Jeszcze jedno spełnione marzenie

Jeszcze jedno spełnione marzenie

Przybliżając sylwetkę Gabriela Turskiego o którego podróżach pisaliśmy już wielokrotnie, nie od rzeczy będzie zaznaczyć że był już niemal wszędzie. Nawet jednak tacy podróżnicy jak on miewają cele jeszcze niezrealizowane i właśnie takim była niedawno zakończona wyprawa do Ugandy, której głównym punktem było zobaczenie goryli w Parku Narodowym Nieprzenikniony Las Bwindii

Kilka razy próbował zdobyć najwyższy szczyt Alaski McKinley, w Afganistanie odwiedził plemię Kirgizów, w Pakistanie plemię Kalaszy, Afrykę przemierzył wzdłuż i wszerz, był w Peru, Boliwii, Kenii, Tanzanii, Zimbabwe i Indochinach. Nawet jednak tacy podróżnicy jak on miewają cele jeszcze niezrealizowane i właśnie takim była niedawno zakończona wyprawa do Ugandy, której głównym punktem było zobaczenie goryli w Parku Narodowym Nieprzenikniony Las Bwindii. Relację z tej niezwykłej podróży można było zobaczyć i usłyszeć w WDK w Głogoczowie.

Populacja goryli w tym regionie liczy zaledwie 800 osobników, a żyją przeważnie w stadach liczących 30 sztuk pod przewodnictwem samca ważącego nieraz prawie 200 kg. Mimo swoich gabarytów są dosyć strachliwymi i nieśmiałymi zwierzętami, a oprowadzający po Parku Narodowym turystów przewodnicy-ochroniarze są wprawdzie uzbrojeni, ale nie dlatego aby bronić turystów przed gorylami, ale po to by zażegnywać konflikty między gorylami a słoniami górskimi, bo te dwie grupy bardzo się nie lubią.

Goryle to małpy dosyć nietypowe gdyż poza okresem dziecięcym po drzewach w zasadzie wspinają się niechętnie. Z niewiadomych przyczyn raczej unikają wody. Omijają strumyki, a nawet deszcz jest dla nich niemiły. Boją się również gadów. Żywią się liśćmi, łodygami i pędami, owocami rzadko, a o bananach mogą tylko pomarzyć. Ekspedycja, która nosiła nazwę Gorilla Expedition ze względu na wysokie koszty została po części sfinansowana dzięki wsparciu, jakie udzielili internauci na portalu PolakPotrafi.pl.

Drugim motywem podróżniczym dla myślenickiego globtrotera było wejście na najwyższy szczyt masywu Ruwenzorii Margarita (5109 m). Wejście poprzedzone kilkudniowym trekkingiem zakończyło się sukcesem, ale sama wspinaczka była przeżyciem jedynym w swoim rodzaju, bo podróżnikom codziennie towarzyszyła trwająca po kilka godzin tropikalna ulewa, a znaczną część drogi na szczyt musieli pokonywać w gumowych butach.

Obrazy Afryki jakie prezentuje na zdjęciach z tej wyprawy, to dosyć oryginalne widoki Czarnego Lądu, bo jak powiedział sam Gabriel kojarzyć się mogą raczej z Narnią niż z „W pustyni i w puszczy”. Ostatnim akcentem ugandyjskiej wyprawy był rafting, czyli spływ pontonem, tratwą lub kajakiem po wzburzonej rzece. Na krótkim filmie przedstawionym na zakończenie spotkania wyglądało to trochę jak walka o życie, ale sam Gabriel twierdzi że to tylko efekt dobrego montażu, a cała dwugodzinna trasa raftingu nie jest aż tak ekscytująca. Publiczność w większości złożona z uczniów szkół podstawowych chyba jednak nie do końca w to uwierzyła.

To spotkanie było inauguracją cyklu jaki ma zamiar realizować Grażyna Kosiba w prowadzonym przez nią Ośrodku Kultury w Głogoczowie.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).