 r. gmina Myślenice złożyła wniosek do Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 na szybką kolej (tramwaj) aglomeracyjną. I na tym działania samorządowców związanych z PO zakończyły się. Projekt nie zyskał żadnego dofinasowania – i to w czasie, kiedy na inwestycje kolejowe przeznaczone były jedne z najwyższych środków europejskich. To wtedy właśnie należało wykonać chociażby dokumentację projektową nowego połączenia kolejowego Kraków - Myślenice.

Czyli pana zdaniem cała konferencja to tylko i wyłącznie polityczna zagrywka?

Zdecydowanie tak. Cieszę, że dzięki tej konferencji w końcu opadły maski. Pan starosta Józef Tomal wspólnie z wicestarostą Rafałem Kudasem jednoznacznie określili się politycznie. Do tej pory różnie z tym bywało. Rozumiem, że to takie polityczne „wyjście z szafy” obu panów. Do tej pory pan Rafał Kudas był działaczem SLD, a pan Tomal próbował kreować się na bezpartyjnego samorządowca, który przy różnych okazjach podważał programy społeczne rządu PiS jak chociażby „500+”. Dobrze, że mieszkańcy mogą w końcu naocznie zobaczyć, by wiedzieć kto w czyjej gra drużynie i o tym pamiętać dokonując w przyszłości wyborów przy urnach wyborczych.

Marek Stoszek