Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Bez tej wiedzy nie można mówić o niepodległości 

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Bez tej wiedzy nie można mówić o niepodległości 
Fot. Piotr Jagniewski

Żeby czuć się Polakiem trzeba wiedzieć skąd się jest, dokąd się zmierza, co się działo na ziemi, którą uważa się za swoją. Służy do tego nie tylko historia, ale wiele innych dziedzin nauki takich jak paleontologia, archeologia, czy etnografia. Zgłębiając je, odnajdujemy odpowiedzi na te pytania. Brak wiedzy w tym zakresie sprawia, że niepodległość kończy się na podkoszulku z wielkim orłem i pustych sloganach.

Podczas tworzenia muzeum nie można ograniczyć się do powieszenia starego koszyka na ścianie nad którym wszyscy będą wzdychać. Trzeba stworzyć świat do którego wpuścimy dzieci i młodzież, świat który poczują, dotkną i doświadczą zwiedzając zabytkowy dwór, okop, wieżę zamkową, czy góralską chatę

 

Przed nami wyjątkowa rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości. Jak powinniśmy celebrować to święto?

Na pewno wspólnie. Powinniśmy poświęcić się temu wydarzeniu przez wzgląd na ludzi, dzięki którym możemy dzisiaj cieszyć się wolnością.

Taki jubileusz to okazja do zjednoczenia Polaków?

Wbrew pozorom może nie być to takie proste. Trudno nie dostrzec podziału jaki w ostatnim czasie rysuje się pomiędzy Polakami, a także lokalnie - wśród mieszkańców Myślenic. Warto pamiętać o tym, że to nasze wspólne święto, a otwarcie Muzeum Niepodległości powinno być okazją do tego, aby na kwestie patriotyzmu spojrzeć w zupełnie inny sposób, przez pryzmat normalności, wspólnoty, codziennego życia każdego z nas, uczciwości i pracy jaką wykonujemy.

Sama kwestia budowy muzeum podzieliła wielu myśleniczan, myśli Pan że może ono pełnić rolę spoiwa, które połączy poróżnionych?

Jednym z założeń przyświecającym nam podczas pracy przy budowie muzeum było nie tyle łączenie pokoleń, co wszystkich mieszkańców szeroko rozumianego pojęcia jakim jest „ziemia myślenicka”. W budynku działać będą obok siebie m.in. Uniwersytet Trzeciego Wieku, modelarnia, czy pracownia dla dzieci. Te do muzeum najczęściej przyprowadzają osoby starsze - opiekunowie; rodzice, dziadkowie, których również może zainteresować nasza oferta.

W każdym muzeum potrzebne są zabytki, ponieważ to za pomocą przedmiotów opowiada się historię o ludziach i wydarzeniach, przywracając ich do życia. Ale muzeum musi żyć ludźmi, a nie przedmiotami. Dlatego rok temu do współtworzenia tej placówki zaprosiliśmy mieszkańców Myślenic i okolic. Akcja „Nasze Muzeum - Nasza Niepodległość” zjednoczyła wokół idei niepodległościowej wszystkich mieszkańców, którzy chcieli mieć swój wkład w sposób opowiedzenia historii o naszym regionie i drodze, którą każdego dnia nasi przodkowie pokonywali, zmierzając ku niepodległości oraz o tym, jak budowali ją przez ostatnie sto lat.

Każdy przyniósł to co miał najcenniejszego, oddał z myślą o innych, aby młode pokolenia mogły uczyć się nie tylko o niepodległości, ale poznawały historię naszego regionu – naszej małej ojczyzny. Do końca życia będę pamiętał wszystkich tych ludzi, którzy nas wsparli i za tę pomoc jeszcze raz dziękuję. Jeśli chodzi o niezdrowe emocje towarzyszące powstawaniu muzeum, to w mojej opinii ich motorem nie były kwestie merytoryczne, lecz nazwijmy to polityczno-kadrowe, metodą natomiast demagogia.

