Kultura w domu - cz. III

Kultura w domu - cz. III

Dochodzą już wprawdzie sygnały o złagodzeniu obostrzeń w związku z pandemią i wkrótce mają ruszyć biblioteki i muzea, a w dalszej kolejności, w jakimś ograniczonym zakresie również kina, ale, dopóki utrzymuje się obecny stan rzeczy, kontynuujemy naszą rubrykę. W tym wydaniu poświęcimy uwagę propozycji kinowej, która miała się w marcu pojawić na ekranie kina Muza w myślenickim MOKiSie, ale z wiadomych względów nie mogliśmy jej zobaczyć.

Film „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa” jest już dostępny w usłudze vod i jest to pozycja ze wszech miar godna polecenia. Polskim twórcom, a konkretnie reżyserowi Maciejowi Kawulskiemu udała się bowiem sztuka, która nie udaje się jego rodakom już od wielu lat, mianowicie stworzenie filmu gangsterskiego, który nie byłby jakąś obrazą dla inteligentnego odbiorcy. To nie jest kolejna produkcja przedstawiająca gangsterów jako przygłupów, nie epatuje również przemocą, a jej bohaterowie nie są postaciami jednowymiarowymi i na dodatek wyciętymi z papieru.

Film - czerpiący z najlepszych tradycji, bo jest tu i trochę Tarantino i Scorsese, ale i Guya Ritchiego - ma nie tylko znakomite tempo i dosyć

logicznie ułożoną fabułę, ale potrafi również zaskakiwać, bawić i zasmucać. W głównej roli widzimy Marcina Kowalczyka, który nawiązuje poziomem do swojej znakomitej roli z „Jesteś Bogiem” czyli historii Magika z Paktofoniki. Kto wie jednak, czy jeszcze lepszej roli w „Jak zostałem gangsterem” nie gra Tomasz Włosok, który jako jeden z nielicznych potrafił wyjść bez aktorskiego szwanku po serialowej roli w „M jak Miłość”. Nie brakuje tu również ciekawych kreacji drugoplanowych w wykonaniu chociażby Janusza Chabiora, Adama Woronowicza czy Waldemara Kasty, a Jan Frycz potrafi być tutaj niemal tak charyzmatyczny jak w „Ślepnąc od świateł”. Co ciekawe, grają tu również ciekawie obsadzone: piosenkarka Natalia Schroeder i modelka Natalia Siwiec i (o dziwo) dają radę.

Maciej Kawulski znany był do tej pory jako twórca „Underdoga”, ale „Jak zostałem gangsterem” to co najmniej jedna półka wyżej. Akcja filmu zaczyna się w latach 70-tych i jest zarazem ciekawym obrazem przemian społecznych i ustrojowych, jakie się wydarzyły w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Rosnące imperia szarej strefy, porachunki między bossami mafijnymi, bezradność policji, ale wszystko podane w jakimś bardziej przyswajalnym sosie. Ten obraz bardzo dobrze się ogląda, nawet mimo dosyć moralizatorskiego zakończenia i rzeczywiście wciąga. W momentach zabawnych widz śmieje się na nim mocniej, niż na kilku komediach romantycznych razem wziętych, a w momentach dramatycznych rzeczywiście ma co przeżywać. Dwie godziny z małym hakiem miną nie wiadomo kiedy, nawet jeśli ogląda się ten film w domu, a nie w sali kinowej.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).