Jak zareagowalibyśmy dzisiaj?

Jak zareagowalibyśmy dzisiaj?
W tym miejscu mieszkańcy spotykają się od 14 lat. Robią to, aby uczcić pamięć jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w wojennej historii Myślenic. Fot. Piotr Jagniewski

Jak dzisiaj zareagowalibyśmy, gdyby z tego miasta ktoś postanowił wywieźć, a następnie zamordować wszystkich, którzy mają ponad 60 lat, albo wszystkich o farbowanych włosach, wszystkie dzieci lub ludzi w okularach? I czy takie zachowanie wzbudziłoby jakąkolwiek reakcję wśród pozostałych mieszkańców?

- podczas 76. rocznicy wywózki około 1300 żydowskich mieszkańców miasta - zebranych pod tablicą upamiętniającą to wydarzenie pytała Agnieszka Cahn, członkini stowarzyszenia „Wspólnota Myślenice”.

Nad tym w jaki sposób zachowaliby się mieszkańcy dzisiejszych Myślenic w przypadku, gdyby ktoś postanowił wywieźć z miasta a następnie zamordować znaczącą liczbę jego mieszkańców zastanawiali się zgromadzeni pod tablicą pamiątkową wmurowaną w ścianę jednej z kamienic w Rynku.

- Jak dzisiaj zareagowalibyśmy, gdyby z tego miasta ktoś postanowił wywieźć, a następnie zamordować wszystkich, którzy mają ponad 60 lat, albo wszystkich o farbowanych włosach, wszystkie dzieci lub ludzi w okularach? I czy takie zachowanie wzbudziłoby jakąkolwiek reakcję wśród pozostałych mieszkańców? - zebranych pytała Agnieszka Cahn, członkini stowarzyszenia „Wspólnota Myślenice” pielęgnującego pamięć o myślenickich Żydach.

W tym miejscu mieszkańcy spotykają się od 14 lat. Robią to, aby uczcić pamięć jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w wojennej historii Myślenic. Dokładnie 76 lat temu, 22 sierpnia 1942 roku z płyty myślenickiego Rynku wywiezionych, a następnie zamordowanych zostało około 1300 żydowskich mieszkańców miasta.

- O tym, że w Myślenicach mieszkali Żydzi dowiedziałam się dopiero w wieku 30 lat. Postanowiłam zainteresować się tym tematem – mówi Agnieszka Cahn. Korzystając z pomocy Instytutu Yad Vashem przez lata szukała ich krewnych starając się ocalić od zapomnienia tę część historii Myślenic. Wynikiem jej działań było m.in. doprowadzenie do powieszenia w 2004 roku w Rynku w ścianie kamienicy należącej do Andrzeja Skowrońskiego pamiątkowej tablicy. Od tego czasu każdego roku w rocznicę tego wydarzenia o godz. 16 w tym miejscu spotykają się ludzie pamiętający ten moment historii.

Warto przypomnieć, że w czasie trwania okupacji niemieckiej, ludność żydowska według różnych źródeł liczyła od 900 do 1000 osób. W tym czasie Żydzi stanowili szóstą część myślenickiej społeczności. Podczas konferencji w Wannsee Niemcy podjęli decyzję o eksterminacji 11 mln Żydów mieszkających na europejskim obszarze wpływów niemieckich. Zarządzenie dotarło również do Myślenic, gdzie przewidziano jednorazową akcję w ramach której zaplanowano wywózkę wszystkich reprezentantów tej nacji, zamieszkujących miasto. Podczas organizowania transportu zapewniano ich, że zostaną przesiedleni na tereny wschodnie.

Jak w „Monografii Myślenic” pisze Paweł Lemaniak:

„Żydzi w oczach okupanta stanowili najgorszą kategorię ludzi, których należało wyeliminować ze społeczeństwa. (…) senny myślenicki rynek ożył. Od wczesnych godzin rannych zapełniał się furmankami transportującymi rodziny żydowskie i ich dobytek. Żydom wolno było zabierać tylko rzeczy osobiste i wartościowe.

Na pięciuset furmankach przewożono około 1200 ludzi, w tym 400 mężczyzn, 500 kobiet i 300 dzieci. Wśród nich były także rodziny przybyłe do Myślenic w trakcie okupacji. (…) Przygotowani do długiej wędrówki Żydzi dotarli jedynie do Skawiny koło Krakowa, gdzie zamknięto ich w obozie przejściowym do którego jeszcze przez kilkanaście dni przywożono pojedyncze osoby z Myślenic.

Kiedy transport dotarł na miejsce, Niemcy rozpoczęli selekcję ludzi, traktując ich gorzej niż zwierzęta. Dzielono ich na dwie kategorie - zdolnych i niezdolnych do pracy (…) odrzuconych rozstrzeliwano na miejscu, a ciała ładowane były na ciężarówki i wywożone w lasy, gdzie spoczęły w masowych, nieoznaczonych mogiłach.

Część egzekucji myślenickich Żydów miała miejsce w lasach nad przygotowanymi wcześniej grobami. Trwały one do pierwszej połowy 1942 r”.

 

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Z gazetą związany w latach 2006-2018. W latach 2014-2018 pełnił funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)