Kto jest idiotą?

Kto jest idiotą?

Znam kilka osób, które zbierają aforyzmy, złote myśli. Uważam, że czynią to po to, aby się nimi w swym życiu kierować. Ja natomiast kolekcjonuję wycinki z gazet, które mnie szczególnie zainteresowały, czy wręcz zmusiły do zmiany poglądów. Wklejam je do specjalnego zeszytu, który nazywam „mądralem”. Przez lata mój mędrzec bardzo pogrubiał, co nie bardzo licuje z pozycją swoistego domowego filozofa, będącego u mnie na bezpłatnych usługach. Ale niech mu tam, niech będzie coraz grubszy!

Ostatnio do mądrali wkleiłem dwa prasowe wycinki: „Pod żadnym pozorem nie można patrzeć psu w oczy. Odbierze to jako wyzwanie i zaatakuje!”. Druga notatka była dłuższa. Jej autorem był znany piosenkarz, Andrzej Sikorowski. Pisał on tak w Dzienniku Polskim: „Janek Nowicki nazwał mnie idiotą. Nie bezpośrednio, ale jednak. Wyznał przed kamerą w rozmowie ze Zbyszkiem Książkiem, że tani są ci, którzy nie chodzą do kościoła. Potem barwnie zasuwał coś o aurze świątyni podczas niedzielnych nabożeństw itd. Uwielbiam jego wywody, bo jeśli nawet demagogiczne, to są inteligentne i dowcipne. Po prostu ciekawe. Ale z błyskotliwymi wnioskami, efektownymi wnioskami nie zawsze muszę się zgadzać. Brak obecności na nabożeństwach nie dowodzi głupoty ani małoduszności. To czasem niechęć do spotkań z tymi wiernymi, którzy cotygodniowym rytuałem chcą usprawiedliwić swoje draństwo i zakłamanie. Im nie pomoże dym kadzideł, nawet tych palonych w Trzech Króli”.

Zamyśliłem się nad tym wszystkim. Zbyt często szafujemy określeniem „idiota”. Kto nim naprawdę jest? Wiem, że i mnie tak niektórzy ludzie nazywają w przystępie… właśnie, czego? Życzliwości z pewnością nie! Zresztą czynią to poza moimi plecami. Sam też nie jestem bez winy w tym względzie, bo czasem w myśli upiększam kogoś epitetem „idiota”. Głośno tego nie mówię. Ale czy to jest jakaś różnica, że słowo mieszka w milczeniu, czy istnieje w wypowiedzeniu?

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.