Jeszcze rzemieślnik, czy już artysta?

Jeszcze rzemieślnik, czy już artysta?

Wykonane przez niego instrumenty rozbrzmiewają w orkiestrach niemal na całym świecie. Wieść o klasie myślenickiego lutnika niesie się z ust do ust, od jednego muzyka do drugiego. Obecnie pracuje nad instrumentem, który jeszcze nie ma nazwy, bo prawdopodobnie nigdy wcześniej nie powstał.

Jaką sławę przysporzy „vioal” Adamowi Bartosikowi? Tego jeszcze nie wiemy. Ale będzie z pewnością nosił dosłownie i w przenośni „duszę” swojego twórcy

O Adamie Bartosiku - lutniku z Myślenic pisaliśmy już trzy lata temu. To jedna z osób, która nie pcha się na afisz, a przecież ze wszech miar na takie wyróżnienie zasługuje Od kilkudziesięciu lat buduje instrumenty muzyczne fachowo nazywane chordofonami, czyli po prostu strunowe, a ściślej rzecz ujmując strunowo-smyczkowe. Do tej grupy zaliczają się: skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Ale w przypadku Adama Bartosika to jeszcze nie wszystko, bo w arsenale jego wyrobów czy może nawet twórczości są również tak nietypowe instrumenty jak viola d’amore, czy też viola da gamba.

Konfucjusz powiedział kiedyś podobno: „Znajdź sobie taką pracę którą kochasz, a nie będziesz pracował nawet przez jeden dzień swojego życia”. Takich ludzi, którzy realizują tę ideę czyniąc szczęśliwymi zarówno siebie jak i innych jest niewielu. Ale Adam Bartosik do tego grona właśnie się zalicza. Nie reklamując się zupełnie w internecie potrafił „uzbroić” orkiestry symfoniczne, kameralne, a nawet jazzowe niemal na całym świecie. Wieść o klasie myślenickiego lutnika niosła się z ust do ust, od jednego muzyka do drugiego.

- Myślę że spośród tych ponad 500 skrzypiec, 200 altówek i 100 innych instrumentów mało które są u nas w kraju. Kiedy muzycy używający moich wyrobów przesyłają mi jakieś podziękowania to najczęściej są one z dosyć daleka - mówi Adam Bartosik. Przykładem takiej wdzięczności może być chociażby norweska Thorn Magnus Reymert NOR 59, która w tym roku nagrała znakomity album z utworami Czajkowskiego i Szostakowicza, a w której 90 procent instrumentalistów gra na chordofonach wykonanych przez Adama Bartosika.

Trzy lata temu zagrali dla niego koncert w Banderozie i wielce prawdopodobne, że uczynią tak również w przyszłym roku. Adam Bartosik to twórca niezwykły również z tego powodu, że czasami buduje instrument nie na konkretne zamówienie, ale dlatego, że ma taką fantazję, aby kawałek jaworowego drewna w jego rękach zmienił się w viola d’amore. Jest to o tyle ciekawe, że ten siedmiostrunowy, a właściwie czternastostrunowy, bo siedem strun pełni rolę tzw. burdonów, instrument to przecież nie rzecz pierwszej potrzeby dla symfoników i wykorzystują go raczej kameralne orkiestry.

Wstępnie ochrzcił go mianem „vioal”

Stanisław Barańczak powiedział kiedyś, że „Jeśli ktoś robi coś nie dlatego, że przyniesie mu korzyść, ale dlatego że ładnie wygląda, to znaczy że nie jest już rzemieślnikiem ale artystą”. Ale prawdziwą bombę Adam Bartosik dopiero szykuje. Instrument nie ma jeszcze nazwy, bo prawdopodobnie takiego jeszcze nie budowano. Będzie czymś pośrednim między altówką a wiolonczelą. Adam Bartosik swoje dzieło wstępnie ochrzcił mianem „vioal”.

Inspiratorem stworzenia tego instrumentu był myśleniczanin z urodzenia, znakomity skrzypek jazzowy i klasyczny Radek Stawarz.

- Zamówił u mnie już wiele instrumentów i zawsze były to dosyć nietypowe zamówienia, bo jest muzykiem poszukującym i innowatorem. Kiedyś nawet pochwalił mi się, że do jednej orkiestry trafił dlatego, że zainteresowano się bardzo ciekawym brzmieniem altówki, którą miałem przyjemność wykonać - opowiada Adam Bartosik.

Brzmienie owej altówki, a także wielu innych instrumentów z jego warsztatu znają już melomani na całym świecie, bo płyty takich zespołów jak: „Scott Fields String Feartet” w którym gra Radek Stawarz, mieszkający obecnie w Kolonii, przypadły do gustu zarówno wielbicielom Haydna jak i jazzowej awangardy. Jaką sławę przysporzy „vioal” Adamowi Bartosikowi? Tego jeszcze nie wiemy. Ale będzie z pewnością nosił dosłownie i w przenośni „duszę” swojego twórcy.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).