Życzenia Wielkanocne

IM’ LOVIN’ IT „Kocham to!”*

IM’ LOVIN’ IT „Kocham to!”*

„Złote łuki” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków towarowych na świecie. Mc’Donald’s posiada restauracje na całym świecie z wyjątkiem Antarktydy. Przez lata ta sieć barów szybkiej obsługi stała się symbolem globalizacji i jednym ze znaków rozpoznawczych Stanów Zjednoczonych i świata Zachodniego. W ostatnich latach swoje oddziały sieć otworzyła również w powiecie myślenickim. Zastanawiałeś się jak to jest zatrudnić się w „Maku”? Teraz masz szansę się przekonać jak to wygląda „od kuchni” w której pracuję…

- pisze Dawid Grzeszkowicz

1948-1954
W 1948 r. W San Bernardino w Kalifornii, bracia Maurice i Richard McDonald otwierają przydrożną restauracje. Szybkość obsługi i czystość sprawiają, że staje się bardzo popularna w okolicy. W 1954 r. Bracia poznają Ray’a Kroc’a, który zostaje agentem raczkującego biznesu.

13:00

Na starym wahadłowym zegarze umieszczonym w dębowej obudowie wybiła godzina trzynasta. Sprawdzam zawartość plecaka. Szary podkoszulek, niebieskie jeansy i czarna czapka, buty, klucze i portfel. Wszystko na swoim miejscu. Punktualnie o czternastej muszę być na miejscu. Żegnam się z domownikami i podążam do starego garażu, gdzie czeka na mnie jeszcze starszy samochód. Chyba nawet starszy ode mnie. Z obawą przekręcam kluczyk w stacyjce, jednak czerwone Cinquecento odpala bez problemu. Chwilę potem wyjeżdżam z rodzinnej miejscowości i włączam się do ruchu do sławnej w całej Polsce ,,Zakopiance”. Cel – restauracja McDonald’s w Mogilanach. Po kilkunastu kilometrach skręcam w prawo, skąd jadę do centrum , a stamtąd w już tylko w dół, przez stację benzynową, by po chwili być już na miejscu. Za budynkiem, na parkingu dla pracowników działa już Arkadiusz** (54-lata) - najstarszy pracownik w naszym zespole. Wjeżdża właśnie paleciakiem (wózkiem paletowym) do ,,Hop-Siupa”, gdzie przechowujemy środki czystości. Parkuję na wolnym miejscu i wyłączam silnik. Jestem na czas.

1961-1968
W 1961 r. drogi braci i Kroc’a rozchodzą się. Za 2,7 mln. dolarów wykupuje prawa do systemu i znaku towarowego. Od tej pory jest samodzielnym właścicielem firmy. W 1963 r. Kroc pokazuje w telewizji miliardowego hamburgera. W tym samym roku zostaje wprowadzona kanapka z rybą Filet-O-Fish. W 1968 r. Jim Delligatthi komponuje kanapkę Big Mac, która staje się najlepiej sprzedającym się produktem.

13:48

Wchodzę do budynku. Wewnątrz jest mnóstwo ludzi, głównie podekscytowanych małych dzieci. Autokar stojący na parkingu świadczy o tym, że to wycieczka. Krzyki roznoszą się w powietrzu i mieszają z zapachem frytek. Na sali, gdzie goście jedzą widzę zapracowaną Ewę odpowiadającą za czystość i porządek na tej sali. W strefie McCafe piękna brunetka o brązowych oczach i zniewalającym uśmiechu Ania, wydaje kawę i ciasta. Na mój widok uśmiecha się jeszcze piękniej. Chciałbym z nią porozmawiać, lecz tutaj czas nie stoi w miejscu, a spóźnialstwo nie jest mile widziane.Podchodzę do brązowych drzwi z napisem ,,TYLKO DLA PERSONELU” z białą klamką i klawiaturą. Aby wejść muszę wpisać kod. Na powitanie mija mnie Marek, główny kierownik restauracji i witając się podaje mi dłoń. Odwzajemniam gest po czym kieruję kroki w kierunku tablicy, na której wypisane są pracujące dzisiaj osoby. Maciuś, Wiktoria, Marianek, Aneta, Mirek, Stefan i inni. Wchodzę do szatni. Tam już Mirek wiąże długie czarne włosy w mały, ale zgrabny kucyk jaki nosili japońscy wojownicy, stąd mówimy na niego ,,Shogun”. Witam się i przebieram w pracowniczy strój. Minutę przed czternastą meldujemy się koło elektronicznego zegara z klawiaturą. Punktualnie o czternastej wbijam przypisany mi numer, wciskam przycisk zielonych drzwi sygnalizujących rozpoczęcie pracy. Podpisuję się na tablicy przy moim nazwisku i szukam kierownika zmiany, który odpowiada za rozmieszczenie pracowników i działanie całego lokalu. Dziś jest nim Faustyna. Nie mylcie jej ze świętą, potrafi wyjść z siebie, gdy nie przykładamy się do obowiązków. - Dostawa! - rzuca jedno słowo i wszystko staje się jasne. Wyznaczyła mnie do sprawdzenia stanu uposażenia kuchni i uzupełnienia ewentualnych braków.Wchodzę do kuchni. Jest przyjemnie ciepło, każdy zajęty swoimi obowiązkami.- Kto ma klucze od dostawy!? - krzyczę, by mój głos przedarł się przez harmider za który odpowiada wycieczka i pracujące na najwyższych obrotach urządzenia. - Ja - odpowiada Marianek (55 lat) mieszkający w Wadowicach. W życiu pracował jako ślusarz, mechanik, kierowca autobusu, aż wreszcie trafił tutaj. Podaje mi klucz, a na odchodne opowiada kolejny żart z podtekstem, który chcę jak najszybciej zapomnieć. 

