Kacper potrzebuje naszej pomocy! Jak najszybciej

Kacper potrzebuje naszej pomocy! Jak najszybciej

Choć ma dopiero dwa latka jest naprawdę dzielnym wojownikiem, który nie poddaje się strasznej chorobie. Kacper Chodurek w swojej walce potrzebuje jednak naszej pomocy. Operacja zaplanowana na wtorek dojdzie do skutku, jeśli uzbieramy 130 tys. zł

- Jesteśmy czteroosobową rodziną pochodzącą z Jasienicy. Nasze dzieci: dwuletni Kacperek i jego trzyletnia siostra są pierwszymi dziećmi w naszej rodzinie. Byliśmy szczęśliwi, nasze urodziły się zdrowe, rozwijały się prawidłowo, były wesołe. Aż do grudnia 2017 roku. Kacper potrafiący już chodzić nagle zaczął tracić równowagę, bał się poruszać - opowiada nam wzruszona Weronika Chodurek.

Z dziecka wiecznie uśmiechniętego i aktywnego Kacper stał się bardzo przygaszony i smutny. Do szpitala trafił 18 grudnia, jak się potem okazało był to ostatni moment. W SOR po wykonaniu tomografii głowy stwierdzono wodogłowie, po czym został przeniesiony na oddział neurochirurgii. W nocy założono mu zbiornik Rickhama w celu odbarczenia płynu mózgowo-rdzeniowego. Rezonans głowy wykonany dzień później wykazał guza szyszynki. Lekarze podjęli decyzje o operowaniu i wycięciu guza na ile to tylko możliwe. Wycinek oddano do analizy. Badanie wykazało rzadki embrionalny nowotwór złośliwy określany jako ETANTR.

- Był to dla nas i naszych rodzin szok. Wszyscy zaczęliśmy walczyć. Kacperek pomimo bólu, wszystkich badań, nieraz bolesnych i nieprzyjemnych wszystko przyjmował z pokorą, był bardzo dzielny. To on dawał nam siłę - wspomina tata Łukasz.

Kacperek dostał 4 cykle chemioterapii, które jak się okazało nie przyniosły rezultatów. - Polscy lekarze nie mają już pomysłu jak ratować naszego synka, ale my nie zamierzaliśmy się poddać. Pierwsza myśl szukamy ratunku za granicą. Wysłaliśmy dokumenty do AKH w Wiedniu, prosząc o konsultacje i o leczenie w tamtejszej klinice - opowiada mama Kacperka.

Nadzieja warta 130 tys. zł

- 18 kwietnia nasze serca zabiły mocniej, pojawiły się łzy szczęścia i nadzieja na to, że nasz synek w końcu będzie mógł cieszyć się dzieciństwem jak inne dzieci. Dostaliśmy właśnie informacje z Wiednia, że austriaccy lekarze pomogą. Leczenie wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, których sami nie jesteśmy wstanie zebrać. Dlatego zwracamy się do wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc. Nie mamy dużo czasu. Wraz z informacją o zgodzie na leczenie przyszła też informacje, że musimy zebrać 30 tys. euro a to koszt samej tylko operacji - dodaje pani Weronika.

Z informacji przekazanych od rodziców, wiemy, że Kacper od wczoraj jest już w austriackiej klinice. Trzymamy kciuki za powrót do zdrowia naszego małego wojownika, a do naszych Czytelników kierujemy apel o pomoc finansową dla rodziny.

Pomóc Kacperkowi można dokonując wpłaty w ramach zbiórki organizowanej przez Fundację Siepomaga