Konfederacja barska na ziemi myślenickiej

Konfederacja barska na ziemi myślenickiej
Groby konfederatów przy kapliczce św. Michała w Lesie Groby w Harbutowicach Fot. Fot. Z. Kalinowski

Niedawno media obiegła sensacyjna wiadomość, że jeden z dowódców i marszałek konfederacji barskiej, generał i bohater wojny o niepodległość USA był kobietą. Tak dołączył do szczytnej listy kobiet obok Kopernika, Einsteina i Curie-Skłodowskiej z kultowej komedii „Seksmisja”.

Przypomina to sukcesy naukowców radzieckich, którzy w 1988 r. w darze przyjaźni i sojuszu wykopali szkielet Stanisława Ignacego Witkiewicza i pochowano go z honorami w Zakopanem. Nieważne, że wykopano „Bogu (a raczej Leniowi) winną” kołchoźniczkę. Tak Witkiewicz i Pułaski zostali kobietami.

Mniejsza o to. Puławski przebywał i walczył w pobliżu Myślenic. „Słudzy Maryi”, jak nazywali siebie konfederaci, operowali w terenie od Krakowa przez Tyniec, Skawinę, Kalwarię Zebrzydowską, Lanckoronę, Suchą Beskidzką, Maków Podhalański, Myślenice, Dobczyce, aż po Rabkę, Wadowice, Białą. Sercem konspiracji, tzw. generalności był Preszów na Górnych Węgrach (dzisiejsza Słowacja), a centrum dowodzenia i oporu na naszym terenie był zamek w Lanckoronie. Tu walczyły po obu stronach sławy: po stronie polskiej Kazimierz Puławski, który w kwietniu 1771 r. na krótko zawitał w maju do Lanckorony, dowódcą całego odcinka był Charles Dumouriez – generał francuski. Po stronie rosyjskiej dowodził Aleksander Suworow, sławny ze względu na odniesione sukcesy militarne dowódca i rosyjski teoretyk wojskowy Iwan Drewicz. Jak mówi miejscowa legenda, właśnie na górze Jasień koło Suchej Beskidzkiej do rosyjskiej niewoli pojmały został Maurycy hrabia Beniowski, a ks. Marek miał głosić kazania dla konfederatów w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Po potyczkach i bitwach o miejscu pochówku zabitych świadczą liczne kapliczki i krzyże poświęcone konfederatom w Dobczycach, na cmentarzu na Jeleńcu – kolumna, przy kaplicy św. Michała w lesie Groby w Harbutowicach, kaplica konfederatów barskich na górze Jasień w Suchej Beskidzkiej, kapliczka konfederatów barskich na ul. Średniawskiego w Myślenicach. Ostatnia była śladem podjazdu oddziałów samego Kazimierza Pułaskiego w 1769 r. Same Myślenice doświadczyły raczej uciążliwego pobytu wojsk carskich. Bez odpowiedzi pytanie, czy kapliczka na

ul. 3 Maja obok składów spółdzielni Zorza jest miejscem pochówku rosyjskich żołnierzy.

