Hobby jak wehikuł czasu

Hobby jak wehikuł czasu
Zbiory Macieja Zająca to prawdziwa skarbnica wiedzy o historii, kulturze, sztuce i obyczajowości XX, a nawet i XIX wieku. Fot. Rafał Podmokły

W swoich zbiorach posiada zarówno stare instrumenty muzyczne, radia, telewizory, rzeźby, obrazy jak i sprzęty służące w dawnych gospodarstwach domowych. Od młynków, maszyn do szycia, do pisania aż po sprzęt myśliwski i trofea z polowań, a nawet gazety z okresu II wojny światowej.

Zbiory Macieja Zająca to prawdziwa skarbnica wiedzy o historii, kulturze, sztuce i obyczajowości XX, a nawet i XIX wieku.

O tym jak zrodziła się jego pasja postanowiliśmy porozmawiać z samym zainteresowanym.

 

Maciej Zając jest znany większości mieszkańców Górnego Przedmieścia ze swej kolekcjonerskiej pasji, ale chyba mało kto sobie zdaje sprawę jak szeroki jest zakres zainteresowań w tej dziedzinie. W swoich zbiorach posiada zarówno stare instrumenty muzyczne, radia, telewizory, rzeźby, obrazy jak i sprzęty służące w dawnych gospodarstwach domowych.

Od młynków, maszyn do szycia, do pisania aż po sprzęt myśliwski i trofea z polowań. A to i tak tylko część tego, co udało mu się zebrać w ciągu kilkudziesięciu lat. W jego zbiorach znajdują się również takie rarytasy jak komplet gazet z okresu II wojny światowej, wśród których można znaleźć zarówno proradzieckie „Nowe Widnokręgi”, niemiecką „Gadzieniówkę”, nowy „Kurier Warszawski”, aż po niepodległościowe, londyńskie „Dzienniki Polskie” i „Polskę walczącą”, czy „Gońca obozowego”.

Zbiory Macieja Zająca to prawdziwa skarbnica wiedzy o historii, kulturze, sztuce i obyczajowości XX wieku a nawet i XIX. O tym jak zrodziła się jego pasja postanowiliśmy porozmawiać z samym zainteresowanym.

W którym roku narodził się Maciej Zając – kolekcjoner?

Początek tego obecnego kolekcjonerstwa to rok 1998 i mój wyjazd pracowniczy do Austrii. Tam zainteresowałem się zwykłym młynkiem do kawy z poprzedniej epoki. Spodobał mi się, kupiłem go i to była chyba ta pierwsza kostka domina.

Zbierał pan coś jako młody chłopak?

Jako dzieciak miałem bardzo dużą kolekcję znaczków, którą wiele lat później przekazałem swojemu siostrzeńcowi. Z dzisiejszej perspektywy nawet trochę tego żałuję, bo były to niejednokrotnie bardzo unikalne i wartościowe egzemplarze, a zbieranie znaczków w tamtym okresie wymagało trochę zachodu. Poza tym od zawsze interesowałem się historią, po części dlatego, że w swojej rodzinie miałem ludzi, którzy mogli mi o tej historii sporo opowiedzieć.

Jak rozwinęła się ta obecna kolekcja?

W dosyć naturalny sposób. Od zakupu tego pierwszego młynka już niemal każdy wyjazd na urlop, albo wyjazd pracowniczy postanowiłem spożytkować w ten sposób, żeby wpaść również do jakiegoś antykwariatu. Tak było chociażby z rzeźbą Shivy, którą kupiłem na wczasach w Kołobrzegu, a potem każdorazowo, kiedy tam wracałem uzupełniałem kolekcję o następne tego typu eksponaty.

Ile eksponatów liczy obecnie pańska kolekcja?

Nie prowadzę dokładnej ewidencji, ale zakładam że będzie ich pewnie dobrze ponad 1000.

Który z eksponatów jest najstarszy?

Najprawdopodobniej byłaby to szabla z 1863 roku, ale niewykluczone, że któryś ze sprzętów gospodarczych mógłby być nawet starszy.

Czy są takie których zdobycie sprawiło panu jakąś szczególną satysfakcję?

Lubię taniec, muzykę więc szczególnie ucieszyło mnie nabycie przedwojennego gramofonu, na dodatek jest to piękna, misternie zrobiona konstrukcja napędzana nie na prąd, ale tak jak zegar na sprężynę. I do tej pory gra. Mam również bardzo ciekawą mapę geodezyjną z XIX wieku i również podziw wzbudza to jak precyzyjnie została ona wykonana.

Dlaczego warto kolekcjonować stare przedmioty?

Myślę, że wartość takich przedmiotów nie przemija wraz z wiekiem, a wręcz przeciwnie. Są to przedmioty tak unikatowe właśnie dlatego, że większość ludzi się ich już pozbyła, a żadna fabryka ich już nie produkuje. Dla jednych może mieć wartość historyczną, dla innych sentymentalną, ale niezależnie od tego ile by kosztowały dla prawdziwego kolekcjonera zawsze będą wartościowe. To taki wehikuł czasu, który pozwala wrócić kilkanaście albo kilkadziesiąt lat wstecz, albo pozwala młodszym ludziom pokazać jak wyglądały trochę starsze wersje sprzętów i urządzeń używanych obecnie.

Wspomnieliśmy o tańcu. Czy to pańskie drugie hobby?

Być może nawet pierwsze, bo zaczęło się wcześniej. Pod koniec lat 60. i na początku 70. występowałem jako tancerz w zespole ludowym z Górnego Przedmieścia, który stanowił niejako zalążek późniejszej Ziemi Myślenickiej. Nasza grupa była na tyle znanym i cenionym zespołem, że występowaliśmy regularnie na corocznych państwowych dożynkach, które odbywały się na wielkich stadionach w Warszawie, Opolu, Bydgoszczy, czy w Poznaniu.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).