Jak dawniej obchodzono Dzień Kobiet

Jak dawniej obchodzono Dzień Kobiet
MDK Myślenice, w dniu święta kobiety „Dla Ciebie Ewo”, rok 1987. Bohaterki w modnych kokardach (pracownicy ośrodka). Fot. Fot. Marek Kosiba

Dzień 8 marca obchodzony jako Międzynarodowy Dzień Kobiet mienił się zazwyczaj smętnymi barwami. Organizowane w zakładach pracy i instytucjach okolicznościowe spotkania (tzw. akademie) zdaje się, że nie różniły się i nie odznaczały niczym nadzwyczajnym. Na przekór panującym trendom już w połowie lat 80. ubiegłego wieku postanowiłem wraz ze swoimi współpracownikami w MOK ową tradycję zdecydowanie odmienić i zreformować

Tradycyjne przemówienia, tradycyjny kwiatek (goździk lub tulipan) i równie tradycyjna herbatka. To w istocie trzy główne elementy składni programowej ówczesnych uroczystości tchnących sztucznym patosem przemówień i referatów, monotonią okazjonalnych słów, gestów i sztampowych zachowań. Skądinąd piękny, świąteczny dzień zawieruszył się w zaułkach utartego szablonu i stereotypu.

Na przekór panującym trendom ogólnopolskiej mody obchodów kobiecego święta już w połowie lat 80. ubiegłego wieku postanowiłem wraz ze swoimi współpracownikami ową tradycję zdecydowanie odmienić i zreformować, proponując absolutnie odmienny w klimacie, nastroju i organizacji sposób świętowania. Przyjęliśmy, że dzień 8 marca w Myślenickim Domu Kultury winien być dla naszych Pań chwilą wyjątkową i niepowtarzalną; chwilą naszej szczególnej pamięci i wdzięczności, którą właśnie tego dnia w sposób niekonwencjonalny postaramy się bohaterkom dnia własnymi siłami i własną fantazją wyrazić, przekazać i zademonstrować. Uznaliśmy bowiem, że musi być w tym trochę satyry, jakaś szczypta niebanalnej zabawy i groteski, a nawet ekscentrycznego komizmu… nie dla profanacji tego dnia i jego bohaterek, ale dla wspólnej zabawy. Z należnym więc szacunkiem i życzliwością, zachowując wszelkie normy taktu i grzeczności rozpoczęliśmy trwającą bez mała 20 lat tradycję spotkań opatrzonych jednoznacznie brzmiącym tytułem - „Dla Ciebie Ewo”. Spotkania w gmachu Domu Kultury (przy ulicy Świerczewskiego, a potem Marszałka Józefa Piłsudskiego) miały w istocie charakter improwizowanego teatru problemowego. Wyznaczona na tę okazję myśl przewodnia spotkania inspirowała wszystkich pracowników (szczególnie panów) do określonych zachowań, wypowiedzi, do swobodnej improwizacji wedle własnego talentu i własnej fantazji. Udowadnialiśmy sobie i innym, że można inaczej, że warto inaczej, że trzeba inaczej…

Koncepcja emdekowskich spotkań z cyklu „Dla Ciebie Ewo” najwyraźniej przypadła wszystkim do gustu, skoro w dowód akceptacji nasze Panie przybyły ongiś na swoje święto ze zgrabnie upiętymi we włosach fantazyjnymi kokardami; skoro np. dwoje młodych małżonków - zaledwie po paru miesiącach wspólnego bytowania - zdecydowało się powtórzyć publicznie i w naszej obecności sakramentalne słowo TAK, ślubując zarazem dozgonną miłość i wierność dla własnej instytucji, czyli własnego miejsca pracy; skoro też wszyscy - zarówno Panie, jak i Panowie - wręcz zachwycająco, spontanicznie i twórczo uczestniczyli we wszystkich wymyślonych na tę okazję wydarzeniach. A były one - za każdym razem - inne, wymagające z obu stron nadzwyczajnej kreatywności, nieskrępowanych niczym przeobrażeń i to nie tylko kostiumowych i charakterologicznych. Bohaterki dnia „konkurowały” ze sobą m.in. w konkursie na najpiękniejsze nakrycie głowy albo w konkursie na „najciekawszą oprawę klatki piersiowej”, którego niekwestionowaną laureatką była np. instruktorka MDKu - Feliksa Uchacz, pokazowo i modelowo obwieszona kilkudziesięcioma orderami, odznakami i medalami zasług szczególnych. To wspólnym wysiłkiem nasze Ewy - zapewne przymilając się Panom - wykreowały plastycznie galeryjny portret Adama, zaiste przystojnego i to z aureolą świętości.