Pierwszą łopatę pod budowę muzeum wbito dokładnie 11 miesięcy temu. Na co dzień mijamy budynek, który udało się postawić na czas, ale większość mieszkańców zastanawia się co dzieje się w środku. Co zobaczymy podczas otwarcia 10 listopada?

Muzeum nie zostało w pełni wyposażone. Stało się tak z kilku powodów. Po pierwsze zakup wyposażenia regulują zasady zawarte w przepisach obejmujących prawo zamówień publicznych. Dwukrotnie nie udało się rozstrzygnąć przetargu, którego przedmiotem było m.in. dostarczenie gablot. Z tego względu w sobotę nie będziemy w stanie zaprezentować eksponatów w planowany przez nas sposób oraz większości przedmiotów przekazanych przez mieszkańców. Ciężko o większe zaufanie jakim można obdarzyć muzealników przekazując im swoje skarby, dlatego chciałbym zapewnić darczyńców, że przekazane przez nich pamiątki są odpowiednio zabezpieczone, opisane i przechowywane.

Co więcej, muzeum będzie sukcesywnie wyposażane, bowiem pieniądze na ten cel zostały zabezpieczone w wieloletnim planie finansowym gminy. Oznacza to, że przez kolejne lata placówka będzie otrzymywała środki na przygotowanie ekspozycji. To daje nadzieję na to, że idea budowy nowoczesnego muzeum w Myślenicach będzie kontynuowana, że placówka będzie dysponowała nowoczesnym zapleczem, które da muzealnikom możliwość odpowiedzenia na zapotrzebowanie płynące ze szkół.

Dopóki będę dyrektorem utrzymam kurs, który obraliśmy w momencie tworzenia Muzeum Niepodległości nie dopuszczając do propagowania „patriotyzmu nawiedzonego”. W dniu otwarcia postaramy się, aby to co zaprezentujemy mieszkańcom, było ciekawe i dawało pewien obraz tego, co znajdą w muzeum na przestrzeni kilku lat.

Część ekspozycyjna muzeum miała składać się z trzech poziomów, a na każdy z nich przypadać miała inna część ekspozycji. Które zostaną oddane w sobotę?

W dniu otwarcia zwiedzającym udostępnimy cały budynek. Będą mogli zajrzeć do każdego zakamarka, ale z powodów wymienionych wcześniej, nie będą one w pełni zagospodarowane. Zaplanowaliśmy kilka atrakcji oraz wernisaż wystawy fotograficznej Mieczysława Nowaka pt. „Przenikanie w przeszłość”. Zależy nam na tym, aby była to niespodzianka, dlatego nie chciałbym zdradzać szczegółów.

Podczas dyskusji na temat tworzenia Muzeum Niepodległości jedno z fundamentalnych pytań dotyczyło możliwości połączenia idei niepodległości z regionalizmem. Udało wam się to?

Udało się to zrobić w stu procentach. Co więcej wbrew temu co sugerowało wiele środowisk - nie było to zadanie trudne. Od samego początku tłumaczyłem w jaki sposób tego dokonać, ale odnoszę wrażenie, że niewiele osób interesowała odpowiedź, a formułowane zarzuty służyły innym celom.

Odpowiedzią na pytanie o łączenie pojęcia regionalizmu z niepodległością okazali się mieszkańcy i ich zaangażowanie. Rolą muzeum jest m.in. przywracanie do życia nazwisk, twarzy i roli jaką w historii miasta odegrały poszczególne postaci. Tak narodziła się akcja „Nasze Muzeum - Nasza Niepodległość” w ramach której miano pozyskiwać ciekawe eksponaty.

Z powodzeniem wykorzystujemy też zbiory muzeum regionalnego tworząc ekspozycję nie ograniczającą się tylko i wyłącznie do militariów, ale mówiącą też o regionie, jego ludziach, kulturze i sztuce. Muzea mają być skarbnicami pamięci sięgającymi nie tylko 100 lat wstecz.

