„Koza”, ale nie z Dobczyc

„Koza”, ale nie z Dobczyc
Fot. Rafał Podmokły

To skojarzenie nasuwało się od razu na widok plakatu reklamującego wernisaż wystawy fotografii Stanisława Jawora, który odbył się w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. ks. J. Kruczka w Myślenicach. Tym razem był to jednak błędny trop

Skąd się wzięła tytułowa „Koza”? Jak tłumaczy sam artysta; - Miałem szczęście przyjrzeć się pracom wielkiego krakowskiego fotografa Wojciecha Plewińskiego na wystawie której kuratorem był Wojciech Nowicki.

Wśród wielu prac znaleźć można było fotografię kozy, a właściwie jedynie jej głowy, z zaciekawieniem wyglądającej z czarnego wnętrza ubogiej stajenki. Fragment opisu kuratora brzmiał: „Plewiński nie jest kozą, nie to sugeruje. To raczej jego ciekawość jest koziej natury, kiedy ciemno, zagląda do środka, z ciemnego wnętrza wygląda na świat, wiecznie jej mało odkryć. Przeglądając archiwum fotografa, szczególnie takiego żywotnego, od zawsze pochłaniającego świat z żarliwością i zapałem, uświadamiamy sobie, jak bardzo leniwie my, pozostali ludzie po nim spacerujemy”.

- Kolaż prac, które oddaję w wasze ręce - niech będzie próbą bycia bardziej ciekawą kozą niż leniwym spacerowiczem - mówi Stanisław Jawor. „Wszystko dzieje po coś” – to chyba lejtmotiw całej wystawy, bo zgodnie ze słowami Stanisława Jawora - jeśli tworzymy coś poświęcając temu czas i energię, to zapewne po coś właśnie. O wystawie „Koza” Grażyna Batko napisała, że „autor świadomie kreuje w niej świat posługując się technikami fotograficznymi do formowania rzeczywistości” oraz, że „te fotografie to właściwie utwory poetyckie – krótkie, oszczędne, lekko ironiczne.

Obraz może być w nich bardziej wieloznaczny niż słowo dzięki czemu materia fotografii pozwala na swobodne przenikanie się znaczeń, właściwe poezji. Sam Stanisław Jawor na wernisażu stwierdził, że te fotografie są fotografiami zamkniętymi, co oznacza, że nie posiadają jakiejś nieskończonej ilości znaczeń oraz interpretacji. Tematyka tego zbioru tyczy się głównie egzystencji człowieka i o tę sferę życia również zadaje pytania. Już w folderze poświęconym wystawie pada fundamentalne pytanie – „jaka jest twoja krew ?” - w znaczeniu - skąd pochodzimy i na ile jesteśmy jedną wielką rodziną ludzką pomimo różnic w kolorze skóry, wyglądzie, miejscu zamieszkania, wyznawanych wartości, czy też kręgów kulturowych z których się wywodzimy.

Te fotografie zadają również pytania o granice którymi się oddzielać, na ile są to granice realne, a na ile istnieją tylko w naszej świadomości. Choćby po to, aby samemu sobie zadać te pytania warto zobaczyć tę wystawę i porównać swój „odcisk palca” z tym który jest wyeksponowany w kluczowym miejscu ekspozycji.

Stanisław Jawor, to urodzony w Myślenicach w 1960 roku, a zamieszkały w Polance fotograf i animator lokalnego życia fotograficznego, organizator niezliczonej ilości krajowych i zagranicznych warsztatów oraz plenerów fotograficznych. Zorganizował ponad 50 wystaw dla polskich i zagranicznych twórców. Współtworzył Stowarzyszenie Myślenickiej Grupy Fotograficznej i należy do Związku Polskich Artystów Fotografików. Za jego „Opus Magnum” można chyba uważać „Ziemia Myślenicka wielką jest artystką” z 2009 roku, a zdjęcia jego autorstwa można było zobaczyć m.in. w „National Geographic” i na wielu wystawach na Litwie, Słowacji i we Włoszech.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).