Dzisiaj susza, dawniej powódź

Dzisiaj susza, dawniej powódź
Przebudowa koryta rzeki w Banowicach i Drogni. 1930

Dobrze wiemy, że lokalnym rolnikom dokucza wszechobecny stan suszy. Minione święto św. Marka, patrona wzywanego podczas siewów wiosennych oraz w sprawach pogody, jest dobrym momentem, by sprawdzić, jak radzili sobie na roli nasi przodkowie.

Choć pól uprawnych nie brakowało nawet w samych Myślenicach, to szczególnym miejscem siewów były nieistniejące już grunty na pograniczu Myślenic i Banowic - w obecnej Drogini. Warto przy okazji wspomnieć, że obszar wokół odcinka drogi prowadzącej z Osieczan w stronę Myślenic, to dawna własność ówczesnego burmistrza Jana Dunina-Brzezińskiego.

Praktycznie każde gospodarstwo posiadało swój kawałek pola. Gleby były bardzo żyzne: jak wynika z badań, przeprowadzonych w czasie budowy zbiornika dobczyckiego, były to prawie 3 metry żyznego gruntu. Nie trudno zgadnąć, że zaliczone zostały jako pierwsze w kategorii urodzajności. Ostatecznie stanowiło to istotny problem w trakcie tworzenia samego zalewu. Władze jednak szybko się z nim uporały. Przekwalifikowały sprawnie wszystkie grunty na trzecią kategorię, co pozwoliło zalać tamte tereny.

Znakomita jakość gleby wynikała z częstych powodzi, z którymi od czasów najdawniejszych borykali się tutejsi mieszkańcy. Naniesiony przez porywistą rzekę Rabę materiał, był doskonałym środowiskiem pod uprawy. Rolnicy często borykali się z zalanymi plonami, przede wszystkim w okresie letnim. Z tego powodu w 1930 roku podjęto decyzję o przebudowie koryta rzeki, wzmacniając tym samym jej brzegi. Tego zadania podjęli się okoliczni mieszkańcy, pochodzący głównie z Banowic. Powodzie w pewnym momencie stały się jednak tak dotkliwe, że w Drogini pojawiła się figura Św. Jana Nepomucena, od wieków czczonego w Polsce jako orędownika w czasie powodzi. Pomnik wykonano w stylu barokowym, z piaskowca w I połowie XVIII w. 23 kwietnia 1986 r. figura ta została wpisana do rejestru zabytków (nr B-399) przez Wydział Ochrony Zabytków Urzędu Miasta Krakowa.

Choć miejsce to, zaliczane jest do najstarszych skupisk gospodarstw, to nie znajdziemy już zbyt wiele z dawnych lat. Obecnie jedynymi, cichymi świadkami, pamiętającymi jeszcze krajobraz tamtejszych terenów są liczne pnie drzew owocowych, coraz bardziej wyłaniające się z tafli wody, zwracając tym samym uwagę na narastający w tym roku problem suszy.

Szymon Dyczkowski