Dziennik tęsknoty

Kultura 27 sierpnia 2019 Wydanie 31/2019
Dziennik tęsknoty

Gaja i Jacek Kuroniowie:

Listy jak dotyk.

Wydawnictwo Ośrodek Karta. Warszawa 2014

Dziś recenzja krótka. Krótka jak list. Bo książka, którą zabrałem z bibliotecznej półki to zbiór listów. Niezwykłych. Gai i Jacka Kuroniów. Niełatwa to lektura. Niełatwa gdyż, a pozbyć się tego nie potrafię, czytając cudzą korespondencję nieustannie czuję się nieswojo. Zbyt blisko jestem wtedy obok rzeczy czasem błahych, a czasem ostatecznych - zawsze takich jednak, które powinny pozostać pomiędzy piszącym list, a jego adresatem. Na zawsze. I nieodwołalnie. Tak wiem: za zezwoleniem autorów, wydawca podaje je do publicznego wglądu. W postaci książki. Drzwi do prywatności nieodwołalnie zostają więc otwarte…

Kuroń spędził w więzieniu – jeśli zliczyć wszystkie tam jego pobyty – niemal 10 lat. Korespondencja, choć limitowana więziennym regulaminem, to jednak dozwolona, stanowiła dlań jedyną formę kontaktu z światem zewnętrznym. Z rodziną, a Gają – w szczególności. Listy jak to listy… Donoszą o drobiazgach i rzeczach fundamentalnych. Rozwiązują problemy dnia codziennego, ślą emocje. A wszystkie składają się na mimowolny, bo niezaplanowany przecież, unikatowy opis więzi pomiędzy Jackiem, a Gają.

Cóż... Jacek Kuroń – co do tego zgadzamy się wszyscy – to postać niezwykła. Obrosła w słownikowe i encyklopedyczne notki, ale także w liczne wspomnienia i anegdoty. Te ostatnie zresztą są najciekawsze. A teraz mamy jeszcze listy. Prawdziwą ich stertę: aż 400. Listy, które w niecodziennym świetle i w unikatowych barwach rysują Jacka Kuronia w naszych wspomnieniach.

A na koniec. Książka urzeka nie tylko treścią, ale i formą. To zasługa i redaktorów i projektantów. Wysmakowany pomysł typograficzny: minimalistyczny, detalicznie przemyślany, wsparty dobrym drukiem i dobrym papierem (tak, to zawsze musi iść w parze) po prostu zachwyca!

Acha... czy ktoś jeszcze pamięta, czym jest list? Nie, nie chcę słyszeć o SMS-ach, o mailach, ani o tym, że są one nowoczesnym, technologicznym odpowiednikiem listu. Bo nie są. Koniec. Kropka.

Tomasz Dziki