Helena Jurgielewiczowa, która wybrała Myślenice

Historia 16 października 2018 Wydanie 37/2018
Helena Jurgielewiczowa, która wybrała Myślenice
Na stanowisku pracy w laboratorium bakteriologicznym

W sierpniu opublikowano w internecie artykuł Zuzanny Opolskiej pt. „100 lat Polsko. Helena Jurgielewicz - pierwsza kobieta, która została lekarzem weterynarii”, będący częścią cyklu stu obrazków na stulecie odzyskania niepodległości. Bohaterka tego artykułu jest również związana z Myślenicami

Helena Jurgielewiczowa z d. Bujwid (1897-1980), córka Odona Bujwida - pierwszego polskiego bakteriologa i Kazimiery Bujwidowej z d. Klimontowicz - czołowej przedstawicielki ruchu kobiecego w Galicji. Autorka porównuje Helenę Jurgielewiczową do… Lary Croft! („Tak jak Lara Croft była piekielnie inteligentna, piękna i wysportowana…”).

Niezwykłą osobowość Heleny Jurgielewiczowej prezentowałem szeroko już ponad 11 lat temu na łamach „Gazety Myślenickiej” (numer z dnia 11.01.2007 r.) w artykule zatytułowanym „Helena Jurgielewiczowa - myśleniczanka z wyboru”, wykorzystując informacje i materiały otrzymane od jej córki - Krystyny Bielczykowej. Przypomnę więc tylko fragment jej życiorysu związany z naszym miastem, ponieważ w cytowanym na wstępie internetowym artykule został pominięty.

Dr weterynarii Helena Jurgielewiczowa pracowała w utworzonej w 1954 roku Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Myślenicach, której siedziba mieściła się wówczas przy ul. 3. Maja 97. Do pracy w tej stacji przeszła w 1958 r. z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej mając opinię świetnego bakteriologa z długoletnim stażem (miała wówczas 60 lat!).

Tworzyła od podstaw pracownię higieny komunalnej, kierowała pracownią bakteriologiczną, (w której tzw. „pożywkarnię” prowadziła pochodząca z Raciechowic przyjaciółka jej rodziców - Stanisława Morajka), ściśle współdziałając z pracownią bakteriologiczną WSSE we wprowadzaniu różnicowania biochemicznego bakterii. Przez pewien czas pracowała w myślenickim szpitalu, gdzie powierzono jej organizację pracowni analityki medycznej. Byli pracownicy „San-Epid”- pp. Jacek Hołuj i Bogusław Lehman pamiętają Helenę Jurgielewiczową jako wymagającą, nieco szorstką ale życzliwą osobę, bardzo bezpośrednią i bezceremonialną. Pracując w Myślenicach mieszkała w domu państwa Boryczków, do stacji na dość odległym Górnym Przedmieściu chodziła pieszo, więc zdarzało się jej korzystać z okazjonalnych „podwózek”. Bogusław Lehman z rozbawieniem wspomina, jak to pewnego razu pani doktor bez żenady wsiadła na tylne siodełko jego służbowej „WSK-i”.

Po przejściu na emeryturę (w 1973 r., w wieku 76 lat!) wyjechała do Warszawy, gdzie wówczas mieszkała jej córka Krystyna Bielczykowa, z którą była bardzo związana wspólnymi traumatycznymi przeżyciami podczas pobytu w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck (opis tych przeżyć zawarty jest w kilku książkach o charakterze wspomnieniowym, jakie wydała Krystyna Bielczyk).

Warto nadmienić, że z Myślenicami był również związany brat Heleny Jurgielewiczowej - Jan Bujwid, który w latach 1939-1940 kierował Szkołą Rolniczą na Górnym Przedmieściu. Świetna okazja do szczegółowego zapoznania się z historią rodziny Bujwidów i jej wielostronnymi zasługami dla ojczyzny zaistniała w dniach 26 i 27 maja, kiedy to w ramach Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego udostępniono od wielu lat nieczynne muzeum mieszczące się w kamienicy Bujwidów przy ul. Lubicz 34. Zgromadzonych jest w nim mnóstwo pamiątek rodzinnych i eksponatów obrazujących szeroką działalność naukowo-badawczą na polu medycyny i aktywność społeczną Odona Bujwida i członków jego rodziny. Szkoda, że związek profesora Odona Bujwida i jego rodziny z Myślenicami i częścią myślenickiego makroregionu (Czasław, Raciechowice; Sosnowa i Wolica) nie doczekały się - jak dotąd - trwałego upamiętnienia, choćby w postaci ścieżki edukacyjnej z tablicami informacyjnymi lub kącika muzealnego, w którym można by wykorzystać wypożyczone z kamienicy Bujwidów eksponaty.

Kazimierz Pardyak