Festiwal Górskiego Piękna i Folkloru

Festiwal Górskiego Piękna i Folkloru

Jesień… Patrzę i widzę rozkoloryzowany barwą natury pejzaż, który raz kolejny wysila się na największy kontyngent czaru i uniesienia… „Jesień Tatrzańska”… Patrzę, widzę i słyszę coś więcej, coś wyjątkowego i unikalnego, bo w istocie owa „Jesień” to czas magicznie unoszących się ku niebu i szczytom Giewontu, radośnie rozbrzmiewających dźwięków pasterskiej muzyki i góralskich pieśni; żywo i skocznie porywających do tańca melodii młodych i sędziwych górali Europy i Świata

„Jesień Tatrzańska” czas spontanicznego, niczym nie skrępowanego ceremoniału wyrażania płynącego z wielu serc szacunku dla wielowiekowej tradycji artystycznej, którą tak wytrwale, z pietyzmem i zapałem pielęgnowały i pielęgnują całe pokolenia górali zadomowionych pod szczytami gór Kaukazu i Pamiru, Bałkan, Karmelu i Synaju, Alp i Tatr, góry Mont Blanc, czy naszego Giewontu; górali głoszących zgodnym chórem pochwałę PIĘKNA mającego w sobie coś z misterium, coś co pociąga i zachwyca, a jednocześnie stanowi swoistą kwintesencję prostoty i ludowej oczywistości. Za nami… 49 edycja owianego rozgłosem i splendorem Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem, będącego od zarania swoich dziejów dziełem wielu orędowników i entuzjastów polskiego i światowego folkloru.

Za nami kolejne, ułożone w kilkunastu odsłonach spektakle i pokazy tego, co w kulturze ludowej poszczególnych krajów, narodów i regionów najpiękniejsze, a w sferze szeroko rozumianego folkloru najbardziej wartościowe i oryginalne. I tym razem zakopiańska rewia taneczno-muzycznego piękna była porywającym dytyrambem na cześć gór i całej rzeszy ludzi tam zamieszkujących, tworzących fascynującą i wręcz niepowtarzalną w swym przesłaniu i kolorycie panoramę kultur ludzkich. Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich ma swoją piękną kartę i przepiękną tradycję, którą przez pewien czas – skromnie i nieśmiało – ubogacało także nasze miasto.

To tutaj nad Rabą /w latach 1969-1988/ w kilku ośrodkach powiatu odbywały się cykliczne, okazjonalne spotkania, biesiady i koncerty uczestników zakopiańskiego festiwalu. A wszystko dzięki nadzwyczajnej zapobiegliwości i pomocy naszych wypróbowanych przyjaciół, animatorów i działaczy kultury Krakowa, Myślenic, Zakopanego. Nie sposób nie zauważyć i nie docenić przeogromną rolę w urzeczywistnieniu tego przedsięwzięcia wielu autentycznych strażników ludowej kultury, m.in. : największego autorytetu polskiej etnografii, przyjaciela naszego grodu, a zarazem redaktora naukowego 2. tomowej „Monografii powiatu myślenickiego” prof. dr Romana Reinfussa; Głównej Inspektor d/s Folkloru i Plastyki Ludowej Wydziału Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie – Janiny Glanowskiej; kierowników Referatów Kultury – MRN w Zakopanem – Krystyny Słobodzińskiej; PPRN w Myślenicach Janiny Kałużnej.

Realizację projektu ph. „Mini Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Myślenicach” powierzono w całości Powiatowemu Domowi Kultury. Przedsięwzięcie ochoczo i aktywnie wspomagali: Muzeum Regionalne PTTK na czele z Ireną Kuczek i Powiatowa Biblioteka Publiczna z Józefem Bałukiem. Dzięki myślenickiej edycji „mini festiwalu” mogliśmy w ścisłej kooperacji z Komitetem Organizacyjnym MFFZG w Zakopanem prezentować, a zarazem podziwiać i zachwycać się - wraz z tut. publicznością – niezwykłą różnorodnością folkloru świata. W kilku miejscowościach Ziemi Myślenickiej zaczęły dzięki temu rozbrzmiewać melodie bliskich i nierzadko odległych nam kultur. Osobliwe smaki i blaski tradycyjnego folkloru już od samego początku przyciągały rzesze widzów wielorakiego wieku i upodobania. Na sześciu estradach Myślenic, Gdowa, Głogoczowa, Lubnia, Rudnika i Sułkowic koncertowało 32 zespoły z 15 krajów. Myślenicka edycja „mini festiwalu” zgromadziła najprawdziwsze perełki nie tylko europejskiego folkloru; roztańczonych i rozśpiewanych górali z Austrii, Bułgarii, Czechosłowacji, Francji, Jugosławii, Hiszpanii, NRD, Polski, Rumunii, Senegalu, Węgier, Wielkiej Brytanii i kilku oddalonych nam geograficznie republik b. ZSRR.

