Każde dziecko ma prawo do rodziny

Każde dziecko ma prawo do rodziny
Coroczne spotkanie pracowników PCPR z rodzinami zastępczymi z naszego terenu z okazji Dnia Pieczy Zastępczej Fot. Anna Ostafin

Bezpieczeństwo, miłość, zrozumienie i wsparcie - to powinna dawać dzieciom rodzina. Niestety, nie zawsze tak jest. Zdarza się, że nie otrzymują one od swoich rodziców tego, czego tak bardzo potrzebują.

Przebywanie w rodzinnym domu zagraża ich prawidłowemu rozwojowi, zdrowiu, a czasami nawet życiu. Są jednak osoby, którym nie jest obojętny los takich dzieci - stają się dla nich rodzinami zastępczymi i zapewniają właściwą opiekę

Dziecko trafia do rodziny zastępczej w sytuacji, gdy jego rodzice biologiczni nie są w stanie się nim zająć np. przez problemy alkoholowe czy choroby psychiczne. O umieszczeniu dziecka w takiej rodzinie decyduje sąd. Warto jednak zaznaczyć, że wydanie postanowienia poprzedza szereg innych procedur pomagających zagrożonej rodzinie. Po otrzymaniu zgłoszenia o niepewnej sytuacji danej familii sąd przydziela jej kuratora, który podejmuje działania mające na celu poprawę jej sytuacji. Pomaga też ośrodek pomocy społecznej. Gdy te sposoby zawiodą, sąd zaczyna rozpatrywać formy pieczy zastępczej, czyli umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej lub w placówce opiekuńczo - wychowawczej. Za jej organizację w powiecie myślenickim odpowiada Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. To właśnie ta jednostka wskazuje sądowi rodzinę lub placówkę, do której trafić może dane potrzebujące dziecko. Zgodnie z ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, dzieci, które nie ukończyły 10 lat powinny być kierowane do rodzin zastępczych, natomiast starsze mogą być umieszczane w placówkach.

Wyróżniamy rodziny zastępcze spokrewnione, czyli takie, które tworzą dziadkowie czy rodzeństwo danego dziecka, niezawodowe, czyli mające z dzieckiem dalsze pokrewieństwo (ale niekoniecznie, mogą to być też obce osoby przygotowane do pełnienia takiej opieki) oraz zawodowe, które przechodzą specjalny kurs w zakresie rodzicielstwa zastępczego, podpisują umowę ze starostą i za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. W naszym powiecie jest to kwota w wysokości 2200 zł brutto miesięcznie. To suma darowana rodzinie bez względu na liczbę przyjętych dzieci. Jak informuje Grażyna Murzyn, koordynator działu rodzinnej pieczy zastępczej myślenickiego PCPR najczęściej dzieci trafiają do rodzin zastępczych zawodowych. Jedna familia może „przygarnąć” maksymalnie troje podopiecznych. Wyjątkiem są rodzeństwa, wtedy liczba ta może się powiększyć. Rodzina zastępcza zajmuje się wychowywaniem dziecka na co dzień, ale podejmując ważne decyzje dotyczące podopiecznego np. wybór sposobu leczenia musi skonsultować się z jego rodziną biologiczną.

Brakuje nowych rodzin

Największe zainteresowanie rodzicielstwem zastępczym, szczególnie zawodowym w naszym powiecie przypadło na okres od 2005 do 2012 roku. - Był to wtedy nowy temat, mieliśmy naprawdę sporo takich rodzin. Niestety, później rezygnowały one z pełnionej funkcji, pojawiły się wychowawcze trudności oraz wymagania związane z wprowadzeniem ustawy o pieczy, a nowych chętnych brakowało - wspomina pani Grażyna. Obecnie z myślenickim PCPR współpracują trzy rodziny zastępcze zawodowe - z Łęk, Nowej Wsi i z powiatu wielickiego, osiem spokrewnionych i osiem niezawodowych, które opiekują się dziećmi z naszego powiatu. Potrzeb jest jednak znacznie więcej, dlatego centrum organizuje liczne kampanie zachęcające do zostania rodziną zastępczą. Co roku, 30 maja w ramach dnia rodzicielstwa zastępczego w naszym mieście odbywa się impreza promująca tę formę pomocy. Szczegółowe informacje na ten temat znaleźć można również na stronie internetowej centrum lub w jego siedzibie przy ul. Kazimierza Wielkiego.

Liczba dzieci z naszego powiatu, które mają zostać umieszczone w rodzinach zastępczych lub placówkach opiekuńczo - wychowawczych każdego roku się zmienia. Raz jest ich więcej, raz mniej. Zależy to m.in. od czasu trwania sądowego postępowania dotyczącego przypadku danego dziecka. W ubiegłym roku dwoje dzieci umieszczono w rodzinach zastępczych, a trójkę w placówce w Lubniu. Natomiast od początku tego roku jedno dziecko trafiło do placówki poza powiatem, dwoje już niebawem również zostanie tam umieszczonych, a dla czwórki PCPR szuka rodziny zastępczej.