Wśród eksponatów znajdą się znane już myśleniczanom; jak chociażby ciągnik artyleryjski RSO, zabytkowy piec przeniesiony z „Domu Greckiego”, czy serce miasta - zegar, który odliczał czas w wieży myślenickiego magistratu od 1898 roku. Pamięta czasy austriackie, wybijał niepodległość w 1918 roku i odmierzał lata wojny.

W nowym muzeum pełnić będzie kluczową rolę. Na jego tarczy ustawiona została godzina 11:11 symbolizująca datę odzyskania przez Polskę niepodległości. Wprawienie w ruch jego mechanizmu symbolicznie da początek działalności Muzeum Niepodległości.

Czy myśleniczanie potrafią być dumni z niepodległości?

Przyglądając się myślenickiej społeczności można zaobserwować ciekawe zjawisko. Z jednej strony wiele osób bierze udział w oficjalnych uroczystościach składających się z mszy, złożenia kwiatów pod Pomnikiem Niepodległości, ale z drugiej strony są osoby, które tego unikają. Rozmawiając z nimi dowiadujemy się, że to wynik m.in. przerysowania pewnych zachowań propagowanych przez rządzących.

Okazuje się, że część osób inaczej rozumie niepodległość. Oczywiście nie dowodzi to temu, że mieszkańcy miasta i okolic nie potrafią być z niej dumni. Uważam, że w Myślenicach, które są podgórskim terenem o ciekawej lokalizacji geograficznej kotłuje się mieszanka temperamentów łącząca cechy regionu; jesteśmy zawzięci jak górale, dumni i często bezkompromisowi - dlatego żywię przekonanie, że myśleniczanie nie rozstaliby się z niepodległością w łatwy sposób. To ludzie z bardzo osobliwym charakterem. Znam w Myślenicach wiele osób, które tak łatwo się z nią nie rozstaną.

Spodziewa się Pan, że 11 listopada na każdym domu zawiśnie biało-czerwona flaga?

Myślę, że nie. Mimo, że w ostatnich latach można ją zauważyć nie tylko na gmachach instytucji państwowych, ale coraz częściej na domach prywatnych, to jednak wśród Polaków nie jest to jeszcze powszechne zachowanie. Wciąż istnieje obawa, że dla wielu ludzi data 11 listopada może nie mieć większego znaczenia, między innymi dlatego do życia zostało powołane Muzeum Niepodległości, którego zadaniem jest zmiana tej sytuacji i edukacja.

O historii mówi się, że jeden na stu nauczycieli potrafi zainteresować nią uczniów. Muzeum będzie pełnić taką rolę?

Celem powstania muzeum jest to, aby nie odstraszać ludzi od niepodległości, aby skończyć z tzw. „nawiedzonym patriotyzmem” skupiającym się wyłącznie na propagowaniu wielkości i wyjątkowości narodu oraz wycinaniu niektórych wybranych fragmentów historii i bezkrytycznym ich lansowaniu. Nawiasem mówiąc, jak wiemy z historii takie działania mogą stać się niebezpieczne. Chcemy pokazać niepodległość jako wartość wspólną i bezwzględną, której warto się poświęcić i której poświęciło się wielu. Należy pokazać ją i rozumieć w sposób naturalny, spokojny, ale nie teatralny ukazując jej codzienny charakter.

Dzisiaj często obraz patrioty kojarzy się z wielkim, dumnym Polakiem, który z „Bogiem, Honorem i Ojczyzną” na ustach ginie w powstaniach. Jak być patriotą w życiu codziennym, kiedy nasi przodkowie wywalczyli już dla nas wolność?

