Festiwal lata

Konsekwencje błędów są spore

Konsekwencje błędów są spore
Fot. Fot. Paweł Biela

Dwa mecze, dwie porażki – taki jest bilans ostatnich spotkań futbolistek Respektu Myślenice w pierwszej lidze. Nie takie drużyny przegrywały dwa mecze z rzędu – to fakt, ale też okoliczności tych porażek muszą budzić uwagę, zaś w szeregach klubu z Myślenic wręcz wściekłość.

Najpierw odbył się mecz w Rzeszowie. Resovia pokonała w nim Respekt 1:0 przy czym największą winę w całej sprawie muszą ponieść sędziny, które nie dość, że wypaczyły wynik rywalizacji, to jeszcze wykartkowały ekipę z Myślenic, a na ich wniosek kary ponieśli nie ci, którzy powinni. Oczywiście PZPN to władza absolutna, więc poza wściekłością Respektowi nie pozostaje nic więcej. Kary nie poniosły także sędziny, pokrzywdzony został tylko Respket. Po pierwsze przegrał w Rzeszowie, ale to jeszcze nie wszystko, bowiem zdziesiątkowany zespół został rozbity przez Sportową Czwórkę Radom w stosunku 6:2 przed własną publicznością. Gospodynie tylko na początku zawodów prezentowały się dobrze, objęły prowadzenie po znakomitej akcji Marii Dziadkowiec i strzale Anny Jani. Potem spadkowicz z ekstraklasy pokazał klasę i choć kilku bramkom zapobiec mogła bramkarka i defensorki Respektu, to jednak wygrana gości miała charakter zdecydowany i zasłużony. Na uwagę zasługuje jedynie fakt, że najpiękniejszą bramkę zawodów zdobyła z rzutu wolnego Natalia Topa.

Jest w tym wszystkim coś najbardziej obrzydliwego w futbolu. PZPN narzuca rygorystyczne przepisy, które dotykają stanu boiska, liczby porządkowych, spikera, jednym słowem całej otoczki, za którą klub musi oczywiście zapłacić. Z drugiej strony od siebie nie wymaga niczego, nie jest w stanie nawet zadbać o jakość prowadzonych spotkań, o co w środowisku są największe uwagi. Centrala z Warszawy nie raczy zauważyć, że większość klubów działa dzięki wsparciu samorządów i pracy społecznych działaczy, którym jak się odechce, to klubu po prostu nie będzie. I w takiej sytuacji sztandarowe hasło PZPN, że „Łączy nas piłka” jest najzwyklejszym żartem o zabarwieniu co najmniej ponurym.

Paweł Panuś