1975-1979
Otwarcie pierwszej restauracji tupu drive-thru (McDrive) w Sierra Vista w Arizonie, która umożliwiła zakup bez wychodzenia z samochodu. Rozwiązało to problem żołnierzy pobliskiej jednostki, którzy nie mogli w mundurach wysiadać z samochodów poza okręgiem bazy. W 1976 r. Kroc przechodzi na emeryturę. W 1979 r. Zaprezentowano zestawy dla dzieci Happy Meal.

14:06

Spoglądam na cyfrowy wyświetlacz wskazujący temperaturę w mroźni: -19oC. Ubieram ciepłą kurtkę. Wielki wentylator chłodzący powietrze powoli zatrzymuje się, a na jego obudowie widać małe sople lodu. Pomieszczenie ma wymiary typowego pokoju w domu jednorodzinnym. Znajdują się w nim kartony z frytkami, mięsem i produktami McCafe. Na początek biorę cztery kartony frytek, po 13,5 kg każdy. Poukładane są jeden na drugim i sięgają aż po sufit, więc dostanie ich zajmuje trochę czasu. Następnie potrzebuję różne rodzaje mięsa drobiowego: McChicken, Chicken Strips, Chicken Wings, Chicken McNuggets, Value. Różnią się wielkością, kształtem smakiem. Jedne bardziej ostre, inne łagodne. Teraz pora na mięso wołowe 10:1 i 4:1. Oznaczenia mówią, że z jednego funta mięsa wykonano odpowiednio dziesięć i cztery krążki mięsa. Na wózku mam już około 65 kg. Taka dostawa ma miejsce 4-7 razy dziennie w zależności od ruchu. Klienci mają apetyt.Cały towar wykładam do odpowiednich lodówek na odpowiednie miejsca, a kartony z mięsem do lodówki obok grilla elektrycznego. Następnie czeka mnie wizyta w chłodni, gdzie przechowywane są półprodukty takie jak ser, sałata, pomidory itp. Temperatura waha się od 0 do 4oC. Zabieram siedem worków sałat, trzy rękawy sera żółtego w plastrach i dwa opakowania tartego, paczkę czerwonej i białej cebuli. Prawie zapomniałbym o rukoli. Idąc do kuchni mijam Annę, która znów się do mnie uśmiechnęła. Spostrzegam, że na uchwytach do opakowań jest ich zbyt mało. Idę więc do magazyny suchego, gdzie znajdują się kubki, zabawki, łyżeczki, polewy do lodów i inne rzeczy potrzebne na ,,serwis” (strefę, gdzie wydaje się zamówienia). Wychodząc z magazynu spostrzegam, że na stojaku z bułkami nie widać pustych miejsc dlatego nie muszę na razie ich uzupełniać. Wracając, zauważam Wiktorię. To dusza towarzystwa naszego zespołu, układa mocno lakierowane włosy w puszysty kok. Podejrzewam, że nawet podczas trzęsienia ziemi żaden włos nie drgnie. Jej sylwetkę można skwitować słowami: kochanego ciała nigdy za wiele. Jest mocno umalowana, co jest niezgodne z regulaminem, lecz czasem uchodzi jej to płazem ze względu na staż pracy i pozytywne nastawienie do innych. Zgłaszam Faustynie wykonanie zadania.Dostaję przydział na stanowisko SKŁADAJĄCEGO. Moim zadaniem jest wkładanie odpowiednich mięs do kanapek oraz pakowanie niektórych z nich do ozdobnych koszulek. Wkładam niebieski fartuch z nazwą firmy, który w swoim życiu widział już niejedną plamę. Myje ręce specjalnym odkażającym mydłem. Po chwili jestem już na stanowisku. Przede mną na wykonanym ze stali nierdzewnej stole umieszczone są dwie skrzynki z półkami i różnokolorowymi szufladkami. Po lewej - mięso drobiowe, po prawej - wołowe. Urządzenia te noszą nazwę UHC i podgrzewają znajdujące się wewnątrz mięso. Obok mnie, na stanowisku PRZYGOTOWUJĄCEGO stoi Aneta - szczupła niska osóbka o wielkim sercu i dobroduszności. Jest jeszcze INICJATOR - Eryk, który zaraz kończy pracę. Aby sprawdzić się na tych dwóch stanowiskach trzeba znać składy wszystkich kanapek. Aneta przygotowuje jedną i przesuwa w moją stronę. „Zamykam” ją. Po żółtym opakowaniu jak i składzie poznaję, że to McRoyal. Wkładam więc mięso 4:1 między dwa plastry sera i domykam pudełko. Za chwilę kanapka trafi do klienta. Koleżanka obok sprawnie przygotowuje kolejne produkty. Przyszła pora na kanapkę Kurczakburger. Na wcześniej przygotowaną sałatę i sos nakładam mięso drobiowe i potrawa jest gotowa. Po pewnym czasie zauważam, że Aneta nakłada sos na placek zwany tortillą. Będzie z tego McWrap. Z czarnej szuflady wyjmuję dwa kawałki mięsa Chicken Strips. Placek przywędrował do mnie. Mięso układam na środku i zwijam tortillę. Zwinięty placek nadzieniem wkładam do opakowania i zaznaczam odpowiednią zapadkę w zależności od użytych składników. Wybiła piętnasta. Tomek idzie na kasę, Wiktoria zmienia się z Erykiem. Życzy nam miłego dnia i wychodzi z kuchni. Za mną godzina pracy. 

