Kobiety wyklęte. Wszyscy mówią tylko o walczących facetach, a co z kobietami?

Kobiety wyklęte.
Wszyscy mówią tylko o walczących facetach, a co z kobietami?
Celina Drozdowicz ps. Rusałka z Dobczyc, żona Franciszka Mroza ps. Bóbr. fot z archiwum IPN

Oto Kobiety Wyklęte ziemi myślenickiej. Leczyły, karmiły, nosiły meldunki, łagodziły napięcia i obyczaje, ale i strzelały. Wszystkie były bezwzględnie, brutalnie i wulgarnie traktowane przez funkcjonariuszy aparatu komunistycznego i władze bezpieczeństwa.

„Inka” i „Lala” od „Łupaszki”

W Polsce najbardziej znanym przykładem jest Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, ale na naszym terenie w Osielcu (ówcześnie na terenie powiatu myślenickiego) 30 czerwca 1948 r. została ujęta jej koleżanka z oddziału „Lala” – Lidia Lwow-Eberle, dziewczyna „Łupaszki” – Zygmunta Szendzielarza. Najpierw przewieziona do myślenickiego aresztu PUBP, a następnie odtransportowana do Warszawy.

Nasze dziewczyny

Było ich zdecydowanie mniej niż mężczyzn. Wojna to jednak zajęcie nie dla kobiet, np. wśród spisanych przez UB współpracowników i pomocników „Orła” – Jana Sałapatka było ok. 40 mężczyzn i 20 kobiet. Oddział „Leszka” – Józefa Miki wspierało 15 kobiet oraz 70 mężczyzn. Kim one były? Część z nich; łączniczkami, sanitariuszkami, ale w zdecydowanej większości to po prostu matki, siostry, kuzynki, narzeczone, żony. Ich los był nie do pozazdroszczenia.

Ruska modła”

To dramat matek, które chciały chronić swoje dziecko ponad wszystko. To „tajemne znaki” – wywieszona pierzyna, odsłonięta firanka, aby poszukiwany nie odwiedził swojego domu. Bo tu został urządzony kocioł i czekało kilkunastu ubeków. To koszmar rewizji: celowo pozrywane podłogi, rozbite piece, wybebeszone sprzęty, meble, zdemolowane domostwa, żywność i zapasy wymieszane ze śmieciami. To dramat żon, matek i córek, które piszą listy o łaskę do prezydenta Bieruta. To „ruska modła” – forma poniżenia – ostatnia deska ratunku. Czyta się te listy bardzo trudno – serce mocno przy nich boli; bo syn przed chwilą był mały, to go pies pogryzł, to spadł z drabiny, to skakał po drzewach udając Tarzana. A teraz czeka go wyrok śmierci, wieloletnie więzienie. Może się go uda uratować.

Aresztowane

To wreszcie dramat aresztowanych kobiet. Prawie wszystkie są bite tam, gdzie najbardziej boli, torturowane psychicznie, lżone najbardziej wulgarnymi słowami, których dziś nawet nie znacie. Dramat matki aresztowanej i torturowanej fizycznie i psychicznie, aby wydała syna i równocześnie torturowanie syna, by „wybawił” matkę z cierpienia.

Sałapatek – jak słychać tu i ówdzie – jest ponoć kontrowersyjny. Ale za co aresztowano jego siostrę – Annę Adamczyk. Za to, że poczęstowała brata jedzeniem, wyprała bieliznę. Ta kobieta w areszcie straciła dwoje dzieci. Jedno poroniła, drugie zmarło po porodzie w tamtych warunkach. Z matką była aresztowana jej 6-letnia córka Weronika. Najpierw próbowano ją przekupić najładniejszymi lalkami, a gdy nie chciała wydać wuja – była podtapiana w miednicy.

A dodać do nich jeszcze trzeba dramaty matek skazanych na więzienie, które zostawiły na wolności swoje dzieci bez opieki?

Narzeczone

To wreszcie dramat narzeczonych, sympatii. Walczono z nimi najohydniejszymi plotkami i epitetami. Narzeczeni nie mogli wziąć ślubu, bo potajemnych zaślubin księża ze strachu nie udzielali. Krzyżem Odrodzenia Polski w roku 2007 została odznaczona przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, narzeczona Jana Sałapatka – Izabela z Żarnówki. Syna urodziła w więzieniu, już po śmierci Janka.

I to, co najgorsze

I najgorsze jest to, jak trudno przywrócić prawdę, pamięć, jak trudno walczyć ze skamieliną oszczerstw stworzonych przez 45 lat panowania komuny.

Ziemowit Kalinowski Ziemowit Kalinowski Autor artykułu

Obywatel Miasta Myślenice (z dziada i pradziada). Historyk z wykształcenia i zamiłowania. Dawniej działacz antykomunistycznej, niepodległościowej opozycji. Badacz oporu antykomunistycznego na ziemi myślenickiej.