Kto może zostać rodziną zastępczą? Małżeństwa lub osoby samotne. Ważne są odpowiedni stan zdrowia oraz dobre warunki materialne, czyli własne źródło utrzymania i miejsce zamieszkania pozwalające na przyjęcie dzieci. Wiek nie odgrywa dużej roli, ale również jest analizowany. - Są sytuacje, w których trzeba wziąć go pod uwagę. Przykładowo, jeśli starsi emeryci chcą „przygarnąć” małe dziecko, to trzeba się nad tym zastanowić, uświadomić im, że to ryzykowna decyzja. Podobnie w przypadku młodego małżeństwa, które taki krok chce podjąć zaraz po ślubie - tłumaczy nasza rozmówczyni.

Chęć i akceptacja

Familie decydują się na rodzicielstwo zastępcze z różnych powodów. W przypadku rodzin spokrewnionych często mają poczucie, że przyjęcie zagrożonego dziecka krewnych to ich obowiązek. - Pamiętajmy jednak, by motywacja ta nie była dominująca. Decydując się na „nowe” dziecko trzeba je chcieć i przede wszystkim akceptować - radzi pani Grażyna. - Często podopieczny zachowuje się nie tak, jak życzyliby sobie rodzice zastępczy, odbierają to jako bunt przeciwko nim, a to wcale nie jest tak jak myślą. To etap rozwoju dziecka, który może gwałtownie się objawiać. Funkcjonowanie w rodzinie zastępczej to specyficzna sytuacja, dziecko musi jakoś się w niej odnaleźć.

Rodziny zawodowe, które „przygarniają” do swojego domu zagrożone dzieci nie mają własnych lub mają już potomstwo. Jedna z rodzin, która pomaga potrzebującym dzieciom z naszego powiatu ma już jedno własne, w nastoletnim wieku i wychowuje jedno z pieczy, też nastolatkę. Druga rodzina ma własne, już pełnoletnie dzieci i zajmuje się rodzeństwem w wieku 10 i 12 lat, a trzecia nie ma wspólnych pociech i wychowuje trzy dziewczynki - 3- latkę, 10-latkę i gimnazjalistkę. Która z sytuacji, gdy małżeństwo nie ma dzieci, czy ta, gdy już ma jest lepsza dla nowego członka rodziny? - Trudno powiedzieć. Dzieci z pieczy często mają nieprzewidywalne zachowania, dlatego ich zastępcze rodzeństwo może się po prostu ich wstydzić np. w szkole. Jeśli jednak rodzina mądrze to rozegra to nie powinno być problemów. Mogą np. posłać przybrane dziecko do innej szkoły niż własne. Natomiast w przypadku braku własnego potomstwa istnieje ryzyko, że małżeństwo czy dana osoba za bardzo przywiąże się do przyjętego dziecka - wyjaśnia pani Grażyna.

Adopcja nie, piecza tak

Zastanawiać może dlaczego rodziny wybierają pieczę zastępczą zamiast adopcji. Adopcja to większe zobowiązanie, na stałe. Natomiast rodzina zastępcza to czasowa opieka, z której tak naprawdę w dowolnym momencie można zrezygnować. Co ważne, w rodzinie zastępczej, w przeciwieństwie do adopcyjnej pomiędzy opiekunami a dzieckiem nie tworzy się więź rodzinno - prawna. Dziecko nie przyjmuje nazwiska rodziców zastępczych, a oni nie sprawują nad nim pełnej władzy rodzicielskiej.

Dziecko wychowywane przez rodziców zastępczych utrzymuje kontakt ze swoją biologiczną rodziną. Jej zachowania są różne. Jedni czują się pokrzywdzeni zabraniem im pociechy, nie widzą w sobie żadnej winy, mają poczucie niesprawiedliwości. Inni natomiast zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji, w której się znaleźli i wiedzą, że rodzina zastępcza to jedyne dobre wyjście dla ich dziecka. Zabranie go chcą wykorzystać jako szansę na poprawę swojego losu i stworzenie odpowiednich warunków do jego dalszego wychowywania. Jeśli regularnie spotykają się ze swoją pociechą, to więź między nimi zostaje zachowana, dziecko widzi starania mamy i taty.