Oczywiście nie są to wszystkie pamiątki po konfederacji barskiej na tym terenie. Miały tu miejsce mniej czy bardziej nie fortunne bitwy. Pierwsza 29 lipca 1768 r. pod Makowem, gdzie klęskę poniosła dywizja księcia Marcina Lubomirskiego, w następnych dniach Polacy ponieśli porażkę w potyczce pod Suchą. Najważniejsze były dwie bitwy pod Lanckoroną. Pierwsza rozegrała się 20 lutego 1771 r., gdy generał Suworow, chcąc zlikwidować gniazdo oporu konfederatów w sile 1800 żołnierzy, chciał zdobyć zamek w Lanckoronie obsadzony 400 kawalerzystami i 80 piechurami dowodzonymi Józefa Miączyńskiego (młodszego). Po wielu godzinach heroicznej walki konfederaci odnieśli sukces, utrzymując zamek i kontratakując. Rosjanie stracili między 400 a 500 żołnierzy, w tym wielu oficerów (poległ między innymi młodszy brat samego Suworowa). Druga bitwa miała miejsce 23 maja 1771 r. Armia rosyjska dowodzona przez pułkownika Aleksandra Suworowa, po nieudanej próbie zdobycia klasztoru tynieckiego, skierowała się w stronę Lanckorony. Siłami konfederackimi dowodził późniejszy główny dowódcy armii I republiki francuskiej – Karol Franciszek Dumouriez. Konfederaci dysponowali siłami ok. 4000 niezdyscyplinowanych ludzi. Żołnierzy historycy szacują natomiast na ok. 1 300. Mieli też kilka armat. Przeciw sobie mieli Rosjan pod dowództwem gen. Aleksandra Suworowa oraz pułkowników Drewicza i Szepielewa, a także oddział jazdy ok. 4 600 żołnierzy, w tym: ok. 2 500 piechoty, ok. 2 100 kawalerii oraz 7-8 dział. Atak wojsk carskich nastąpił od południa, z rejonu wsi Palcza. Na sam widok Rosjan polska piechota stojąca w centrum szyku rzuciła się do ucieczki. Kawaleria konfederacka, wykonując niefortunnie manewr okrążenia sił Suworowa, starła się z wrogą kawalerią, a ujrzawszy Rosjan, także i ona rzuciła się do ucieczki. Oficerowie próbujący zatrzymać uciekających, zostali stratowani – w tym książę Kajetan Michał Sapieha i Antoni Orzeszko (obaj mają epitafium w bazylice o. bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej). Nie popisał się też regiment huzarów gen. Szyca. Rosjanom udało im się zabić ok. 300 konfederatów w lesie na granicy Harbutowic (jedna z teorii głosi, że nazwa Las Groby upamiętnia to zdarzenie, inne mówią, że ta nazwa funkcjonowała już wcześniej), sami mając straty 4-5 ludzi. Po klęsce gen. Dumouriez pośpiesznie wycofał się z Lanckorony przez Myślenice do Nowego Targu.

W Dobczycach miał miejsce też typowy epizod zdrady i prowokacji, jaki przez wieki towarzyszy wszystkim niepodległościowej działalności polskich patriotów. Wiosną 1770 wielki „pogromca” Rosji, największy patriota z patriotów, jakim był Józef Bierzyński, podjął się zdrady i przeszedł na usługi rosyjskiego generała Drewicza. Nie udała mu się ta próba przejęcia oddziału konfederackiego Wilkońskiego, a sami konfederaci odmówili mu posłuszeństwa i udziału na jego rozkaz w bratobójczej walce, zwracając się do zdradzieckiego wodza „Bijcie się marszałkowie , gdy macie co do siebie, a my swoich nie będziemy” - mówili.

Pierwsze polskie powstanie narodowe – jedyne na ziemi myślenickiej – ostatecznie poniosło klęskę w 1772 r. Już wtedy wielu pojmanych konfederatów doświadczyło zsyłki na Syberię. Niewątpliwe po stronie konfederacji walczyli nieznani z imienia mieszkańcy ziemi myślenickiej. Na początku konfederacji w czerwcu 1768 r. do Krakowa ściągnął oddział z Myślenic w sile 50 mieszczan uzbrojonych w piki, strzelby, muszkiety. Ściągnęły tu chorągwie komputowe stacjonujące w Dobczycach i Lanckoronie. Miało się też stawić 300 chłopów z wsi górnych kasztelani krakowskiej, czyli ziemi myślenickiej. Dla samych chłopów taki pobór był prawdziwym nieszczęściem i jak wspominał Dumouriez, aby go uniknąć wybijali sobie zęby. Nie mogli wówczas rozrywać ładunku zębami i wsypywać go do lufy. Pomimo przytyków Francuza, nie była to specyfika polska i tylko tych czasów.

Po klęsce konfederacji administratorem c.k. ekonomii myślenickiej z ramienia zaborcy austriackiego został były konfederata i agitator powstania Stanisłąw Goczałkowski. Takie typowe losy polskie.