Festiwal lata

Ludobójstwo na Wołyniu

Ludobójstwo na Wołyniu

Po krwawej Wielkanocy wiosną 1943 roku nastąpiło jeszcze bardziej krwawe lato. W lipcu i w sierpniu doszło do największych zbrodni ukraińskich na ludności polskiej Wołynia, rozpoczętych już od początku tego roku.

11 lipca nastąpiły największe zorganizowane napady Ukraińców na prawie 100 miejscowości wsi i osad w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Szczególnie bezwzględne i bestialskie, nieliczące się z wszelakimi cywilizowanymi zasadami i obyczajami były napady na kościoły w Porycku, Kisielinie, Chrynowie i Zabłotcach dokonywane przez prawosławnych i unickich sąsiadów, od początku wojny wrogo nastawionych do Polaków przez nacjonalistyczne organizacje Ukraińskiej Powstańczej Armii. Miasteczko Poryck założone zostało w XVIII wieku przez zasłużoną rodzinę Czackich, która zbudowała tam też kościół św. Trójcy i św. Michała Archanioła. W jego podziemiach spoczywały szczątki Tadeusza Czackiego, założyciela słynnego liceum w Krzemieńcu, gdzie kształcił się m.in. Juliusz Słowacki.

W nocy 11 lipca 1943 roku przyjechał w okolicę specjalny oddział UPA, przygotowujący się do napadu na miasteczko. Data jest dokładna i wiarygodna, bo przekazana przez uczestnika napaści, Iwana Hrynia relacja o całej akcji:

Było tak. Do wsi Pawlowka, Poryck przyjechała z lasu bandycka grupa licząca około 40 osób, miejscowa bojówka, którą wtedy dowodził Oransky. Liczyła 12 osób. Grupy te zostały połączone. W nocy przygotowaliśmy się, a nazajutrz cała bandycka grupa, w tym również i ja, dokonaliśmy napadu na polski kościół. W tym czasie w kościele odprawiane było nabożeństwo.

Kościół został otoczony i rozpoczęło się mordowanie obywateli. Z karabinu maszynowego strzelano w kierunku wejścia i okien, w wyniku czego zginęło wielu dorosłych i dzieci. Tym którym udało się wydostać, doganiano i zabijano w biegu.

Kiedy Ukraińcy wtargnęli do świątyni, zaczęli strzelać do zaskoczonych i bezbronnych ludzi siedzących w ławkach. Powstała nieopisana panika. Zabijano uciekających i dobijano rannych. Postrzelono także księdza. Kiedy wyszedł do postrzelonych z ostatnią posługą, został postrzelony. Usiłowano kościół wysadzić w powietrze, ale poczuliśmy tylko okropny wstrząs i wszystko ucichło… Ludzie czekali na zmartwychwstanie...

Ale ono nie następowało.

 

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.