Nie można deprecjonować ofiary jaką ponieśli nasi przodkowie. Choć nie jest to nasza narodowa cecha, zdecydowanie trzeba na to spojrzeć z punktu widzenia wyrachowania politycznego i poddać naszą historię analizie - szukając odpowiedzi na pytanie jaki koszt został poniesiony i co w związku z tym uzyskaliśmy jako naród.

Historia powstań to na pewno duma, utrzymanie tożsamości narodowej, ale równocześnie olbrzymie straty ludzkie, które są nie do odrobienia. Głównie uderzyły w grupę inteligencji i ludzi świadomych społecznie. Powstanie Styczniowe, wywózka na Sybir, rekwiracja majątków destruktywnie wpłynęły na polską kulturę. Podobnie było z Powstaniem Warszawskim w wyniku którego Niemcy zrównali naszą stolicę z ziemią.

Nie kwestionuję sensowności powstań, zwracam jedynie uwagę na to, że aby nasza obecna postawa była adekwatna do stopnia poświęcenia i strat jakie poniosły na naszą rzecz poprzednie pokolenia, musimy je uszanować poprzez utrzymanie niepodległości. Ona nie jest dana na zawsze, historia to ciągły proces, który zachodzi każdego dnia. Tak samo jak myśleniczanie byli zaskoczeni wybuchem drugiej wojny światowej, tak samo zaskoczeni możemy być innym procesem historycznym w teraźniejszości. Dzieje narodów pokazują, że takie rzeczy mogą wydarzyć się w każdej chwili.

W jaki sposób zatem dbać o niepodległość na co dzień?

Każdy może wybrać sobie drogę do niepodległości. Czasami wystarczy, aby nie mówić źle o własnym kraju, utożsamiać się z nim, lub wyrażać patriotyzm przez pracę i uczciwą postawę wobec Polski, własnego regionu i swojej małej ojczyzny. Siła tkwi w społeczeństwie. Jeśli ono jest jednolite ideologicznie i świadome swojego pochodzenia oraz pewnych procesów, wtedy jest silne, natomiast jeśli zostanie rozdrobnione - przepadnie jako słabsze.

Polityka determinująca historię rządzi się identycznymi prawami jak przyroda. Oznacza to, że słabi giną na rzecz silniejszych. O humanizmie możemy mówić tak długo, jak długo w sklepie można kupić żywność, a nad porządkiem publicznym czuwają służby. Trwałość tego stanu to iluzja, którą możemy do pewnego stopnia kontrolować dbając o niepodległość.

Coraz więcej młodych osób manifestuje swój patriotyzm nosząc odzież na której znajdują się symbole takie jak chociażby „Polska Walcząca”.

To pewnego rodzaju droga na skróty. „Polska Walcząca” jest nadal obowiązującym znakiem przypisanym do jednostek specjalnych Wojska Polskiego, a od niedawna pojawia się na tarczy amazonek pod orłem Wojsk Obrony Terytorialnej i nie powinno się go nadużywać. Korzystanie z takiego symbolu powinno czemuś służyć i coś oznaczać. Wtedy posiada realną wartość.

To nie jedyny symbol i hasło obecne w miejskiej przestrzeni. W centrum Myślenic można natknąć się na mural przedstawiający przywiązanie do jednego z krakowskich klubów piłkarskich, ale obok siebie funkcjonują tam hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Myślenice dumnych Polaków”, herb klubowy w towarzystwie herbu miasta, orła i symbolu „Polski Walczącej” oplecionej drutem kolczastym. Jak odczytywać taki przekaz?

Dodajmy, że tekst zapisano niemiecką „szwabachą”… Widziałem ten mural. Nie rozumiem go i nie wywołuje on u mnie żadnych emocji. Jest to zapewne spowodowane tym, że nie interesuję się piłką nożną. Autorzy sięgnęli po bardzo wiele mocnych symboli. Ich użycie wymaga świadomości znaczenia jakie niosą, to z kolei powinno determinować autora w kwestii tego, czy ich użycie w danym miejscu jest uzasadnione, czy też nie. Sam mural generalnie nie obraża nikogo i nikomu nie szkodzi.

