Akcja

Emil Biela: Przysięgi

23 września 2010 Wydanie 36/2010

W czasie ostatniej wojny światowej żołnierze Armii Krajowej składali następującą przysięgę:

„W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki Pańskiej i przysięgam być wiernym Ojczyźnie, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru, a o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do utraty życia. Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, Naczelnemu Wodzowi oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny. Tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg i święta Jego Męka.”

Odbierający rotę przysięgi odpowiadał:

„Przyjmuję cię w szeregi żołnierzy Armii Krajowej, walczącej z wrogiem w konspiracji o wyzwolenie Ojczyzny. Twoim obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą, zdrada karana jest śmiercią.”

Wojenne czasy dawno przysypał popiół historii. Teraz składa się inne przysięgi. Gorsza sprawa, że się ich często nie dotrzymuje…! Myślę o przyrzeczeniach składanych w dniu ślubu. Przypomnijmy zatem niektórym. W Urzędzie Stanu Cywilnego kładzie się podpis pod następującym tekstem:

„Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z… i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.”

Podczas ślubu kościelnego nowożeńcy mówią:

„Ja… biorę sobie Ciebie… za żonę - męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.”

A gdy następuje wymiana obrączek:

„Żono - mężu przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.

W przysięgach jest mowa o śmierci. Kiedyś te słowa brano naprawdę serio, z honorem. Współcześnie w wielu przypadkach, są to tylko puste wyrazy podobne do zwiędłych liści niesionych przez wiatr.

Przykro…

Emil Biela