Mini opowiadania

Wieczorne kłótnie

Nie mogli przeżyć ani jednego dnia, aby nie spierać się z sobą. Nie było to nigdy coś poważnego. Ot, takie kłótnie wiatru z krzewem. Jeden wieje, a drugi się chwieje. Pozornie waśń, a w rzeczywistości latami trwająca przyjaźń i z...

Jak nie być chomątem?

Wzgórza okalające miasteczko miały modnie podgolone czupryny lasów, ale chyba nikt tego nie spostrzegał poza słońcem i księżycem. Ten ostatni rzadko się w tej okolicy pojawiał, bo jak zwykle włóczył się po bezdrożach świata. Na j...

Akuszerka

Ptaki nie uznają granic, a życie nie toleruje przerwy, ciągle ktoś nowy przychodzi na świat. A więc życie jest bez granic. Tak myślał sobie Joachim, idąc na codzienny, daleki spacer. Smutno mu trochę było, bo pół godziny przedtem...

Człowiek na strychu

Był dobrym człowiekiem. Już starzejącym się. Nie był na wojnie. Przeżył ją od początku do końca jako niemowlę. Następnie szedł przez życie powoli, ostrożnie i uczciwie. Z nikim się nie związał, nie założył rodziny. Był zwykłym urz...

Ulica dwudziestu wdów

Ostatnio śmierć ulubiła sobie tę niezbyt długą ulicę. Ktoś skrupulatnie wyliczył, że mieszka przy niej aż dwadzieścia wdów. Nie wszystkie chodziły ubrane żałobnie na czarno, jak nakazywał piękny stary zwyczaj, ale i tak wszyscy wi...

Jan Koczwara. Myśli rozczochrane.

- Krzysztof z Opola, od trzech lat siedzi… Jak wyznał na rozprawie, wolałby leżeć np. w zawieszeniu… na hamaku, albo na kimś innym; - Wizyta u Borsuków była owocna… Gościom podano m.in. gruszki i śliwowicę; - Wszyscy są zgodni,...

Śmierć płonącego dębu

Tylko on mógł być ciągle żywy, chociaż liczył ponad prawie pół tysiąca lat, dwadzieścia pięć metrów wysokości i siedem metrów w obwodzie. Potęga! Dąb! Nie imał się go czas, nie potrafił ugryźć go wiatr. Kpił sobie z kleszczy mrozó...

Skręty - przekręty (cz. 59)

- Siedź śledziu siedź! - rzekł zaśledziały śledź do śledzia śledz(i)onego przez śledczego na śledziówce u śledzia śledzika z chorą upośledzoną śledzioną; - Działania działaczy działających na terenie Działoszyc polegały na podjęc...

Ten stary niedołęga

Siostra „ peceka” prowadziła go za rękę, jakby był małym dzieckiem. Sprawiał wrażenie, że chce się wyrwać z chodnika na jezdnię. Musiała go trzymać bardzo mocno. Był niewielkiego wzrostu. Dość tęgawy, z rozwianymi siwymi włosami....

Mgły zimowe.

Świat pociemniał , niewidoczny na kilka kroków. Nie wiadomo, kiedy się zaczął, ani kiedy się zaczął, ani kiedy się skończy. Mija tak szybko, niepostrzeżenie. Chłopiec, którego wciąż spotykam w sobie, w takie dni był ciekaw, czy j...

Śmierć Chopina

W tych dniach mija 170 lat od śmierci Fryderyka Chopina. Ksiądz Jełowicki tak wspomina ostatnie chwile genialnego kompozytora: „Ze zdwojoną troską szedłem dzisiaj do Chopina. Zastałem go przy śniadaniu, do którego i mnie zaprosił...

Moja wina, moja wina, moja bardzo mała wina

Spotykaliśmy się w jadalni zakopiańskiej „Astorii” trzy razy dziennie podczas posiłków. Siedzieliśmy przy jednym stoliku. Przy butelce czerwonego wina, którą Erazm przynosił do każdego obiadu. Przesiedzieliśmy razem wiele godzin....

Podglądacz

W pełni nasycony światłem zaglądał w nasze okna. Powodował bezsenność. Wreszcie wszedł na iglicę wieży, pozując na dziecięcego lizaka. Wysunął języki cieni na ulice miasta. Ociekały rosą jak ślinką, ostrząc sobie kubki smakowe....