Rysuje się nam zatem nowy temat - grupa społeczna i towarzysząca jej symbolika.

Tak. Dużo prościej będzie mi to omówić na przykładzie „Halniaków” [działający w Myślenicach Oddział Obrony Terytorialnej - przyp. red] ponieważ to środowisko znam. Jeśli spotkamy osobę występującą w mundurze z naszywką i beretem tej formacji, to możemy mieć gwarancję, że za symboliką stoją wyznawane przez nią wartości. Należąc do tej formacji podlega pewnemu rygorowi wojskowemu, sposobowi zachowania i reprezentuje sobą określone postawy. Symbolu używa świadomie i odpowiedzialnie. A jeśli tego zaniecha - zostanie wykluczony.

Samo Muzeum Niepodległości w Myślenicach mimo, że jego budynek jeszcze nie został oficjalnie otwarty ma już swoją burzliwą historię, która pisała się jeszcze przed jego budową. Jak dzisiaj uczyć historii żeby nie spłaszczać jej znaczenia lub nie polityzować?

To zadanie podobnie jak połączenie pojęcia niepodległości z regionalizmem nie jest trudne. Chcemy wychowywać myśleniczan, jako świadomych obywateli zainteresowanych historią i regionem. Muzeum Niepodległości to nie tylko Józef Piłsudski, rok 1918 i pierwsza wojna światowa. Żeby czuć się Polakiem trzeba wiedzieć skąd się jest, dokąd się zmierza, co się działo na ziemi, którą uważa się za swoją. Służy do tego nie tylko historia, ale wiele innych dziedzin nauki takich jak paleontologia, archeologia, czy etnografia. Zgłębiając je, odnajdujemy odpowiedzi na te pytania. Brak wiedzy w tym zakresie sprawia, że niepodległość kończy się na podkoszulku z wielkim orłem i pustych sloganach.

Muzeum to miejsce, które gromadzi pamiątki i za ich pomocą opowiada historię ludzi zarażając nią młodzież. To ona jest naszą grupą docelową, mimo że muzeum otwarte jest dla wszystkich. Mamy zamiar kształcić dzieci, aby poznawały historię swoich dziadków, pradziadków i rodziców. Poprzez przedmioty i elementy lokalnej historii będziemy opowiadać o przeszłości i korzeniach, które określają naszą tożsamość zarówno jako mieszkańców tego regionu jak i kraju.

Aby zainteresować tym dzieci należy zaproponować im odpowiednie warunki. Dzieci nie są gorsze niż kiedyś, one wciąż są ciekawe świata, mają otwarte umysły i trzeba to wykorzystać. Tworząc muzeum nie wystarczy powiesić starego koszyka na ścianie nad którym wszyscy będą wzdychać. Trzeba stworzyć świat do którego wpuścimy dzieci i młodzież, świat który poczują, dotkną i doświadczą zwiedzając zabytkowy dwór, okop, wieżę zamkową, czy góralską chatę.

Które fragmenty lokalnej historii są szczególnie warte przypomnienia?

Przedstawiając historię regionu należy wskazywać na ludzi świadomych, takich którzy zrobili coś dla tego miasta i pokazać ich przez pryzmat codziennej pracy. Ta zwykle pozostaje niezrozumiana przez społeczeństwo, a jak się często okazuje dopiero po latach, kiedy można dostrzec jej efekty zostaje doceniona. Myślę tu o różnych osobach; od człowieka, który prowadził niewielkie gospodarstwo i nagle stał się bohaterem wojennym dokonując czynów których sam po sobie nigdy by nie oczekiwał - po ludzi, którzy zajmowali wysokie stanowiska. Tak było w przypadku powstańców styczniowych, którzy przybyli do Myślenic jako uciekinierzy z zaboru rosyjskiego i w pewnym sensie przejęli inicjatywę niepodległościową w Myślenicach. To oni stworzyli „Sokoła” i szkolili przyszłych legionistów.

