Festiwal lata

Iskierki

Na miniaturowej pustyni, czyli piaskownicy, bawiły się jak zawsze dzieci. Z okien i balkonów od czasu do czasu spoglądali na nie rodzice, ktoś coś tam zawołał, upomniał, w powietrzu niczym motyle przelatywały imiona maluchów. Dzisiaj Zbyszek przyniósł morską świnkę, która trzęsła się ze

strachu, bo chłopczyk koniecznie chciał ją nakarmić gumą do żucia. Wczoraj podobną troskę o swego chomika okazywała Monika. Patrzyłem na to wszystko z wysokości drugiego piętra i zapytywałem siebie: czy to przypadkiem nie jest prawdą, iż dzieci są okrutne?

Ależ nie! Nie! Nie! Po trzykroć - nie! Wystarczyło mi spojrzeć na trzyletniego Kubusia i jego pięcioletnią siostrzyczkę Karolinkę. Znałem ich od urodzenia, a właściwie nawet od przedurodzenia. Ta dwójka rosła na moich oczach. Patrzyłem na tę parę maluchów i bardzo chciało mi się żyć, uśmiechać, rozmawiać… Żywe iskierki. Potrafiły ponownie rozpalić przygasający płomień ufności.

Karolinka dosłownie fruwała po schodach. Ale nawet w największym pędzie zdążyła zawsze powiedzieć głośno: „dzień dobry!”

Była nadzwyczajnie - i dorośle - pobożną dziewczynką, co zadziwiało w jej wieku. Nie opuściła żadnej majówki i wieczornej mszy świętej. „Zmów za mnie zdrowaśkę” - poprosiłem ją kiedyś. „Dobrze, proszę pana!” - odpowiedziała i pędziła po swojemu po kilka stopni w dół.

Kubuś był stateczniejszy. Mądrze patrzył dużymi oczami na ogromną scenę świata. Kiedyś chciał mi pożyczyć samochód, gdy dowiedział się, że nie mam swojego auta. On miał w kartonowym pudełku chyba ze dwadzieścia. „Możesz wziąć i jutro oddasz. Są idealne. Nie psują się, nie trzeba ich naprawiać… Ani dolewać benzyny!”

Gdy patrzę z góry na te wszystkie dzieci na przyblokowej Saharze, przypominają mi się słowa naszego Wielkiego Papieża, które skierował swego czasu do dzieci:

„Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć, czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?”

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.