Kto zainwestuje w ZUO?

Kto zainwestuje w  ZUO?
Zakład potrzebuje partnera, który zapewni mu większy strumień odpadów, Fot. Piotr Jagniewski

Zakład Utylizacji Odpadów wykorzystuje połowę swoich możliwości, a przez zmiany w Wojewódzkim Planie Gospodarowania Odpadami nie trafia do niego planowana liczba śmieci, co generuje stratę.

Wyjścia z takiej sytuacji szuka burmistrz oraz miejscy radni. W ubiegłym tygodniu podjęli decyzję o sprzedaży części udziałów w spółce. Czy znajdą się chętni na współpracę, na jakich warunkach i czy zapewnią tak potrzebny dopływ śmieci?

O trudnej sytuacji w jakiej znalazł się Zakład Utylizacji Odpadów piszemy od początku roku. To jeden z głównych problemów, jaki przyjdzie w tym roku rozwiązać włodarzom miasta. Przypomnijmy; Zakład Utylizacji Odpadów (ZUO) został otwarty w 2012 roku. Kosztował ponad 47 mln zł. Na jego budowę w ramach dofinansowania przyznano 26 mln zł z Funduszu Spójności z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, kolejne 18 mln zł pochodziło z pożyczki udzielonej przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Krakowie, a pozostałe 4 mln zł dołożyła gmina Myślenice.

Decyzję dotyczącą budowy opierano na zapisach Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami, według którego myślenicka instalacja miała mieć charakter regionalny i trafiać miały do niej śmieci z powiatów myślenickiego i limanowskiego. Strumień odpadów z tych miejscowości miał zapewnić spółce dochody i płynność finansową. W międzyczasie Urząd Marszałkowski wydał koncesje zakładom, które wcześniej nie były wymienione w Wojewódzkim Planie. Skutek?

Dzisiaj myślenicki zakład nie ma możliwości przyjmowania odpadów z terenu gmin Dobczyce, Siepraw i Laskowa. Z pozostałych również nie trafia szacowana wcześniej liczba śmieci. O ile mieszkańcy gminy Myślenice mają zapewniony ich odbiór, to sprawa ma szerszy wymiar dla całości gminy, która wyłożyła pieniądze na budowę. Istotne jest, aby zakład przynosił dochody, tymczasem strumień odpadów z samych Myślenic wystarcza na pokrycie bieżących kosztów związanych z jego funkcjonowaniem. - Musimy rozpocząć współpracę z kimś, kto zapewni nam stały dowóz towaru oraz z partnerem, który potrafi poruszać się po tym rynku - podczas dyskusji z radnymi na początku roku argumentował burmistrz Maciej Ostrowski.

Mimo skarg złożonych przez gminę (m.in. do Komisji Europejskiej) na decyzję podjętą przez marszałka, sytuacja nie ulega zmianie. Radni postanowili szukać wyjścia z tego impasu. Na początku roku Rada Miejska zasiliła kapitał spółki ZUO kwotą 500 tys. zł. Pieniądze zostały przeznaczone na bieżącą działalność zakładu. W marcu radni upoważnili burmistrza do szukania rozwiązań i opracowania ewentualnego procesu sprzedaży udziałów w spółce.

Na mocy podjętej uchwały otrzymał legitymację do prowadzenia rozmów z ewentualnymi partnerami. Samodzielnie nie może on sprzedać udziałów, bowiem ZUO jest spółką gminną, a taką decyzję podjąć może wyłącznie Rada Miejska. Dlatego po przeprowadzeniu analizy prawnej możliwości sprzedania udziałów, wyceny ich wartości oraz ustaleniu warunków; z pytaniem o taką możliwość burmistrz zwrócił się do radnych w ubiegłym tygodniu. Podczas posiedzenia połączonych komisji działających przy Radzie Miejskiej wraz z prawnikiem Łukaszem Mrozem z kancelarii prawnej Nikiel i Wspólnicy z Krakowa wyjaśniali, na jakich warunkach może nastąpić zbycie części udziałów.

Radni zgodzili się na sprzedaż do 60% udziałów (13 za, 7 przeciw), a w chwili kiedy ten numer Gazety Myślenickiej trafia do Waszych rąk, w prasie ogólnopolskiej powinno pojawić się ogłoszenie o chęci zbycia części udziałów Zakładu Utylizacji Odpadów w Myślenicach. - To zaproszenie do negocjacji, które pozwoli nam przekonać się, jakie będzie ewentualne zainteresowanie ze strony potencjalnych nabywców - wyjaśnia burmistrz Maciej Ostrowski. To on został upoważniony przez radnych do prowadzenia negocjacji z potencjalnymi nabywcami wyznaczając ramy w których powinien się poruszać. Podczas nich musi mieścić się w tzw. punktach brzegowych określających jego możliwości negocjacyjne.

Inwestor powinien...

Radni przed potencjalnym nabywcą stawiają szereg warunków. Gmina chce, aby przyszły inwestor zagwarantował jej wpływ na ustalenie ceny opadów komunalnych, zapewnił kapitał obrotowy dla ZUO w latach 2015-2017, zagwarantował, że ostateczne wypełnienie niecki wysypiska nie wcześniej niż 31 grudnia 2027 roku, a zawarta umowa będzie miała charakter umowy przedwstępnej, w ramach której nabywca będzie musiał wpłacić zaliczkę lub zadatek w wysokości nie mniejszej niż 30% ustalonej ceny.

Pozostała kwota będzie mogła zostać rozłożona na raty, a przeniesienie własności udziałów odbędzie się najwcześniej w styczniu 2021 roku. Taką datę wymusza okres 5 lat trwałości projektu, wynikający z dofinansowania jakie ZUO otrzymało na budowę zakładu ze środków unijnych.

- Punktem wyjścia jest konieczność dokapitalizowania spółki. Druga sprawa to trwałość projektu w który jest zaangażowana spółka. Ta liczona jest od momentu, kiedy wpłynie ostatnia transza z UE. Nastąpi to w maju, a całość projektu zamykać się będzie w roku 2020. Zbycie udziałów nie może nastąpić przed upływem tego okresu, nie są dopuszczalne zmiany udziałowe, a jeżeli do takich by doszło, gmina musiałaby oddawać dotychczasowy wkład - wyjaśnia Łukasz Mróz z kancelarii prawnej Nikiel i Wspólnicy z Krakowa.

Jak przyznaje burmistrz Maciej Ostrowski przed gminą bardzo trudne postępowanie. - Dla mnie najważniejsze będzie, aby znaleźć solidnego i właściwego partnera z którym chcemy się związać. Jesteśmy doświadczeni i wiemy kogo nam potrzeba. Ta uchwała łączy wpływy dla gminy za sprzedaż udziałów, po drugie poprawia kondycję finansową spółki poprzez zapewnienie zwiększenia kapitału i po trzecie gwarantuje odpowiednie źródło śmieci, ponieważ będziemy wybierać partnera z branży - przekonuje.

Czy znajdzie się inwestor gotowy spełnić oczekiwania jakie stawia przed nim gmina Myślenice? - Warunkiem idealnym jest wypełnienie tej uchwały i przyjęcie warunków brzegowych. Jeżeli ktoś odpowie pozytywnie na naszą ofertę, to będę szczególnie zadowolony. Pracujemy jednak nad alternatywnymi rozwiązaniami, ponieważ istnieje możliwość, że nikt nie zgłosi się z ofertą i nie będzie zainteresowany kupnem. Jeżeli tak się stanie, wówczas będziemy korzystać np. z emisji obligacji - odpowiada Maciej Ostrowski.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor, fotoreporter. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)