Jak tu nie wspomnieć o zaprezentowanym na popularnej „patelni” myślenickiego amfiteatru na Zarabiu, akrobatycznym, nieomal cyrkowym pokazie tańca zbójnickiego w znakomitym wykonaniu tancerzy z teatralnego baletu „Ukrainskego Narodneho Divadla” z Presova /1969/. Jak tu nie przywołać miłym wspomnieniem 40. osobową reprezentację rolników – kołchoźników z zespołu „Pamir” z Tadżykistanu z zasłużoną artystką ludową Azizą Azimową, a zwłaszcza grupę kobiet wiejskich w autentycznych strojach ludowych, obwieszonych rodowymi srebrnymi ozdobami, które w Klubie „Ponar – Fana „ w Sułkowicach /1969/ wykonały pełen powagi i dostojeństwa taniec obrzędowy oraz towarzyszącą im kapelę złożoną z muzykantów grających na tradycyjnych instrumentach o nazwie: „gydżak”, „kaszkar”, „doira”, „setor”. W 1970 roku scenę GOK w Rudniku opanował gość specjalny – zespół „Holzerner Glachter” z Austrii /Innsbruck/, który oczarował nas wiązanką tańców tyrolskich „klepanych”, śpiewem jodlerów oraz występem instrumentalistów z dzwoneczkami. Trzy lata później rudniczanie i gdowianie oklaskiwali dwie kolejne grupy austriaków – zespoły „Puchberg” i „Eichgraben” koncertujące na przemian z miejscową „Elegią” a w Gdowie z zespołem „Limanowianie”. Lubień miał szczęście – i to parokrotnie – oklaskiwać m.in. tancerzy, śpiewaków i instrumentalistów ludowych z Bułgarii z Zespołu Regionalnego Zakładowego Domu Kultury Stoczni im. Dimitrowa z Warny /1970/ z programem tańców trakijskich i szopskich, a w 1972 r. przyjętą entuzjastycznie formację o nazwie „Sofijska Młodość”. Zaiste młodą, niezaprzeczalnymi, autentycznymi atrybutami urody, pięknych kostiumów i tanecznego wigoru. To tutaj – w 1973 r. – na deskach scenicznych miejscowego GOKu koncertowali wraz z „Doliną Dunajca” z Nowego Sącza przybysze z dalekiej hiszpańskiej Ibizy – wyżynnej wyspy na Morzu Śródziemnym. Melodyjne pieśni i pełne zwiewnej gracji tańce andaluzyjskie w wykonaniu tancerek zespołu „Coros y danzas de Espana” oczarowały nas do reszty. Nie inaczej było, gdy w auli Liceum Ogólnokształcącego w Myślenicach koncertował roztańczony i rozbawiony beztrosko studencki zespół „Leeds University Folk – Dance Group” z Wielkiej Brytanii prezentujący wiązanki tańców o charakterze zabawowo-towarzyskim i tańców wywodzących się z dawnych obrzędów religijnych Północnej Anglii /1972/. Dodajmy kolejne zdarzenia… W Myślenicach i Sułkowicach /1971/ - publiczność obu miejscowości – zabawiały i to w sposób znakomity zespoły rumuńskie „Floricica de la munte” i „Ciobanasul”. Hitem jednej z imprez z cyklu „Niedziela na Zarabiu” w 1974 r. był koncert zespołu folklorystycznego z Czechosłowacji „Hradistan”. Widzów kina „Wisła” przy ul. 3-Maja, w dniach prawdziwie polskiej, złotej jesieni /1981/ bezgranicznie oczarowali pełni nadzwyczajnego temperamentu i wigoru, a nawet niekoniecznie kompletnego, plemiennego odzienia czarnoskórzy tancerze z Koła Młodzieży „Louga”, którzy zawitali do nas z Zachodniej Afryki – Senegalu. Uczestnikami „mini festiwalu” byli parokrotnie Francuzi m.in. 30. osobowa reprezentacja trzech sąsiadujących ze sobą prowincji Centralnego Masywu – zespół „Berry - Auvergne – Bourbonais” /1972/, a także spod góry Mont Blanc artyści skupieni w zespole „Les Rhodos Chamoniards” /1974/. Z kraju Basków /Pireneje/ dotarła na nasz teren grupa folklorystyczna „Dantzari” /1980/, która wjeżdżając na teren Głogoczowa rozczuliła się widząc rozpięty nad drogą okazały, powitalny transparent „Soyer le bienvenue”. Szczególnych barw w jesiennych dniach dodawały Myślenicom m.in. zespół instrumentalny „Windbentel” z Berlina /1981/, serbo-łużycki „Judahej” z Cottbus z NRD /1983/, zespoły węgierskie „Zempleni Nepi Egiuttes” /1971/, ZPiT „Ikarus” /1984/ i „Dianko Stefanow” /1986/, który koncertując w naszym mieście – nie wierząc własnym oczom – zobaczył podobny co w Razgradzie posąg „Tereski” /jednej z wielu w środkowej Europie/. Nie sposób nie wymienić w tym wspomnieniowym opisie np. laureata zakopiańskiego festiwalu roku 1969, zdobywcy „Złotej Ciupagi” /w kat. zespołów stylizowanych/ Zespołu Pieśni i Tańca Akuszyńskiego Rejonowego Domu Kultury – Machaczkała z dalekiego Dagestanu; zespołów jugosłowiańskich – „Student” /1981/, „Rudar” /1985/, „Celik” /1986/ oraz finalizującego całą serię myślenickich spotkań z folklorem świata, zespołem folklorystycznym z Hiszpanii o nazwie „Lola Torres” /1988/.