O obecność biologicznych rodziców w życiu dziecka dbają również jego rodzice zastępczy. Mówią o nich, pokazują zdjęcia, przywożą na spotkania. Odbywają się one w siedzibie PCPR. - To bezpieczne miejsce na takie spotkania, możemy je kontrolować. Rodziny biologiczne często borykają się np. z problemem alkoholowym. Przyjeżdżając do urzędu starają się dobrze wypaść, przychodzą trzeźwe, a dzięki temu ich wizyty są owocne - podkreśla Grażyna Murzyn i dodaje, że miejsce przeznaczone do rozmów jest bardzo przyjazne. Są w nim zabawki, kolorowe rysunki na ścianach, a wszystko po to, by rodziny mogły miło spędzić ze sobą czas. Ze względów bezpieczeństwa pokój wyposażony jest w monitoring. Jeśli zachowanie rodziców biologicznych nie budzi zastrzeżeń to mogą oni wyjść ze swoim dzieckiem poza centrum. Podpisują specjalne oświadczenie o zabraniu pociechy i zaznaczają godzinę powrotu.

Wymiana informacji

Podczas spotkań rodzice zastępczy przekazują tym biologicznym różne informacje na temat ich dziecka - jak się zmienia, z czym ma trudności czy jakie nabyło zdolności. Przekaz działa też w drugą stronę. Jeśli rodzice zastępczy np. nie rozumieją zachowania dziecka, to biologiczni mogą im je wytłumaczyć, znają swoją pociechę. - Dobrze, gdy rodziny współpracują, ale nie zawsze tak jest. Zdarza się, że dochodzi między nimi do pewnej rywalizacji o względy dziecka. Przykładowo, rodzice biologiczni nie zgadzają się na to, by wyjechało ono na wakacje z nowymi opiekunami, bo boją się, że tak dobrze się z nimi poczuje, że już nie będzie chciało do nich wracać. A to błędne nastawienie. Najważniejsze jest dobro dziecka. Atrakcje, które zapewniają mu rodzice zastępczy mają służyć jego rozwojowi, pokazaniu świata, a nie przywłaszczeniu go sobie - mówi pani Grażyna.

Niestety, bywa też tak, że rodzice biologiczni w ogóle nie dbają o kontakt z dzieckiem, nie stawiają się na spotkania, układają swoje życie na nowo. Wtedy mogą zostać pozbawieni władzy rodzicielskiej. W takiej sytuacji dziecko zgłaszane jest do adopcji. Może również pozostać w rodzinie zastępczej do ukończenia 18. roku życia lub dłużej jeśli wyrazi taką wolę. Zdarza się, że po jakimś czasie rodzina zastępcza sama rezygnuje ze sprawowania opieki nad dzieckiem. Pojawiają się kłótnie, nieporozumienia, szczególnie z nastolatkami. Jeśli tak się stanie, a rodzina biologiczna wciąż nie będzie mogła przyjąć dziecka z powrotem, to trafia ono do placówki opiekuńczo - wychowawczej. W naszym powiecie miejsca takie znajdują się w Lubniu i w Nowej Wsi. Placówka w Lubniu to niewielki ośrodek prowadzony przez Caritas, umieszcza się w nim głównie nastolatków. - Profesjonalna kadra bardzo angażuje się w proces wychowawczy dzieci. Dobrze się tam czują, utożsamiają z problemami innych, widzą, że nie tylko oni znaleźli się w trudnej sytuacji - zauważa koordynatorka z PCPR. Jeśli biologiczni rodzice chcą, mogą odwiedzać tam swoje dziecko, uczestniczyć w ważnych wydarzeniach w jego życiu. Natomiast placówka w Nowej Wsi skierowana jest do młodszych dzieci.

Wspólna dyskusja

Dwa razy do roku PCPR przygotowuje dla sądu sprawozdanie z aktualnej sytuacji dziecka umieszczonego w rodzinie zastępczej. Aby je sporządzić organizowane jest spotkanie z rodzinami - zastępczą i biologiczną, nauczycielami szkół czy przedszkoli, do których uczęszczają dzieci oraz z psychologiem. - Wtedy wspólnie zastanawiamy się co przez te pół roku zmieniło się u dziecka, w jakim kierunku zmierza jego sytuacja, czy rodzice biologiczni dojrzeli już do tego, by wystąpić do sądu z wnioskiem o powrót swojej pociechy do domu, czy jest zasadność, by wciąż przebywało u swoich rodziców zastępczych - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Myślenicach wciąż czeka na kandydatów na rodziców zastępczych. Oczekuje się od nich wrażliwości na potrzeby innych oraz gotowości do podjęcia współpracy z różnymi osobami i instytucjami. Centrum zapewnia udział w szkoleniu prowadzonym przez ośrodek adopcyjny. - Przyjdź do nas, porozmawiaj. Sprawdź czy możesz zostać rodziną zastępczą - zachęca pani Grażyna.

 

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).