1983-1990
Oferta McDonald’s zostaje powiększona o kurczaki McNuggets. 1987 r. To rok wprowadzenia sałatek. W 1988 otwarto pierwsze lokale w krajach bloku wschodniego: Jugosławii i na Węgrzech, a w 1990 pierwszy lokal w Rosji w Moskwie.

16:00

Następuje rotacja stanowisk. Teraz będę PRZYGOTOWUJĄCYM. Jestem odpowiedzialny za ,,garnirowanie” (dodawanie odpowiednich sosów i składników) do potraw. Wiktoria nadal jest INICJATOREM. Jej zadaniem jest wkładanie odpowiednich bułek do wielkiego srebrnego tostera lub tortilli do parownika i umieszczanie ich w odpowiednich opakowaniach. Sprawia to, że nie muszę pytać jaką kanapkę robić, ponieważ poznaję po opakowaniu. Nad stojakiem z bułkami obok tostera znajduje się monitor wyświetlający zamówienia. Słychać głośne ,,PIIIK”. Pojawiło się nowe zamówienie. Nagle Aneta, która teraz jest SKŁADAJĄCYM mówi mi, że na szufladzie skończyło się mięso 10:1. Teraz jestem odpowiedzialny za smażenie mięsa wołowego. Zabieram pustą szufladę i podchodzę do znajdującego się za moimi plecami dużego elektrycznego grilla. Naciskam przycisk i klapa się podnosi. Wkładam szesnaście mniejszych (10:l) lub cześć większych (4:1) krążków mięsa i zamykam klapę. Za pięćdziesiąt sekund mięso będzie gotowe. Po usmażeniu doprawiam krążki mieszanką soli i pieprzu a potem zdejmuję do szuflady. Po włożeniu do UHC wciskam tzw. timer oznaczający przydatność mięsa do spożycia. Gdy zacznie piszczeć mięso będzie do wyrzucenia. - Dawid, smacznego - mówi Faustyna. A więc przerwa. Spędzam ją w ,,crew roomie” - pomieszczeniu służącym za stołówkę, gdzie można oglądać telewizję i korzystać z komputera. Nawet tutaj słychać dźwięki, które wydaje monitor, co oznacz, że czeka nas jeszcze wiele pracy.

1990-1999
17 czerwca 1990 r. w Warszawie otwarto pierwszą restauracje McDonald’s w Polsce. W 1994 r. roczna wartość sprzedaży korporacji przekroczyła 25 mld. dolarów. W 1996 r. w Polsce było już 50 restauracji, a dwa lata później sto. Sieć McDonald’s w 1999 r. na całym świecie posiadała już 25 000 restauracji. 