Koncerty festiwalowe na terenie Ziemi Myślenickiej były dla nas i współpracujących z nami działaczy i ludzi kultury przeogromnym, wręcz karkołomnym przedsięwzięciem zważywszy, że nieomal w każdej dziedzinie życia i pracy odczuwaliśmy typowe dla tego czasu problemy, trudności, przeszkody i niedostatki. Pasja i zaangażowanie wielu pasjonatów tzw. ludowości zaowocowały czymś wyjątkowym. Czuliśmy, że wspólnym wysiłkiem uchylamy wrota niemocy i… „żelaznej kurtyny „ po to by pokazać innym to, co nasze, piękne i niepowtarzalne, a naszym mieszkańcom to, co stanowi o bogactwie i kolorycie kultury innych narodów i innych społeczeństw. Byliśmy tym sposobem bliżej świata, cząstką wielkiej wspólnoty wyznawców wielorakiego PIĘKNA. Nie od rzeczy potwierdzam w tym miejscu, że atmosferze tworzenia owego piękna sprzyjały nie tylko koncerty i spotkania z publicznością, ale też wspólne posiłki i kolacje, „wieczory przyjaźni” z udziałem zarówno zespołów krajowych, jak i zagranicznych, śpiew i muzyka, popisy mistrzów – wirtuozów gry na unikalnych instrumentach muzycznych, wspólne zabawy, przemiennie grające kapele i wreszcie okolicznościowe – utrzymane w pochwalnym tonie – wystąpienia – laudacje przedstawicieli lokalnych i powiatowych organów samorządowych. To one sprawiały, że „wieczory przyjaźni” ludzi tak różnych kultur i odmiennych tradycji przebiegały w atmosferze i poczuciu artystycznej wspólnoty.

PS. Konferansjerkę wszystkich koncertów myślenickiego „mini festiwalu” prowadzili: Irena Kuczek i piszący te słowa, a bieżące relacje i zapowiedzi prasowe sygnowali swoim podpisem na łamach „Gazety Krakowskiej” red. Kazimierz Strachanowski (str), na łamach „Dziennika Polskiego” red. Krystyna Zbijewska i Jolanta Antecka oraz terenowi współpracownicy obu dzienników Janina Róg-Ślusarczyk (gór-GK) i Jan Koczwara (kocz-DP).

Jan Koczwara Jan Koczwara Autor artykułu

Pasjonat, kolekcjoner i baczny dokumentalista lokalnych - i nie tylko - wydarzeń społecznych, kulturalnych oraz artystycznych. Człowiek o fenomenalnym dorobku naukowym i artystycznym pełen skromności i kultury osobistej.