Znajdujemy się w nowej siedzibie Muzeum Niepodległości na kilka dni przed jego otwarciem. Można powiedzieć, że to dzieło życia Pawła Lemaniaka?

Mam nadzieję, że nie. Uczestnictwo w budowie muzeum to jedno z najciekawszych przedsięwzięć jakie dane mi było przeżyć. Nie mogę się jednak w nim zamknąć, zwłaszcza, że perspektywa mojej przyszłości jako muzealnika nie wygląda zbyt kolorowo. Pomimo to uważam, że stało się dobrze. Wbrew wszelkim przeciwnościom, Myślenice w wyjątkowy sposób oddały hołd niepodległej inwestując w edukację przyszłych pokoleń. Wstrząsnęliśmy również rozumieniem roli myślenickiego muzeum jako instytucji. To czego wspólnie dokonaliśmy, to bezdyskusyjnie duża rzecz i to na ogromną skalę.

Postawił Pan przed swoimi pracownikami zadanie graniczące z niemożliwością, a muzeum powstało w niespełna 10 miesięcy. Jak poradzili sobie z presją czasu i ogromem pracy?

To pytanie otwiera znacznie szersze zagadnienie odnoszące się do autorów sukcesu. Dziś z racji funkcji dane mi jest spijać to, co w momencie otwarcia obiektu jest najprzyjemniejsze. Ta chwila minie i nie ma większego znaczenia.

Dla mnie ogromną wartością oraz niesamowitym przeżyciem była praca z ludźmi, którzy to muzeum powołali do życia. Mówię tu o burmistrzu Macieju Ostrowskim, przewodniczącym Tomaszu Wójtowiczu oraz tej części Rady Miejskiej, która głosowała „za”. Bardzo ważną rolę odegrali również pracownicy UMiG Myślenice oraz bardzo mocna ekipa z którą przyszło mi współpracować na placu budowy - wykonawcy, kierownicy, pracownicy, inspektorzy. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich.

Osobno wspomnę o pracownikach Muzeum Niepodległości – to jest dobry zespół. Sami od zera stworzyliśmy koncepcję aranżacji wraz z wykonaniem dokumentacji i sami zdobyliśmy potrzebne do tego muzealia. Zaprojektowaliśmy układ ścianek, podłogi, sufity, rozmieszczenie punktów elektrycznych. Za każdą kreską na planie stoi część merytoryczna, teksty, zdjęcia opisy rozmieszczenie gablot multimediów i muzealiów. Aby nie popełnić błędu odtwarzaliśmy pomieszczenia w skali 1:1. To była ogromna praca realizowana pod dużą presją czasu. Równocześnie organizowaliśmy imprezy, prowadziliśmy lekcje, konserwowaliśmy muzealia, wprowadziliśmy nową jakość administracji i przygotowywaliśmy budynek starego muzeum do oddania. Muzeum zmieniło nazwę, zyskało logotyp i nową tożsamość.

Od początku każdy członek zespołu wiedział na jakim jesteśmy etapie pracy i co się dzieje, a przede wszystkim po co i dla kogo to robimy. To była dobra praca w jej wyniku w muzeum nie ma ani jednego centymetra nieprzemyślanej przestrzeni. Patrząc na pracowników widzę, że są zmęczeni – mają do tego prawo. a ja mam nadzieję że zwiedzającym spodoba się to co zrobiliśmy i docenią nasz wysiłek.

Korzystając z okazji dziękuję wszystkim z którymi miałem przyjemność pracować przy tworzeniu Muzeum Niepodległości. Razem przeszliśmy przez momenty trudne, często bardzo nieprzyjemne.

Czego życzy Pan wszystkim Polakom z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości?

Życzę im jedności, ponieważ jest ona gwarantem niepodległości.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)