Kryptonim „Oddział Leśny”

Kryptonim „Oddział Leśny”
Władysław Czaja z Gruszowa

Po likwidacji partyzanckich oddziałów niepodległościowych organy bezpieczeństwa Polski Ludowej przystąpiły energicznie do tropienia wszelkich przejawów oporu. W latach pięćdziesiątych do kazamatów ubeckich często trafiali młodzi ludzie: licealiści, harcerze, członkowie sodalicji mariańskich, którzy za swój sprzeciw wobec totalitarnego państwa płacili bardzo wysoką cenę. Byli torturowani, poniżani a często też skazywani na wieloletnie wyroki więzienia

Władysław Czaja z Gruszowa został aresztowany w dniu 28 kwietnia 1952 r. na stancji w Pogorzanach. Wraz z kolegami Aleksandrem Waligórą i Hieronimem Adamczykiem zostali oskarżeni o o udział w zbrojnej grupie o nazwie „Oddział Leśny”, która miała siłą obalić ustrój ludowy w Polsce. Czaja został uznany dowódcą podziemnej organizacji i skazany na więzienie.

W roku szkolnym 1951/52 Władysław Czaja był uczniem 11 klasy Liceum Ogólnokształcącego prowadzonego przez Cystersów w Szczyrzycu, jego koledzy Aleksander i Hieronim chodzili do niższych klas. Kiedy aresztowano Władka jego straszy brat Stanisław odsiadywał siedmioletni wyrok za pomoc oddziałowi „Leszka” - Józefa Miki.

Historia zaczęła się jeszcze podczas drugiej wojny światowej. Wówczas Władek (w wieku 13 lat) wszedł w posiadanie dwóch karabinów. Przez wiele lat przechowywał je w ukryciu. W 1952 roku wraz z kolegami ze szkoły, z którymi snuł plany założenia podziemnej patriotycznej organizacji, postanowili wydobyć broń. Nie planowali żadnej akcji, chcieli tylko „wziąć karabin do ręki i poczuć się jak mężczyźni”. 27 kwietnia udali się w okolice Gruszowa, gdzie karabiny były zakopane. Wydobyli je, zabrali ze sobą jeden, drugi uszkodzony zostawili na miejscu. Władek z Aleksandrem poszli odnieść łopatę, kiedy wrócili zobaczyli, że Hieronima zatrzymali ORMO-wcy. Wówczas uciekli na stancję, gdzie zostali aresztowani następnego dnia. W czasie śledztwa, prowadzonego w okrutny sposób przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Myślenicach, chłopcy przyznali się do rzeczywistych oraz wymyślonych i wyolbrzymionych przez ubeków czynów; nie tylko do posiadania broni, ale do wszystkiego co wymyślili funkcjonariusze PUPB w Myślenicach. W tym do stworzenia organizacji o kryptonimie „Oddział Leśny”, która miała przemocą obalić ustrój komunistyczny. Ostatecznie sąd odrzucił spreparowane zarzuty ale za posiadanie broni Władysław został skazany na wieloletnie więzienie. Nie wiemy jakie wyroki otrzymali koledzy. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie w dniu 30 kwietnia 1953 roku skazał na podstawie art. 4 i 1. Dekretu z dnia 13 czerwca 1946 roku Władysławę Czaję tylko za posiadanie pistoletu i 2 karabinów oraz amunicji na 7 lat więzienia, obniżając tę karę na mocy amnestii z 1952 roku na 4 lat i 8 miesięcy.

„Oddział Leśny” możemy uznać bardziej za wytwór młodzieńczej fantazji, niż realną grupę zagrażającą władzy komunistycznej. Głupia wpadka posłużyła do spreparowania zarzutów i „przemielenia” przez aparat represji młodzieńców, którzy ponieśli konsekwencje za niepodległościowe doświadczenia rodzinne oraz swoją patriotyczną postawę i ideały. Dla władzy i aparatu represji wyimaginowana organizacja była na rękę, gdyż poprzez nią mogli uderzyć w prywatne szkolnictwo prowadzone przez instytucje kościelne.