Każde spotkanie miało również tzw. część artystyczną, którą estradowo kreowali wg. zapowiedzi „najznakomitsi artyści i gwiazdy polskiej estrady”. To przy muzyce Pana T. Czajkowskiego „wystąpiły” bosonogie baletnice - łabędzice baletu „Pas des Deux”. Ileż tam było wspaniałych improwizacji, tudzież niepowtarzalnych piruetów, pląsów i skłonów. To był naprawdę łabędzi sukces i to bez… jeziora. To za sprawą mistrza wokalizy - kolegi Józia (cz. Józefa Romka) przypomnieliśmy naszej widowni stare szlagiery…” Cała przyjemność po mojej stronie”, „Czy ty wiesz moja mała”, „Ada!...To nie wypada” itd., a w świeżo uruchomionym klubie „Night Club Ewa” popularny onego czasu przebój na biłgorajską nutę „Pieją kury pieją, nie ma ją koguta” w rewelacyjnym - nieskromnie pisząc - wykonaniu estradowego duetu: Tadeusza Billika i piszącego te słowa. Dodam, że powyższy utwór był też prezentowany i to z wielkim powodzeniem na jednym ze spotkań Klubu Seniora MDK wywołując niespotykany wręcz aplauz publiczności płci obojga. Uczestników naszych spotkań staraliśmy się także informować o aktualnych wydarzeniach dnia i… nocy… np. o działalności Nocnego Klubu „Ewa”, Supermarketu „Adam i Ewa”, „Kliniki Zdrowej Kobiety”, czy też m.in. o nadzwyczajnym spotkaniu władz lokalnych z delegacją Kobiet Wolnych i Niezależnych, nadając jednocześnie na antenie „TV Relaks” i „TV Prima” bezpośrednią relację z dekoracji orderem „Marnego Puchu” zasłużonych dla gospodarki narodowej kobiet niezależnych - jury - sławy, Marianny, Włodzimierki, Kurtyzany. Przypomnę w tym miejscu, że najmłodszym, 5.cio letnim spikerem „TV Relaks” był pięcioletni Michałek Kmiecik. Wieloletnim hitem 8-marcowych spotkań były niewątpliwie pokazy mody, zwłaszcza rewie mody awangardowej zarówno męskiej i damskiej przygotowanej przez znanego dyktatora mody paryskiej monsieur Jean Marcel Dubois. Bohaterami poszczególnych pokazów - jak zawsze - byli właśnie panowie demonstrujący wyjątkowe w urodzie suknie: ślubną, wieczorową, karnawałową itd. Uczestniczki emdekowskich spotkań z najnowszą modą męską z zachwytem wspominają niecodzienne kreacje: „Jesiennego Pana”, „Ochroniarza”, „Strażaka”, „Multiinstrumentalisty”, „Antyterrorysty” i innych.

Wspólna zabawa dotykała w istocie rozmaitych obszarów życia, pracy i kultury. Nadzwyczaj ekscytującym okazał się np. dzień otwarcia Kliniki Zdrowej Kobiety z zespołem wysoko wykwalifikowanych lekarzy wszelkich możliwych specjalności medycznych. Darmowe badania - w zakresie sprawności manualnej, słuchu i dotyku - uświadomiły naszym pacjentom, jak ważne i jak zbawienne bywają kontrole stanu zdrowia i kondycji każdej kobiety i każdego mężczyzny. To podczas przeprowadzonych badań rentgenowskich odkryliśmy u pewnej pacjentki obecność drugiego maleńkiego serduszka, które, jak przekonaliśmy się niebawem ujrzało światło dzienne. Doceniając potrzebę szeroko pojętej opieki medycznej nie tylko nad kobietami, grupa inicjatywna regimentu panów niepospolitych pod przewodnictwem prezesa Jakuba Ślósarza zainicjowała pierwszą w Polsce zbiórkę na rzecz budowy w Myślenicach Kliniki Zdrowego Ojca Polaka.

Jak tu nie wspomnieć o wykreowanym i wręcz spektakularnym wydarzeniu w sferze szeroko pojętej sztuki związanym z otwarciem tzw. Galerii Sztuk Przepięknych z unikalną w świecie ekspozycją żywych obrazów najwybitniejszych malarzy dawnych epok. To tutaj zadomowiła się „Dama z łasiczką” Pana Leonarda czyli nasz Tadeusz z czymś w ręku przypominającym drapieżnika z rodziny łasicowatych. To tu… w tanecznym skłonie i piruecie zachwycała widzów różowa tancerka - czyli nasz Ireneusz ponoć zaprzyjaźniony z Panem E.H. Degas. Tu wreszcie w pozycji zdecydowanie leżącej wabiła zwiedzających Maria Medici… czyli nasz Waldemar w tej osobliwej pozie i rubensowskiej konfiguracji wymownie ułożony… itd. Po chwilach wielorakich w nastroju wydarzeń emdekowskich świąt 8 marca zawsze przychodził czas na tzw. finał i świąteczną dedykację życzeń najmilszych i najprzedniejszych. W pełnym więc komplecie sprawcy świątecznych swawoli, głośno, zgodnie i paradnie głosili: - „Dla Ciebie Ewo ten dzień i tę chwilę dedykujemy” - dodając - „Bądźcie światłem naszych myśli, kwiatem i koroną naszych serc, gwiazdą przewodnią na rozstajach dróg… Bądźcie najdroższym i najmilszym na wieczne czasy życia i pracy… naszym skarbem najdroższym”.

Jan Koczwara Jan Koczwara Autor artykułu

Pasjonat, kolekcjoner i baczny dokumentalista lokalnych - i nie tylko - wydarzeń społecznych, kulturalnych oraz artystycznych. Człowiek o fenomenalnym dorobku naukowym i artystycznym pełen skromności i kultury osobistej.