Jedziemy do Chin. Zrobisz dla nas film?

Jedziemy do Chin. Zrobisz dla nas film?
Konrad Święch

Tripowanie, czyli odwiedzanie nowych miejsc, to nieodłączny element kultury BMX-owej. W świecie internetu i permanentnej mody na dokumentowanie naszego życia, pasjonaci tej dyscypliny nie mogą obejść się bez filmowców. Jednym z nich jest Konrad Święch z Myślenic, który z zawodnikami warszawskiej ekipy AveBmx pojechał kręcić film… do Chin

Kiedy zapadała decyzja o budowie skateparku na Zarabiu, chyba nikt nie spodziewał się, że ten nazywany przez wielu „plac zabaw” po latach sprawi, że Myślenice znane będą jako miasto filmowców. Konrad Święch to drugi po Jakubie Stoszku myśleniczanin, który swoją pasję do jazdy na małych rowerach BMX przekuwa na miłość do filmu. Jako operator niedawno wziął udział w najdłuższej wyprawie polskich rowerzystów ze stolicy. Tym razem ich celem były Chiny. Państwo Środka to wciąż nieodkryty teren, nie tylko jeżeli chodzi o BMX-owe podboje, ale i cel podróży Polaków. Ewolucje wykonywane przez takich zawodników jak Marek Jadczak, Wiktor Skibiński, Łukasz Bury, Konrad Mańkowski, Ignacy Kiełczewski, Bartek Pietras i Michał Sępkowski, rejestrował Konrad Święch.

Zanim do tego doszło

Po kamerę sięgnął w 2011 roku na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum. Pierwsze produkcje, a raczej nagrania, bo nie chce ich nazywać filmami tworzył śledząc jazdę myślenickich zawodników BMX. Kiedy na Zarabiu powstał długo oczekiwany skatepark, działał jak magnes nie tylko na rowerzystów, ale jak się później okazało na fotografów i operatorów. - Wtedy wszystko się zaczęło. Zainspirowany pierwszymi próbami, kupiłem kamerę cyfrową. Każdego dnia, kiedy jechałem na Zarabie zabierałem ją ze sobą. Początkowo, żeby nagrywać swoją jazdę, ale z biegiem czasu, także moich znajomych – wspomina Konrad. Miał wtedy zaledwie 13 lat.

Znajomi coraz częściej prosili o nagranie ich sztuczek i po chwili Konrad coraz więcej czasu spędzał po drugiej stronie obiektywu. Filmy trafiały do internetu, a on obserwując jak kolejne nagrania sprawiają znajomym radość zrozumiał, że znalazł swoją pasję. - Zakochałem się w tym i chyba poczułem, co chcę w życiu robić – mówi mający dzisiaj 18 lat operator. W maju czeka go matura, ale już dzisiaj widzi tylko jeden cel. Nad wyborem studiów nie zastanawiał się długo – marzeniem jest szkoła filmowa lub pokrewne kierunki.

Z małego ekranu do kina

Z biegiem czasu poznał Michała Śliwę, utytułowanego myśleniczanina znanego w całym kraju czołowego zawodnika kolarstwa górskiego. To dyscyplina na której wyrosły całe pokolenia młodych sportowców w naszym mieście. Z naturalnymi zboczami i jednymi z najtrudniejszych tras jakie ofertowała góra Chełm, Myślenice były stolicą downhillu, a Michał Śliwa prawdziwym mistrzem. Wspólnie z Konradem nagrali pierwsze ujęcia i poszło! Od tego kamera Konrada towarzyszyła Michałowi w każdym sezonie, dokumentując jego starty zarówno w kraju jak i za granicą.
Pasja pozwoliła mu zwiedzać świat. Jako członek ekipy poznał Niemcy, Austrię, Słowenię, Czechy. Stare powiedzenie mówi, że podróże kształcą. Konrad zdobywał nie tylko życiowe doświadczenie, ale również uczył się wiele na temat filmów, procesu ich tworzenia i zasad opowiadania obrazem. - Zaczynałem rozumieć o co w tym chodzi, przywiązywałem coraz większą wagę do rejestrowanego obrazka. Wciąż się uczę, ciągle szukam najlepszych rozwiązań – podkreśla.

Zanim otrzymał propozycję wyjazdu do Chin, film jego autorstwa przedstawiający jeden z sezonów Michała Śliwy, trafił na duży ekran. W 2015 roku został wyświetlony w Krakowskim Kinie Kijów podczas Festiwalu Filmów Rowerowych. Nie udało się zająć miejsca na podium, ale jak podkreśla Konrad i tak był z siebie dumny. - Był to dla mnie ogromny sukces, mogłem stanąć na scenie obok najlepszych ekstremalnych filmowców w Polsce przed ogromną publiką, która zapełniła wszystkie miejsca w kinie. To dało mi pewność, że to co robię podoba się ludziom, że chcą to oglądać. Wtedy to do mnie dotarło i powiedziałem sobie : Konrad! Robisz filmy! - wspomina.

