Kulturalne Dni Myślenic: Szesnaście utworów i ani chwili nudy

Kulturalne Dni Myślenic: Szesnaście utworów i ani chwili nudy
Fot. MOKiS Myślenice

Dusza rockmana walczy w nim z duszą poety. A może nawet nie walczy, a po prostu się uzupełnia. Bo taki jest Robert Kasprzycki, który tym razem zaprezentował więcej tego mocniejszego grania muzycznie otwierając Myślenicki Festiwal Lata

Myślenicki Festiwal Lata tradycyjnie rozpoczęły Kulturalne Dni Myślenic. Zaczęło się rano w Miejskiej Bibliotece Publicznej, gdzie najmłodsi mieszkańcy Myślenic malowali flagę Polski. Nim jednak przystąpili do wytężonej pracy przy malowaniu mogli usłyszeć pogadankę o historii naszego godła narodowego i zobaczyć stosowny film temu poświęcony.

„10 zmysł” Anny Bieli

Drugim punktem piątkowego kulturalnego maratonu był wernisaż Anny Bieli. Wystawa zatytułowana „10 zmysł” została zainaugurowana w Galerii Sztuki Współczesnej Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu. Autorka wystawy urodziła się w Myślenicach w 1979 roku skąd wyjechała do Wrocławia, a potem mieszkała również w Niemczech i Kanadzie gdzie ukończyła Ontario College of Art.& Design na Wydziale Projektowania Graficznego w Toronto. W 2005 roku wróciła do Wrocławia gdzie 2 lata później obroniła pracę magisterską na Wydziale Grafiki wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Doktoryzowała się w 2016 roku na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Malarstwa. Anna Biela jest nie tylko malarką i grafikiem ale i inicjatorem przedsięwzięć kulturalnych takich jak jej autorski i długofalowy projekt pod nazwą MADOA czyli spotkanie artystów które już na trwałe wpisało się w mapę kulturową Wrocławia. Od 2012 roku jest kuratorką, a w 2017 roku została członkiem okręgu gdańskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. Hasłem przewodnim wystawy, którą możemy oglądać w Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu jest „Tożsamość w obliczu Jedni”. Jedni czyli pojęcia kojarzonego z Plotynem – filozofem i estetykiem, który zakładał że wszystko pochodzi od jednego źródła, które cały czas się przekształca i emanuje z siebie kolejne szczeble bytów. W duchu myśli Plotyna „Tożsamość w obliczu Jedni” posiada piękny kształt, ponieważ nabiera formy poprzez idee, które są dostępne dla człowieka za pośrednictwem tożsamości nadzmysłowej.

Wystawa jest dla Anny Bieli swoistą formą badania oblicza tej tożsamości. Inspiracją dla niej były motywy związane z identyfikacją osobistą stąd m.in. cykl dowodów tożsamości, ale są i obrazy modułowe składające się z 10 części na których możemy zobaczyć m.in. obrazy czaszki symbolizujące ulotność życia, czy też proces przekształcania się naszej tożsamości. Ideę samej wystawy oraz twórczość artystki przybliżymy w najbliższych wydaniach.

Ani chwili nudy

W kulturalnym piątku nie mogło zabraknąć również muzyki. Stali bywalcy Kulturalnych Dni Myślenic wiedzą już, że w pierwszym dniu na koncerty należy udać się do Parku Jordana i chociaż tym razem wystąpił tam tylko jeden wykonawca, to jego koncert miał tyle barw i odcieni, że znajdzie coś dla siebie zarówno wielbiciel piosenki poetyckiej jak i rockowego grania. Bo taki jest Robert Kasprzycki – dusza rockmana walczy w nim z duszą poety. A może nawet nie walczy, może po prostu się uzupełnia. Tym razem więcej było tego mocniejszego grania, bo i zespół towarzyszący Robertowi wyszedł w typowo rockowym składzie (Adam Zadora - perkusja, Max Szelęgiewicz - gitara, Wojciech Famielec - etatowy dubler Krzysztofa Wyrwy - bas).

Repertuar, który złożył się na piątkowy koncert pochodził z wszystkich czterech płyt Roberta i nie zabrakło w nim największych przebojów takich jak „Niebo do wynajęcia”, „Trzymaj się wiatru kochana”, „Rozmarynowa”, „Zapiszę śniegiem w kominie”, czy niezwykle klimatycznie wykonana „Tristessa”. Były również te mniej znane jak: „Winda VII” czy „Vis-a-vis”, a także te dawno nie wykonywane jak „Zielone szkiełko”.

Koncert Roberta Kasprzyckiego to nie tylko mnóstwo fajnej muzyki z dobrym tekstem, ale i pełna błyskotliwego humoru konferansjerka oraz dużo dobrej zabawy przy słuchaniu kolejnych przeróbek utworu „Raz, dwa, trzy, pięć”, czy też polskiego country. A takich smaczków muzyczno-literackich było w tym koncercie znacznie więcej, jak choćby wtedy gdy pod koniec występu Robert Kasprzycki śpiewał „Jeżeli” zespołu Armia, a Max Szelęgiewicz grał w tym czasie intro ze „Sweet child o mine” Guns’N’Roses. Szesnaście utworów i ani chwili nudy.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).