Życzenia Wielkanocne

Europa Środkowa będzie miała swojego patrona?

Europa Środkowa będzie miała swojego patrona?
Postać Janosa Esterhazego przedstawiali konsul Adreinne Kormendy i Andrzej Pawłowski Fot. Fot. M. Gaczyńska

Gościem specjalnym myślenickiego Klubu „Gazety Polskiej” i burmistrza Jarosława Szlachetki była konsul Węgier w Krakowie, dr hab. Adreinne Kormendy. Spotkanie zorganizowano w związku z rozpoczętym procesem beatyfikacyjnym Janosa Esterhazego, który ma szansę zostać patronem Europy Środkowej z racji swoich zasług i ogromnej wiary.

Janos Esterhazy jest jeszcze mało znany w Polsce. Największym znawcą jego postaci i jednocześnie propagatorem jego działalności jest Imre Molnar, który przyjaźni się z Andrzejem Pawłowskim – doktorem mieszkającym w Jaworniku. Ponieważ Imre Molnar nie mógł niestety osobiście uczestniczyć w spotkaniu, dlatego to właśnie Andrzej Pawłowski przybliżył myśleniczanom postać Esterhazego.

Janos Esterhazy

Urodził się w 1901 r. na terenach dawnych Austro-Węgier, późniejszej Słowacji. Był związany z dwoma narodami, polskim i węgierskim, ponieważ jego matka była Polką, a ojciec Węgrem. Pochodził z jednego z największych rodów węgierskich, był arystokratą. Ukończył studia z ekonomii na Uniwersytecie w Budapeszcie. Znał wiele języków i już jako 20-latek zetknął się z polityką. Następnie został posłem do parlamentu czechosłowackiego oraz przedstawicielem mniejszości węgierskiej w Czechosłowacji. W swoim życiu kierował się słowami:

– Naszym znakiem jest krzyż. Pozostał wierny Panu Bogu i nigdy nie był zwolennikiem żadnej ideologii. W swoich działaniach starał się zawsze mieć na uwadze Społeczną Naukę Kościoła. Dążył do bliskiej współpracy państw Europy Środkowej. – Mówiono, że był kiepskim politykiem, bo nie umiał się ślizgać, nie umiał obiecywać i oszukiwać, ale za to umiał mówić i bardzo szybko stał się popularny. Był to człowiek otwarty na potrzeby innych – mówił doktor Andrzej Pawłowski. W trakcie II wojny światowej aktywnie uczestniczył we wspieraniu Żydów, świadczy o tym fakt, że po tym jak w 1943 r. parlament na Słowacji przyjął uchwałę o deportacji Żydów do Oświęcimia, Esterhazy zorganizował ucieczkę około 300 Żydom na teren Węgier. Postawiono go przed sądem i musiał się ukrywać. Po zakończeniu II wojny światowej został aresztowany przez NKWD i wywieziony do Moskwy, gdzie czekał go proces. Został skazany na 10 lat łagru. – Psuł dobrą opinię Związku Radzieckiego, szerząc, jak to mówili Sowieci, „kłamliwą opinie” o zbrodni katyńskiej, bo zawsze mówił, że zrobili to Rosjanie – powiedział doktor Pawłowski. W 1949 r. został przewieziony do Czechosłowacji, gdzie miał być wykonany wyrok śmierci, ale dopatrzono się, że ma prawo do ułaskawienia i po roku uzyskał amnestię, w zamian otrzymał dożywocie. Często był przenoszony z więzienia do więzienia, ze względu na „zły wpływ” jaki wywierał na więźniów. Jego siłą była modlitwa, widząc to współwięźniowie przestawali się bać. Zmarł w więzieniu 8 marca 1957 r.

Pomnik, ekshumacja, beatyfikacja

Przez wiele lat nie pochowano Janosza Esterhazego z różnych politycznych względów. W 2007 r. hrabia Karel Schwarzenberg, minister spraw zagranicznych Czechosłowacji ujawnił informacje na temat jego pochówku. Jak się okazało, do 1965 r. szczątki były przetrzymywane w magazynie więzienia w Pradze i wrzucone do wspólnego dołu wraz z innymi na cmentarzu praskim. Po tej informacji pięć lat później powstał tam jego pomnik i odbyła się ekshumacja, a następnie urna z prochami trafiła do jego rodziny. Istnieje już kilka publikacji na jego temat, gdzie są opisane świadectwa ludzi, którzy mieli z nim styczność. Wszyscy jednogłośnie mówili, że był to wyjątkowy człowiek.

Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski 16 września 2017 r. uczestniczył w oficjalnym pochowaniu jego prochów w specjalnie wybudowanej kaplicy w Dolnych Obdokovcach na Słowacji. Wydarzenie to zapoczątkowało proces beatyfikacyjny, następnie wystąpiono do Watykanu o specjalny dekret. Po kilku miesiącach otrzymano odpowiedź i powołano komisję historyczną, której przewodniczy Polak Arkadiusz Adamczyk, historyk z Kielc.

W drugiej części spotkania obecna na spotkaniu konsul Węgier skierowała do zgromadzonych w sali kilka słów po polsku na temat Janosa Esterhazego. Zaznaczyła, że był to człowiek, którego można uznać za wzór do naśladowania, ponieważ łączył on dwie cnoty – obywatelstwa i chrześcijaństwa, z czego wynikała jego służba dla współobywateli. – Uważał, że trzeba patrzeć na dobro drugiego człowieka, a wypełnianie cnót chrześcijańskich jest kluczem do współżycia różnych Narodów Europy Środkowej – powiedziała konsul Adreinne Kormendy. Janos Esterhazy zaświadczył swoim życiem, że można realizować te cnoty chrześcijańskie, nawet w trudnych warunkach życia. – Była w nim ogromna wiara i patrzymy z nadzieją, że jego siła, jaką czerpał od Boga, będzie dziś oddziaływać na nasze narody tak, aby miały siłę i cnoty, do wspólnego życia w zgodzie i miłości chrześcijańskiej z uwagi na dobro drugiego człowieka – podsumowała.