18:00

Kolejna zmiana stanowisk. Teraz będę SMAŻĄCYM. Odpowiadam za smażenie mięsa drobiowego w odpowiednich komorach długiej frytkownicy oraz dbam o półprodukty znajdujące się na stole do przygotowywania kanapek. Zanim zostaną użyte należy je ogrzać. Wyjmuje odpowiednie składniki z lodówki i wkładam do plastikowych pojemników, po czym układam je pod stołem, aby nabrały temperatury otoczenia. Na każdym pojemniku znajduje się naklejka z informacją do której godziny dany składnik jest przydatny do zużycia. Gdy czas minie zawartość pojemnika jest wyrzucana. Idę do małej drukarki przymocowanej do ściany, która wypluwa te naklejki. Monitor Wiktorii jest pusty, chwila oddechu.Rozmawiamy o podwyżkach ubezpieczeń OC, gdy na monitorze pojawia się zamówienie. Z UHC zostaje wysunięta przez SKŁADAJĄCEGO bursztynowa szuflada, co oznacza, że skończyło się na niej mięso McChicken. Z zamrażarki która stoi obok lodówki z półproduktami wyciągam mięso i wrzucam do metalowego koszyka, po czym zanurzam go w odpowiedniej komorze i naciskam przycisk odmierzający czas do wyjęcia mięsa.Marianek nadal stoi na frytkach. Podchodzi do ,,Frani” - maszyny dozującej frytki. Urządzenie odmierza odpowiednią porcję i sypie do koszyka. Marianek powraca do swoich ziemniaczanych przyjaciół, a światło lampy zwisającej z sufitu odbija się od jego pozbawionej włosów czaszki. Inna porcja frytek już się usmażyła. Marianek wyjmuje frytki i wsypuje je do komory podgrzewanej przez bardzo mocną lampę. Przy dłuższym staniu przy niej można się opalić. Jeszcze odrobina soli i można pakować frytki. Pracownik spogląda na monitor, który wskazuje mu ile porcji i jakiej wielkości musi przygotować. Moje mięso też jest już gotowe. Przesypuję je do szuflady i wkładam do UHC również naciskając timer jak w przypadku mięsa wołowego.

2001 - czas obecny
30 000 restauracji na świecie sprzedaje produkty z logo McDonald’s, a obrót przekroczył 40 mld. dolarów rocznie. Sieć codziennie obsługuje 46 mln gości. W 2008 r. oddano do użytku pierwszą w Polsce kawiarnię McCafé. Lokale sieci przeszły też gruntowną modernizację obejmującą nowy wystrój, całkowicie zmieniony system zamawiania i przygotowywania posiłków, kioski do samodzielnego zamawiania. Obecnie w naszym kraju jest 408 restauracji, w których pracuje blisko 24 tysiące osób. 80% lokali należy do franczyzobiorców.

21:03 

Po godzinie 21 w dni powszednie ruch jest stosunkowo mały. W weekendy i święta nie maleje nawet w środku nocy. Marianek i Maciuś już poszli do domu. Kilka osób zebrało się przy wejściu do kuchni i rozmawiają. Podchodzi do nas menedżer w niebieskiej koszuli i ciemnoniebieskich spodniach. To kruczoczarna Agata, wielbicielka skoków narciarskich i motocykli. Typuje zwycięzcę tegorocznej edycji Letniego Grand Prix. Prawdopodobnie pojedzie na zawody do Klingenthal, jednak jej skłonności do braku umiaru w spożywaniu napojów wyskokowych stawia pytanie czy jedzie tam za względu na wydarzenie sportowe. Śmiejemy się.O 20.30 zmianę przejmuje Ola – menedżerka o ogniście rudych włosach i przenikliwych niebieskich oczach. Jako absolwentka Iberystyki na UJ mogłaby znaleźć lepiej płatną pracę, ale jak mówi ,,tu mi się podoba”. Oprócz hiszpańskiego zna też rosyjski, niemiecki, angielski, włoski i łacinę. Powoli schodzą się pracownicy na nocną zmianę. Od piętnastu minut przy zegarze stoi Witold – skromny, cichy mężczyzna z Myślenic. Następnie zjawia się Michał – przebojowy, zawsze uśmiechnięty student Uniwersytetu Rolniczego. Wreszcie przychodzi Ewelina. Wiecznie niewyspana, z podpuchniętymi oczami i puszką napoju energetyzującego w drobnej dłoni. Powoli zbliża się koniec zmiany. Sprzątamy swoje stanowiska, mimo że chłopcy z nocki będą czyścić wszystko jeszcze raz. Punktualnie o 22 odkładamy fartuchy. Znów odbijamy się przy zegarze, tym razem naciskając ikonę czerwonych drzwi – zakończenie pracy. Żegnam się ze wszystkim, przebieram i wychodzę. Odjeżdżam zostawiając za sobą parking z nielicznymi samochodami i maszt ze ,,złotymi łukami”, które obserwuje w tylnym lusterku. Jutro znowu tu wrócę, ale na razie jadę „Zakopianką” szukając odpowiedzi na kołaczące się z tyłu głowy pytanie - ile jeszcze razy?

Dawid Grzeszkowicz

* tytuł nawiązuje do międzynarodowego hasła reklamowego „I’ LOVIN’ IT” korporacji McDonald’s
** imiona osób zostały zmienione