Gdzie przenieść skatepark?

30 sierpnia 2007 Wydanie 32/2007
Gdzie przenieść skatepark?
Na przeszkodach w tym stanie ciężko się jeździ-mówią myśleniccy skaterzy, fot. Piotr Jagniewski

- Kiedyś w skateparku jeździło się świetnie, jednak ludziom mieszkającym obok przeszkadzały odgłosy dobiegające z tego miejsca. Podobno niektórzy jeździli nawet o 4 rano. Po jakimś czasie zniknęły najważniejsze przeszkody – relacjonują miejscowi skaterzy.

Problem skateparku w ogródku jordanowskim narodził się 8 lat temu, kiedy wypełniły go przeszkody. Myślenice jako pierwsze w województwie mogły pochwalić się takim przedsięwzięciem. Skatepark był dobrze znany nie tylko w lokalnym środowisku, ale także wśród krakowskich deskorolkowców. Niestety wraz z rosnącą popularnością narastały problemy, o czym przekonali się mieszkający w sąsiedztwie myśleniczanie jak i stali bywalcy parku. Ci pierwsi narzekali na hałas domagając się usunięcia skateparku, drudzy natomiast wszelkimi sposobami bronili swojej mekki skatebordingu. Obie strony prześcigały się w zbieraniu podpisów za i przeciw rozbiórce, a sterta skarg na funkcjonowanie ogródka wciąż rosła na biurku burmistrza.

Władze sięgnęły po złoty środek i aby park mógł zostać na swoim miejscu musiały usunąć z niego najbardziej hałaśliwe elementy.

- Zniknęły najważniejsze dla nas przeszkody, czyli funbox i quater. W tym momencie zostały dwie rurki, w tym jedna zdeformowana i sypiąca się rampa. Murek i wysoką rurkę zrobiliśmy sami. Jeżdżąc w innych miejscach, jak na przykład na marmurowych murkach przy MOKiS wciąż tylko słyszymy, że coś niszczymy, a wszyscy skarżą się na hałas. Ludzie mówią, że im przeszkadzamy, a my chcemy tylko jeździć. Nie potrzeba nam wiele, stare przeszkody zadowalały nas w pełni, ale jak można się rozwijać, albo nauczyć czegokolwiek nowego kiedy skatepark świeci pustkami? – pytają młodzi mieszkańcy miasta. 

Na to pytanie szukaliśmy odpowiedzi wśród pracowników urzędu miasta. Udało nam się ustalić, że jeszcze przed sezonem urlopowym Komisja Edukacji Kultury i Sportu złożyła wniosek i wytypowała nowe miejsce, w którym mógłby na nowo odrodzić się skatepark.

- Brakujące elementy czekają dziś na lepsze czasy i złożone są w magazynie. To na ten czas jedyne rozwiązanie. Napływające nieustannie skargi zmusiły nas do takiego rozwiązania tymczasowego. Z drugiej strony nie chcieliśmy całkowicie pozbawić amatorów takiego wypoczynku miejsca i odpowiedniego sprzętu – usłyszeliśmy od urzędników.

Dlatego członkowie Komisji zaproponowali przeniesienie skateparku obok powstającej hali widowiskowo sportowej, jednak jak się okazało grunty te nie są własnością gminy. W efekcie padło na Zarabie, a dokładnie miejsce pomiędzy basenem letnim a kortami. Już w przyszłym roku wiosną położona zostanie nakładka asfaltowa, a latem znajdą się tam brakujące elementy skateparku.

- Jeśli miało by to być coś dobrego to dla nas może on być nawet na Zarabiu. Ważne, żeby wrócił funbox i quater, pojawiła się jakaś platforma, rurki i najazd. I przede wszystkim dobra nawierzchnia, bo kółka w deskorolkach są małe i nie ma takiej opcji, żeby jeździć na chropowatej nawierzchni – komentują skaterzy.

Pozostaje im pokładać nadzieję w decyzjach władz miasta, które wrócą do problemu z początkiem września.

p.jag