Sukces dodał mu skrzydeł. W tym samym roku jako najmłodszy uczestnik wziął udział w warsztatach Film Spring Open, które organizowane są przez polskiego operatora filmowego Sławomira Idziaka. Pomogły mu w podjęciu kolejnej ważnej decyzji. Konrad rozpoczął pracę nad swoją pierwszą produkcją dokumentalną, która zwieńczy współpracę z Michałem Śliwą. - To będzie dłuższa forma pokazująca przygotowania do sezonu, treningi, trudy i wyrzeczenia jakie niesie ze sobą ta dyscyplina, a także Michała jako męża i ojca, który stara się łączyć te wszystkie role – wyjaśnia Konrad.

 

Jedziemy do Chin. Zrobisz dla nas film?

Podczas pracy otrzymał propozycję, której się nie spodziewał. To był jeden z tych chłodnych wrześniowych, dłużących się wieczorów. Ciszę przerwał sygnał nadchodzącej wiadomości:  „Jedziemy do Chin. Zrobisz dla nas film?”. Konrad zaniemówił. - Pamiętam, że z niedowierzaniem czytałem tę wiadomość paręnaście razy – wspomina. Odpowiedź mogła być tylko jedna. TAK! Zawodników z AveBmx poznał zaledwie dwa miesiące wcześniej podczas obozu rowerowego. Film z pobytu uczestników spodobał się organizatorom do tego stopnia, że musieli mieć przy sobie kogoś, kto doskonale rozumie specyfikę tego sportu.

Chengdu i Szanghaj to miasta w których ekipa spędziła dziesięć dni. BMX to dyscyplina wymagająca ciągłego przemieszczania się, postrzegania miasta z perspektywy architektury i miejsc w których można wykonać odpowiednie ewolucje. Okazało się, że chińskie metropolie pełne są schodów, fontann, murków i wieżowców. - Wszystko było dla mnie zaskoczeniem. Nigdzie nie działa internet, aplikacje takie jak facebook, czy instagram były zablokowane. Nie spotkałem żadnego, ale to żadnego Chińczyka, który umiałby język angielski. Restauracje, hotele, sklepy to miejsca, gdzie porozumiewaliśmy się na migi – relacjonuje Konrad.

Jego film to nie tylko zapis jazdy na rowerach, ale przede wszystkim możliwość poznania Państwa Środka… od środka. Często rozumienie Chin w oczach przeciętnego Polaka sprowadza się do kilku stereotypów, że to daleki kraj zarządzany przez komunistyczny reżim, gdzie panuje powszechne ubóstwo, a ludziom żyje się źle, bo jest ich tam za dużo.

Pustka. To jedna z tych rzeczy, która uderzyła członków wyprawy. Jak się okazuje chińskie miasta często sprawiają wrażenie wyludnionych. - Chiny są pełne miejsc stworzonych dla ludzi, ale Chińczycy zupełnie z nich nie korzystają. Miałem wrażenie jakby robili wielkie, wręcz monumentalne rzeczy, które nikomu do niczego nie są potrzebne. Niekiedy w samym centrum miasta można trafić na kompletnie puste place – opowiada Konrad.
To jedna z tych rzeczy, które rzucają się w oczy podczas oglądania jego filmu. Podobnie było z wielkim SMP Parkiem w Szanghaju wybudowanym z myślą o deskorolkowcach i amatorach jazdy na rowerach. Na powierzchni 13 700 m.kw. znajdują się wszelkie przeszkody o jakich marzą polscy zawodnicy. - Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że byliśmy pierwszymi osobami, które odwiedziły to miejsce na przestrzeni kilku lat. A ten park jest ogromny! Trudno to pojąć komuś, kto jak ja pochodzi z małego miasta i marzy o tym, żeby w jego miejscowości powstało chociaż kilka przeszkód, do tego betonowych – nadal z niedowierzaniem opowiada Konrad.

Jednak kiedy już trafiali na przechodniów, stawali się lokalną atrakcją. Niemal każdy wyciągał telefon starając się nagrać ewolucje wykonywane przez egzotycznie wyglądających turystów. Często dołączali do nich policjanci, których w Chinach można spotkać niemal na każdym rogu. - Patrzyli na nas i się uśmiechali, ale nie przeszkadzała im nasza obecność - dodaje Konrad.
Jego dziesięciominutową produkcję z podróży do Chin można obejrzeć na Facebooku wpisując w wyszukiwarce KRD Media. Film został również wybrany jako materiał tygodnia na głównej stronie marki RedBull i dostępny jest na stronie www.redbull.com.

Jak przyznaje Konrad, oprócz materiałów dotyczących jazdy ma kilka ujęć, które prezentują miasto i życie mieszkańców Szanghaju. Czy z tych materiałów powstanie osobny film? - Nie zastanawiałem się nad tym, ale niczego nie wykluczam. Może warto sięgnąć po te ujęcia, czas pokaże – stopniuje napięcie młody filmowiec z Myślenic.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)